sobota, 25 marca 2017

I.XXXV

Po raz kolejny obudziłam się w tym samym granatowym pokoju. Tym razem jednak coś się w tym scenariuszu zmieniło - widziałam, ale nie czułam się zbyt dobrze. Dalej czułam ten ohydny smak i kręciło mi się w głowie. Delikatnie opuściłam nogi na podłogę i ruszyłam w kierunku drzwi. Standardowo otworzyłam je i poszłam w tą samą stronę, co ostatnio jak tu byłam. Zauważyłam ludzi wokół wielkiego stołu - to wyglądało na zebranie. Nie chciałam tam wchodzić, gdyż nie czułam się tam potrzebna. Patrzyłam przez szklaną ścianę na generała Feina. On był bardzo podobny do tej dziewczyny... Felice. Albo ona do niego. Nie ważne. Nie rozumiałam dlaczego ona uciekła. Czego się obawiała? Generał Fein zauważył mnie i uśmiechnął się lekko. Oczywiście odwzajemniłam. Wstał i podszedł do drzwi. Powiedział coś do pozostałych i wyszedł z pokoju. Podszedł do mnie i uśmiechnął się raz jeszcze.
- Dobrze się czujesz? - zapytał. 
- Tak, jest okej.. szczerze.... - zaczęłam.
- Tak?
- Generale.. nie obchodzi mnie ile mamy lat i ile nas dzieli. Ja...
- Spokojnie - uciszył mnie. - Za parę godzin przestaniesz pamiętać o tym, co teraz mówisz. Wszystko, co ma teraz miejsce to część twojej przemiany. Chcesz zrobić coś, czego tak naprawdę nie chcesz tylko po to, bo się tobą zająłem - uśmiechnął się. - Ale nie potrzebuję tego.. tej litości. Niedługo nie będę sam. Niedługo będę miał kogoś, kim mogę się zaopiekować tak jak tobą. Spojrzałam raz jeszcze w stronę dużego stołu. Widać było, że oni się do czegoś przygotowują.. czegoś wielkiego. Jednak po wypowiedzianych przez Damena słowach nie chciałam nawet pytać. Myślałam, że i tak mi nie powie.. tym bardziej, że myśli, że majaczę. Nie rozumiem tylko dlaczego. Widać gołym okiem przecież, ze on coś do mnie czuje, a ja swoich uczuć również nie chce wypierać. Prawda jest taka. Oboje jesteśmy wybrańcami do czegoś wielkiego, a on będzie naszym przywódcą i mnie obroni.. przyswoił sobie mnie, więc nie chce aby mnie odsuwał. Westchnęłam patrząc w stronę Amina. On odwzajemnił wzrok. Damen widząc to wszystko odsunął się ode mnie i wrócił do swoich przyjaciół. Zamknął przede mną drzwi jakbym była obca i usiadł. Patrzyłam na to wszystko przez szklane drzwi. Nie wiedziałam co zrobić w tej sytuacji, więc poszłam do niebieskiego pokoju. Poszukałam moich ciuchów i przebrałam się w nie. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy i wybiegłam z pomieszczenia. Schowałam się za kantem ściany, by zobaczyć reakcje generała na moja ucieczkę. Czekałam chwile, bo zebranie nadal trwało. Jednak po paru minutach wszyscy wyszli i dyskutowali. Usłyszałam głos generała Feina wyłaniający się z szumu innych głosów.
 - Idę sprawdzić co u Vellian.
Po chwili ruszył do mojego pokoju i stanął w progu. Nie wypowiedział żadnego słowa, tylko ścisnął dłoń. Jedna dziewczyna podeszła do niego i zapytała, co się dzieje. Generał jednak nic nie odpowiedział. Po prostu stał ... stał i ściskał pięść. Westchnęłam i zaczęłam ruszać w stronę wyjścia. Usłyszałam tylko echo słów generała.- Znajdźcie ją.Zaczęłam biec najszybciej jak się da słysząc słowa, a później kroki. Nie chciałam, żeby mnie znaleźli. Damen niby się martwił o mnie, ale przy mnie był zimny jak lód. Nie chce tego i nigdy nie chciałam. Mimo swoich uczuć nie chciałam kiedykolwiek go zobaczyć. Za każdym razem, gdy to robiliśmy on był szorstki.. nieobecny. Nie chciałam czuć tego, co czuje za każdym razem, gdy go widzę. Na początku jest radość na jego widok, ale czym jestem bliżej zawodzę się .. zawodze jego wybrakowaniem uczuć. On się ich po prostu wyzbywa. Denerwowało mnie to coraz bardziej, ale nie dziwie się, bo każdego by to denerwowało. Dobiegłam do strumyka w lesie i usiadłam przy nim. Spojrzałam na pierścionek, który dał mi generał i westchnęłam głęboko.- Po co mi go dał, skoro ciagle wyzbywa się uczuć... nie rozumiem tego człowieka. Jak można być takim chamem, który celowo chce się pozbyć swoich uczuć?!Wzięłam kamyk i rzuciłam do strumyka. Usłyszałam szelest, a po chwili głos dziewczęcy.- Zranione serce, prawda? - zapytała dziewczyna.Usiadła obok mnie i od razu zauważyłam w niej tą, której szukają.- Felice... - szepnęłam jej imię.Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i zaczęła dalej brnąc w moje wcześniejsze słowa. Nie spodziewałam się, ze ktoś mnie usłyszy. A na pewno nie ona. W końcu dałam jej wygrać i powiedziałam o mojej skomplikowanej historii bez imion i szczegółów. Felice z zaciekawieniem słuchała mojej historii. Kto by pomyślał? Dziewczyna uratowała mi życie i uciekła, a ja straciłam wzrok. Będąc niewidoma generał pomagał mi najbardziej jak potrafił, jednak otworzył swe serce i nie chciał powiedzieć kim jest naprawdę. Alice Howard pomogła mi przywracając wzrok, a teraz? Uciekłam z Labu i siedzę obok dziewczyny, której szukają. Spojrzałam jej w oczy i zauważyłam, że wyglądają podobnie do oczu generała.- Generał mnie szuka.. uciekłam, bo bałam się odrzucenia z jego strony - zaczęłam. - Więc jeśli nie chcesz być złapana to odejdź.Ona uśmiechnęła się do mnie.- To generał, który złamał ci serce... - westchnęła. - Ale oni nie chcą mnie zabić jak ta kobieta?- Nie, oni walczą przeciwko tej kobiecie.Przynajmniej miałam taka nadzieje. Dużo się działo, że nawet nie wiem po której stronie jest Damen. Jednak widząc ten rozłam Labu na dwie części rozumiem, że on dalej wdraża swój plan w życie i stara się uwolnić Lab od rządów złej Terry bez ślubu. Felice widząc moje zakłopotanie pogłaskała mnie po plecach. Uśmiechnęła się. Po chwili jednak usłyszałyśmy szelest liści i łamanie krzaków krokiem. Miałam małą nadzieje, że to był Damen. Tak, generał Fein. Wolałabym, aby on mnie znalazł. Kroki były coraz bliższe a zza krzaków wyłonił się Amin z Alexandrem. Oni obeszli nas wzrokiem, a za chwile pojawił się generał Fein. Nie zauważając dziewczyny podszedł do mnie i złapał za ramiona.- Nigdy więcej nie odchodź bez uprzedzenia - powiedział widocznie zmartwiony całą sytuacja.- To zrozum, generale, że chce odejść.- To zwykłe brednie, bo leki nie przestały działać...- Nie dasz sobie wmówić do głowy, że nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Mimo, że dałeś mi dużo, generale, ja nie chce być tym, za kogo mnie uważasz - odpowiedziałam, po czym wyrwałam się z jego dotyku.To było przykre, co powiedziałam. Nie chciałam, chociaż sama nie wiedziałam co siedzi mi w głowie. Ciagle zakłopotanie, ciagle jakieś ale. To wszystko doprowadzało mnie do szału i do wykończenia emocjonalnego. Spojrzałam na dziewczynę i na niego.- To jej szukaliście...Generał spojrzał na nią, a z jego oczu popłynęła łza. Dlaczego on się wzruszył? Podszedł do niej i uśmiechnął się.- Poznajesz mnie? - zapytał. Nie wiedziałam, że oni się znali. Wyciągnął do niej rękę i przytulili się od razu.- Nigdy cię nie zostawię - powiedział. Te słowa zabolały mnie bardzo, bo ta obietnica dotyczyła kiedyś mnie. Spojrzałam na nich, a z moich oczu popłynęły łzy.. łzy smutku. Otarłam je bardzo szybko, jednak Alexander zauważył to.- Ta obietnica była kiedyś dla mnie - powiedziałam uspokajając oddech. - Nie chce cie znać potworze..Po tych słowach zaczęłam biec jak najdalej się da. Ile sił w moich nogach. Czułam wzrok generała na moim ciele. Słyszałam, ze ruszył za mną. Zamknęłam na chwile oczy i upadłam. Zwykłe potknięcie. Generał podbiegł do mnie.- Nic ci nie jest? - zapytał oglądając moje ciało.- Nie, jest okej... - westchnęłam.- Powiedziałem, żebyś nie uciekała. Czemu mi to robisz? Chcesz, żebym umarł z zamartwiania się o ciebie?- Generał tak do każdej? - zapytałam poirytowana.- Tylko do ciebie, Vellian..Spojrzałam jak wszyscy biegną zobaczyć, czy coś mi się stało. Ta dziewczyna również. Uśmiechała się do mnie. Damen ścisnął mi lekko nogę, by sprawdzić czy jest okej. Pytał ciągle, czy czuje. Po tym pomógł mi wstać i podziękował mi. Nie wiedziałam za co.. nie wiedziałam o co mu chodzi. On się uśmiechnął do mnie.- Gdyby nie ty to nigdy nie znalazłbym mojej siostry - spoglądał na Felice.Felice to była jego siostra. Mogłam wcześniej zauważyć między nimi więź , chociaż za bardzo byłam zapatrzona w siebie. Coraz bardziej zakochiwałam się w nim. Coraz bardziej pragnęłam być blisko niego. Coraz bardziej chciałam tylko jego. Irytowało mnie to, bo nie mogliśmy być razem. Nie mogłam go poczuć w każdym calu.. nie. Był starszy i przede wszystkim był generałem. Największą przeszkodą naszego bytu był brak chęci ze strony generała. To wszystko sprawiało, że gasnę w środku... jego niechęć do mnie. Chociaż wiedziałam, że jednak wymuszona. 


sobota, 18 marca 2017

I.XXXIV

Minęło parę dni, ale ten mężczyzna dalej nie chciał zdradzić mi swojego imienia. Mój wzrok nie poprawiał się nawet minimalnie - przynajmniej nie czułam różnicy. Wszystko było dalej zamazane. Mężczyzna karmił mnie, wypytywał o mój wzrok i o to, czy może było coś więcej.. Coś, o czym mu nie powiedziałam podczas całego zdarzenia. Ale nie wiedziałam. Skąd miałam wiedzieć? Pytanie o detale powoli mnie nużyło.. Moim zdaniem ciągłe wypytywanie do niczego nie doprowadzało. Właśnie dzisiaj przypomniałam sobie pewną osobę, która mogłaby mi pomóc.. Albo chociaż dowiedzieć się, dlaczego tak się stało.
- Mam prośbę - zaczęłam.
- Słucham?
- Zabierz mnie, proszę... - musiałam jakoś wypowiedzieć to imię.. - Alice H.. Hooward.
- Alice Howard? - zapytał.
- Tak, właśnie - uśmiechnęłam się.
Mężczyzna westchnął, po czym wstał i szepnął coś do przechodnia. Po chwili wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić do wyjścia. Kiedy wyszłam poczułam falę uderzeniową wiosennego powietrza.
- Deszcz - uśmiechnęłam się.
- Słucham? - zapytał.
- Padało niedawno, albo jest już wieczór a nieopodal strumyk..
- Dlaczego tak myślisz? - zapytał rozbawiony.
- Ponieważ powietrze i zapach na to wskazują.. są mokre - odpowiedziałam.
- Masz rację - poklepał mnie po ramieniu. - Padał deszcz.
Wziął mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Pomógł zapiąć pasy i zamknął drzwiczki. Po chwili siadł za kierownicę i ruszył. Po pewnym czasie byliśmy na miejscu. Nie chciałam tak szczerze widzieć się z Alice - znaczy jako osoba, będąc ciałem.. Widzieć jej nie mogłam. Mężczyzna zapukał i otworzyła.
- Achh witaj.. - chciała już powiedzieć jego imię. Czułam to.
- No dokończ - chciałam ją sprowokować.
- Co się stało? Albo raczej po co tu jesteście? - zapytała.
- Chcemy twojej pomocy, gdyż Vellian straciła wzrok - powiedział mężczyzna.
Usłyszałam dźwięk otwierających się szerzej drzwi, po czym mężczyzna zaciągnął mnie do środka. Alice jak zwykle udawała miłą osobę, którą nie była. Na samym początku chciała nas poczęstować kawą bądź herbatą. Dawno nie piłam długo zaparzanej fusiastej herbaty.. Chciałam poczuć prawdziwy zapach zielonych liści. Ona poszła do kuchni przygotować wszystko, a ja zwróciłam się w stronę mężczyzny.
- Czuję twą obecność cały czas - zaczęłam. - Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego cię nie poznaje.. Moje ciało i serce mówią, że wiem, kim jesteś .. Ale umysł mówi, że jesteś obcym człowiekiem..
- Obcym - odpowiedział.
- Jak to?
- Nie znasz mnie, Vellian.
- Wiem, co czuję - wstałam oburzona. - Muszę tylko posłuchać rady Avy i będzie okej.. - zaczęłam koślawo chodzić po pokoju. Myślałam, że w coś wejdę, ale próbowałam skupić swój umysł na głosie tego mężczyzny. Czekałam tylko, aż zwróci mi uwagę.
On wstał i podszedł do mnie. Złapał mnie delikatnie za nadgarstki.
- Usiądźmy.
- Damen... - moje usta zadrżały z niepewności.
On tylko westchnął i zaprowadził mnie do stołu.
- Powiedz, dlaczego nie powiedziałeś mi od razu?
- Nie jesteś przy mnie bezpieczna - oznajmił. - Mówiłem ci to wiele razy, ale ty po prostu nie rozumiesz, że powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. Nie słuchasz moich poleceń..
- Nienawidzę tej żądzy władzy, która tobą przewodzi.. Mówisz jedno i nie możesz zrozumieć, że niektórzy chcą drugie..
- Za dużo myślisz i czujesz - odpowiedział.
- A ty nie? - zapytałam. - Inaczej byś się mną nie opiekował...
- To mój obowiązek, pamiętasz?  Zapieczętowałem cię - odpowiedział stanowczo..
Jak on.
Po chwili przyszła Alice i zaczęła wypytywać o czas i miejsce.. O konkretny powód. Powiedziałam jej tyle, co wiedziałam - to, co mówiłam Damenowi. Ona zaczęła myśleć, a później zniknęła na chwilę. Możliwe, że była szansa, żebym odzyskała wzrok. Po chwili wróciła i postawiła coś przede mną.
- Wypij to - powiedziała.
Ujęłam to w dłoń i zaczęłam pić wszystko na raz.. Zaczęło mi się kręcić w głowie, aż straciłam równowagę i upadłam na podłogę.
- Vellian - krzyknął generał.
Zerwał się i podniósł moje ciało - objął mnie tak jak wtedy, gdy mnie opatrywał i kiedy upadałam w szklanej sali. Zamknęłam oczy. Ścisnęłam je mocno, a z nich poleciało parę łez.
- Dlaczego płaczesz? - zapytał.
- Ponieważ to wypala mnie od środka.. - odpowiedziałam, po czym otworzyłam oczy.
- Masz całe czerwone źrenice - odpowiedział zatroskany.
- Jednak cię widzę... - uśmiechnęłam się, po czym zaczęłam kaszleć krwią. Niedługo po tym znowu straciłam przytomność.

środa, 15 marca 2017

I.XXXIII

Obudziłam się w granatowym pokoju. Zastanawiał mnie fakt kim był mężczyzna, który mnie opatrywał wczorajszego dnia. Nie mogłam go rozpoznać, ponieważ wszystko się zamazało. Cieszyłam się jednak, że pomogli mi. Ava to jednak dzielny i cudowny przyjaciel - mogę na niego w każdej chwili liczyć. Nie bał się, kiedy ten mężczyzna wyciągnął broń i został do końca, chociaż to mnie się oberwało - ale komu innemu przecież. Tylko mi jest dane obrywanie za nic. Otworzyłam w końcu oczy. Od razu zauważyłam, że coś się zmieniło w moim ciele, a raczej we wzroku. Nie mogłam nic zobaczyć. Wszystko było przesłonięte mgłą. Zamykałam i otwierałam ciągle powieki, gdyż myślałam, że to ze spania. Ale nie.. Mgła nie odchodziła. Zaczęłam sobie tłumaczyć, że to kilkuminutowe zaburzenia wzroku, bo byłam za długo nieobecna. Myślałam, że mi przejdzie po paru minutach. Powoli unosiłam swoje ciało, przez chwilę kręciło mi się w głowie. Jednak kiedy przestało postawiłam nogę na podłodze i zeszłam z łóżka. Pociągnęłam za klamkę, którą ledwo co widziałam i wyszłam na korytarz - czułam, jakbym tu była. Gdybym mogła zauważyć cokolwiek, to z pewnością bym wiedziała, co to za miejsce... Zaczęłam iść w prawą stronę powoli, ponieważ czułam się nieswojo. Trzymałam swój brzuch, który bardzo bolał - chyba straciłam trochę krwi. To mogło naprawę spowodować moje zaburzenie.. Czołgałam się do pierwszych lepszych drzwi - sali oszklonej, w której widziałam kształty jakiś ludzi. Otworzyłam i padłam od razu w czyjeś ramiona.
- Nie powinnaś wychodzić z pokoju - powiedział mężczyzna.
- To ty mnie wczoraj uratowałeś - odpowiedziałam. - Kim jesteś?
- Nie wiesz? - zapytał.
Nie wiedziałam, kto to był. Cały obraz miałam zamazany, ale wstydziłam się przyznać. Byłam skołowana, bo co mogłoby się stać jakbym powiedziała "nie wiem" do osoby, którą znam? Nie dość, że wyszłabym na idiotkę to sprawiłabym tej osobie przykrość. Będąc w objęciach tego mężczyzny uroniłam łzę. Słyszałam jak zbiera się do wyduszenia z siebie paru słów. Otarł mi łzę.
- Dlaczego płaczesz? - zapytał.
- Nie wiem kim jesteś, ani co się dzieje.
- Powiedz mi co pamiętasz - nie wypuszczał mnie z ramion.
- Wyszłam się przewietrzyć, ale na swojej drodze napotkałam generała Feina wraz ze swoimi towarzyszami.. Pokazał mi zdjęcie pięknej dziewczyny.. Naprawdę pięknej czarnowłosej dziewczyny, która przypominała trochę jego. Również ma czarne włosy.. Piękne zielone oczy.. Skołowałam się i ..
- Tak?
- I później Ava przyszedł dotrzymać mi towarzystwa, a ja patrzyłam jak on... jak generał się oddala.. Nawet nie wiem, czemu to mówię. Czuję coś, czego nigdy nie czułam i wiem, to śmieszne.. jestem tylko dzieckiem, a to przecież generał..
- Co było dalej? - przerwał mi.
Westchnęłam. Czułam jak po mym policzku spada kolejna łza, a za nią dotyk tego mężczyzny - dość znajomy, jednak obcy.
- Usłyszeliśmy strzał i bałam się, że to generał i pobiegliśmy z Avą, ale nikogo nie było - westchnęłam raz jeszcze. - Potem jakiś mężczyzna zaczął mi grozić.. trzymał dziewczynę ze zdjęcia generała na sznurze i domyśliłam się, że on jest od Terry.. postrzelił mnie w brzuch, po czym zabiłam go. Dziewczyna uciekła, a Ava poszedł po pomoc. Później dziewczyna wróciła i zaczęła mnie opatrywać, ale jak Ava się zjawił to odeszła i później poczułam dotyk .. Dotyk taki jak teraz, niby znajomy, ale obcy.. Jednak zamazało mi się wszystko i nic nie widzę.
Zaczęłam płakać. Nie chciałam być niewidoma, ta opcja nigdy nie wchodziła w grę. Zaczęłam się szarpać, ale ten mężczyzna objął mnie i zaczął uspokajać. Trzymałam się jego rąk, paznokcie wbijałam w jego skórę. Nie jęknął ani razu.
- Kim jesteś? - zapytałam.
On postawił mnie na nogi.
- Nic nie widzisz? - zapytał.
- Wszystko zamazane... - odpowiedziałam.
Mężczyzna zaczął mnie prowadzić znowu do granatowego pomieszczenia. Nie mogłam powiedzieć jakie było dokładnie - dla mnie granatowe. Złapał mnie w pasie i posadził na łóżku. Dotknął mojego brzucha i pleców. Zaczął delikatnie kłaść mnie na łóżko. Po chwili moje nogi przeniósł i przykrył mnie po same obojczyki. Westchnęłam patrząc przed siebie, bo i tak nie zobaczyłabym nic innego oprócz zamazanej sylwetki. Po chwili słyszałam, jak mężczyzna oddala się od łóżka.
- Zostań, proszę.. - szepnęłam.

niedziela, 12 marca 2017

I.XXXII

Zaczęliśmy poszukiwania. Ja z Alexandrem i Aminem szliśmy w strony lasów. Reszta rozproszyła się po całym terytorium. Na mojej drodze ku zdziwieniu zobaczyłem Vellian. Stanąłem przed nią i spojrzałem jej w oczy. Trzymałem w ręku zdjęcie. Ona spojrzała na nie i parsknęła.
- Kolejna? - zapytała po chwili.
Zabolało mnie to trochę, bo nie spodziewałem się takiej jej reakcji. Myślałem, że chociaż zapyta. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Piękna - odpowiedziała dotykając mojej twarzy. Przybliżyłem się do niej na ile mogłem i przytuliłem.  Sam się dziwie, ale potrzebowałem jej. Wciąż nosiła mój pierścionek, co dawało mi nadzieje, że będzie okej. Może próżną, a może nie. Jednak nadzieję. Alexander szturchnął mnie i zaznaczył, że powinniśmy iść. Faktycznie, powinniśmy. Jeszcze raz spojrzałem na nią i przytuliłem najmocniej jak potrafiłem.
Idiotyczne uczucia.
Ruszyłem dalej za chłopakami wgłąb lasu, ale nic nie mogliśmy znaleźć. To byłoby za łatwe przecież. Odwróciłem się na chwilę, by zobaczyć ostatni raz Vellian - patrzyła w moją stronę. Myślę, że nam obojgu nie jest łatwo po tym co się stało. Szedłem za chłopakami, aż zobaczyłem nieznajomą.

*perspektywa Vellian*

Patrzyłam jak się oddala z innymi. Nie był to miły widok. Sama nie rozumiałam już moich myśli. Po chwili dołączył do mnie Ava pytając co się dzieje. Nie mogłam sobie poradzić z tym, kim jestem. Bycie wybraną powoli mnie przerastało. Coraz nowsze informacje gubiły mnie i moje dawne życie. Czasem mam ochotę dowiedzieć się więcej o mojej przeszłości, ale boję się, że to mnie zniszczy jeszcze bardziej. Straciłam już przyjaciela - Cedricka, który przeszedł na złą stronę. Traciłam po kolei innych za sprawą mężczyzny, który mnie "zmienił". To jednak obce słowo.. Wyzwolił moje prawdziwe oblicze. Jednak dla jednego mężczyzny cały świat mi się zawalił. Mogłam nie godzić się na randkę i nie zaczynać tego wszystkiego. Jakby tak pomyśleć to Cedrick zaczął to wszystko. Całą znajomość z generałem. Mógł nas nie wysadzać.. samochodu. 
Najdziwniejsze, że czułam z nim więź taką, jaką z nikim nie czułam. Generał Damen Fein. Te słowa obco brzmią w mojej głowie, a zarazem koją całe moje ciało. Jak to możliwe? A ta dziewczyna? Naprawdę piękna. Czarne włosy.. Zielone oczy.. Zupełnie jak generał Fein. Wyglądała naprawdę podobnie.. Tylko po co mu było jej zdjęcie? Ava poklepał mnie po ramieniu.
- Chciałaś pobiegać? - zapytał.
- Pomyśleć - odpowiedziałam. - Jesteśmy wybranymi, ale nie wiemy nawet do czego. Dlaczego jesteśmy wyjątkowi i Lab chce nas zabić? Chciałabym dowiedzieć się tego od generała, jakby sam to wiedział..
- A wie?
- Skąd mam wiedzieć! - krzyknęłam. - Przepraszam... Pogubiłam się. Potrzebuję czasu na poukładanie swojego życia na nowo i zaakceptowanie tego, kim jestem i kim moja rodzina jest.. była. Wszystko się dzieje tak nagle, Ava. Już sama nie wiem co mnie czeka, jaka jest moja przyszłość. Patrzę i nie widzę nic. Tylko generała oddalającego się z Alexandrem i Aminem.. Ale szerzej patrzeć nie potrafię.
- To proste - uśmiechną się. - To, że twoje ciało się zmieniło i poznałaś prawdę nie zmieniło cię. Musisz posłuchać swojego serca, bo głęboko w nim jest ukryta prawda o prawdziwej tobie.
- Jak mam niby to zrobić?
- Medytacja jest najlepszym sposobem. Tak my sobie radzimy - uśmiechnął się raz jeszcze.
Zamiast gonić i gonić za poszukiwaniem siebie powinnam zaprzestać i po prostu posłuchać. Nie wiem, czemu nie wpadłam na to. Przytuliłam Avę, jednak po chwili usłyszałam strzał. Spojrzeliśmy na siebie z Avą i pobiegliśmy w stronę odgłosu. Zobaczyłam krew, ale żadnej duszy nie było. Rozglądałam się dookoła i nic. Nikogo nie było. 
Za mną zaszeleściły liście. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na mężczyznę niewielkiego wzrostu. Za nim stała dziewczyna ze zdjęcia. Mówiła coś do niego szeptem. 
On wyciągnął pistolet i zaczął mierzyć w moją stronę. Patrzyłam prosto na nią. 
- Albo zejdziesz z drogi, albo cię zabiję - powiedział mężczyzna. - Prowadzę więźnia.
- Z rozkazu Terrów? - zapytałam.
On zaczął się śmiać - niepotrzebnie. Wiedziałam dokładnie, że z jej rozkazu. Generał Fein najwidoczniej szukał tej dziewczyny, a matka Violet nie chce na to pozwolić, by ją znalazł. Niezbyt dobre posunięcie. Mężczyzna powtórzył raz jeszcze swoją sentencję. Spojrzałam na Avę, a po chwili wyciągnęłam swój pistolet. 
- Puść ją, albo pożałujesz, że tego nie zrobiłeś - oznajmiłam. 
On puścił sznur, za który ją ciągnął, ale w tym samym momencie strzelił. Trafił dokładnie w mój brzuch. Padłam na kolana, a on podszedł do mnie.
- Próbujesz udawać herosa? Może jesteś wysłanniczką Feina? - zapytał. - Głupie dzieci! I tak Terra zawsze wygra. 
- Mylisz się - odpowiedziałam podnosząc się i wbijając nóż prosto w jego serce. - My wygramy, ale nie było ci dane to zobaczyć.
Padł, a ja razem z nim. Trzymałam się za ranę i patrzyłam, jak dziewczyna ucieka.
- Ava biegnij za nią! - krzyknęłam, ale on spanikowany zaczął biec w inną stronę. 
Strasznie krwawiłam. Mocno uciskałam ranę, by się tak bardzo nie wykrwawić. Dziewczyna po chwili przybiegła z jakimś ziołem i zaczęła mi opatrywać ranę.
- Jak się obudzisz to będzie lepiej - powiedziała. - Dzięki za ratunek.. 
- Jak ci na imię? - zapytałam uciskając ranę.
- Felice.. - spojrzała przed siebie. - Ktoś nadchodzi.. - panikowała. 
- Oni cie szukają! - krzyknęłam widząc jak powoli odchodzi ode mnie. - Zostań! 
Po chwili przyszedł do mnie Ava z pomocą. Nieznajomy uniósł mi głowę i zaczął uciskać ranę i dokańczać to, co zaczęła dziewczyna. Wydawało mi się, że to generał.. Bałam się, że mam zwidy. Dotknęłam jego twarzy.
- Damen? - po tych słowach straciłam czucie w ręce, a obraz stał się czarny. 

środa, 8 marca 2017

I.XXXI

Nie mogłem uwierzyć początkowo w jej słowa. Moja siostra? Żyje? Wydawało mi się to mało prawdopodobne, ale gdybym spotkał tą dziewczynę ze zdjęcia osobiście, to uwierzyłbym.. W końcu nie byłbym sam. Świetne uczucie. Trzymałem w ręku i zdjęcie jej i mojego ojca i mojej "siostry". Chciałem o tym najszybciej porozmawiać z Alexandrem, więc wyszedłem bez słowa i poszedłem do niego. Rzuciłem od razu zdjęciem, a on spojrzał.
- Bardzo podobna do twojej matki..
- Wiem - odpowiedziałem krótko.
- Skąd masz to zdjęcie? - zapytał mnie.
Usiadłem obok niego i westchnąłem znacznie.
- Matka Violet mi je dała mówiąc, że to... - wziąłem głęboki wdech i próbowałem uspokoić swoje myśli. - Moja siostra.
Alex spojrzał na mnie z wielkim zdziwieniem. Nie wiedział kompletnie, co ma mówić. Po prostu z całego szoku zaniemówił. Gdybym nie był opanowanym człowiekiem wyzbytym z uczuć... znaczy już nie tak wyzbytym.. Też bym tak zareagował. Patrzyłem na to zdjęcie - jedyny dowód, że moja siostra jest.
- Musimy zwołać radę - powiedział.
Poszliśmy razem do naszej sali narad i czekaliśmy na resztę. Dla mnie w tamtym momencie było udręką. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Po prostu siedziałem. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem na wszystkie wiadomości z Vellian. Westchnąłem. Po chwili każdy przyszedł i zaczęliśmy. Alexander zaczął rozmawiać o planach zamachu na Terrę, jednak przerwałem mu. Wstałem i spojrzałem na każdego po kolei.
- Chcę wam powiedzieć, że na ten moment mam ważniejszą rzecz na głowie - westchnąłem. - Potrzebuję waszej pomocy w odnalezieniu mojej siostry.. - każdy spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Rozumiem, że ta informacja wprawiała w osłupienie każdego, ale musiałem ją znaleźć. - Przeszukajcie akta, porozglądajcie się po szóstce! Trzeba ją znaleźć - powiedziałem, po czym poszedłem do zbrojowni i wziąłem potrzebne rzeczy.
Wróciłem i zapytałem.
- Kto ze mną idzie?
Chłopcy szybko wzięli swoje zbroje i poszli za mną.