Dokładnie gdy pojawił się Fein.
Byłam przecież wtedy w trzeciej klasie liceum, które przed inwazją udało mi się skończyć. Na szczęście. Pamiętam, jak moja przyjaciółka Beth mówiła o nim. Obserwowałam go, chociaż nie powinnam. Nawet pamiętam naszą pierwszą randkę, która jak się okazało była tylko przykrywką do innych celów. To on przypomniał mi o śmierci moich rodziców, chociaż we mnie to tkwiło, tak głęboko. Może to mnie odmieniło? Fakt, że śmierć moich rodziców była nieurojona a ja wraz z innymi zabiłam osobę, która zleciła ich śmierć.
Wstałam od okna i wyszłam z pokoju. Wszędzie były pogaszone światła, a przez szklany sufit wydobywał się blask księżyca w pełni. On oświetlał każde zakamarki dworu. Zeszłam schodek po schodku na dół, delikatnie osuwając stopy po szkle, by nikt mnie nie usłyszał. Stojąc na środku holu zauważyłam, że w gabinecie generała Feina świecą się światła. Zaciekawiona podeszłam tam bliżej i zapukałam.
Usłyszałam szmer krzesła odsuwającego się i ciężkie tupanie o podłogę. Zamek otworzył się wydając tępy dźwięk, a zaraz po nim klamka piszcząc popuściła. Wzięłam głęboki wdech i zamilkłam, gdy Damen otworzył drzwi. Spojrzałam na niego z lekkim przerażeniem, moje serce nie mogło się uspokoić. Biło jak szalone. Może to było z nerwów, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek czuła się w ten sposób przy generale.
- W czymś ci pomóc? - zapytał zachrypniętym głosem.
Otworzył szerzej drzwi i gestem ręki zaprosił mnie do środka. Sekundę po moim wejściu wgłąb generał trzasną drzwiami, aby zagłuszyć tępy pisk.
- Przydałoby się naoliwić zamek? - stwierdziłam wodząc za nim wzrokiem. - Czy coś się stało?
Jego ciało beztrosko opadło na krzesło, po czym delikatnie jęknął. Zagryzłam delikatnie wargę i wzięłam znowu głęboki wdech - tym razem głębszy. Obserwowałam jego twarz, a dokładniej oczy, które ślepo patrzyły tylko w jeden punkt. Nie wyglądał na zdrowego, a przynajmniej trzeźwego. Spojrzałam dookoła siebie w poszukiwaniu butelki, bądź czegokolwiek procentowego, ale nie mogłam nic zauważyć. Odwróciłam się do Damena i położyłam ręce na biurku.
- Stało się coś? - zapytałam po raz kolejny.
Generał spojrzał na mnie otępiałym wzrokiem i sięgnął po szklankę z wodą. Upił łyka nie odwracając ode mnie wzroku, po czym wyprostował swoją postawę.
- Wszystko jest okej, niestety zmęczenie powoli daje mi się w znaki.
- Ale na pewno? - uniosłam jedną brew niedowierzająco.
Pokiwał mi głową i znów upił łyk z tej samej szklanki. Uśmiechnęłam się delikatnie i wstałam z krzesła. Podeszłam do drzwi, a otwierając je usłyszałam znów odsuwanie krzesła. Damen gwałtownie ruszył do mnie i zamknął drzwi patrząc na mnie. Spojrzałam mu prosto w oczy - wyglądały pięknie w tym świetle.
- Czego ty ode mnie chcesz? - zapytałam.
- Tylko ciebie - odpowiedział bez wahania.
Westchnęłam i odsunęłam go lekko odblokowując sobie drogę do drzwi. Wyszłam z jego gabinetu i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Cisza ogarnęła mnie całkowicie, aż nie zdołałam myśleć o czymkolwiek. Tylko spać.
***
Nazajutrz obudził mnie krzyk kobiety dobiegający z holu. Ubrałam byle jakie rzeczy i ruszyłam na dół. Przebiłam się przez tłum gapiów i dotarłam do źródła - Nedia. Uklęknęłam przy niej i przytuliłam mocno do piersi. Ona odwzajemniła.
- Co się stało? - zapytałam.
- Boję się...
- Dlaczego? Przecież jesteś tu bezpieczna..
- Boję się, że oni odbiorą mi dziecko tak jak odebrali mi Kaspara ...
- Kaspar zginął za nas, za nasze lepsze jutro. Pamiętasz?! On to zrobił dla nas.. Nie możesz pozwolić na to, aby jego śmierć poszła na marne. Musisz żyć i dawać przykład swojemu dziecku, które cie potrzebuje. Twoje dziecko będzie cie potrzebować do końca życia! - Moje wszystkie wspomnienia wróciły w oka mgnieniu. Kiedy byłam w Labie i widziałam Damena, gdy Damen przychodził do nas i rozmawiał z moją mamą. Kiedy płakała po nocy i nie chciała mnie przytulić. Gdy kłócili się z ojcem i nie mieli czasu dla mnie. A potem był tylko mój głuchy krzyk w nocy, gdy przychodzili i spali ze mną. Nie trwało to wiecznie, kiedy mama zamknęła mnie w nocy w szafie w swojej sypialni i kazała nie wychodzić. Z ojcem położyli się spać, a ja słyszałam tupanie o drewniane schody. Moje serce zaczęło szaleć ze strachu, ale wykonałam rozkaz. I patrzyłam, kiedy podrzynali gardła moich rodziców i wszędzie lała się krew. Niestety przypomniałam sobie coś, czego nigdy nie chciałam pamiętać. Jeden z mężczyzn podszedł do szafy i uchylił ją lekko patrząc na mnie. Wziął mnie na ręce i wyszedł tylnymi drzwiami. Zawiózł mnie tego samego dnia do innej wioski, do innych osób, mówiąc, że to tylko moja wyobraźnia płata mi figle i nic się nie stało. Po chwili jednak powiedział, że nie pozwoli, aby coś mi się stało. Potem płakałam miesiącami za moimi prawdziwymi rodzicami. Próbowałam sobie wmówić, że to wypadek.. Zwykły wypadek.
Podniosłam się z podłogi i podbiegłam do Damena najszybciej jak mogłam. Przytuliłam go bardzo mocno.
- Dziękuję - szepnęłam mu do ucha.