Wysiadłam z samochodu i pierwsze co, to zaczęłam rozglądać się po miejscach wyznaczonych przez generała. Nie minęło dużo czasu, a Ethan zniknął. Nie rozumiałam o co mogło mu chodzić, ale odszedł ode mnie. Może wgłąb miasta w poszukiwaniu rodziny, albo chciał mnie wystraszyć. Nie miałam wcale pojęcia. Po prostu go nie było. Dlatego zaczęłam go szukać.
- Ethan!!!
Krzyczałam z całych sił. Przebiegłam całą wioskę, ale go nie było. Zestresowana zadzwoniłam do generała Feina.
- Halo?
- Słucham? Czy coś się stało, Vellian? - zapytał.
- Generale... - zawahałam się przez chwilę. - Nie wiem gdzie jest Ethan!
- Jak to?
- Nie mam pojęcia. Zaczęłam przeszukiwać wszystkie zakamarki.. Ale jego nie było!
- Uspokój się, Vellian.. Zaczekaj, przyślę do was pomoc.
- Dziękuje, generale...
Rozłączyłam się i podeszłam pod samochód. Poczułam jak ktoś zachodzi mnie od tyłu i przykłada mi coś do ust. Jedyne, co pamiętam to czarno przed oczami.
*perspektywa generała Feina*
Po paru godzinach dostałem raport, że nie ma ani samochodu ani osób w wiosce. Zacząłem wydzwaniać za Vellian w obawie, że coś mogło się stać. Chodziłem w koło mojego gabinetu czekając na jakikolwiek odzew, którego nie było. Alice zapukała do drzwi i weszła do mnie. Też się przeraziła. Spojrzała na mnie.
- Ja wiem, że nigdy nie będziesz mnie kochać... Ale dlaczego ona? - zapytała mnie.
Stanąłem w miejscu i odwróciłem się do niej.
- Myślę, że to nie jest czas i miejsce na takie rozmowy.
- Damenie, ale chcę wiedzieć...
Podszedłem do niej.
- A wiesz, czego ja chce?!
- Tak, Damen?
- Chce dowiedzieć się z kim się pieprzyłaś i od razu chce rozwodu!
Alice nie była zadowolona z moich słów.
- Chcesz rozwodu? - zapytała. - To chodź teraz do notariusza.
Otworzyłem jej drzwi bez chwili zastanowienia i poszedłem do samochodu. Od razu pojechaliśmy załatwić sprawę. Na miejscu kłóciliśmy się, ale to nie miało jakiegokolwiek znaczenia. Dalej moje myśli pochłaniała Vellian i to, co mogło się jej stać. Przesiedziałem godzinę podpisując deklaracje i różne ugody. Wyszło na jej winę, gdyż to ona mnie zdradziła. Jako pierwsza.. Gdy wyszliśmy z urzędu spadł mi kamień z serca. Mogłem normalnie zdjąć obrączkę i wyrzucić ją do śmieci. Odwróciłem się w stronę Alice.
- Chcesz poznać prawdę? - zapytała.
- Tak, chcę.
- Ethan jest moim narzeczonym..
Nic nie odpowiedziałem na to. Czekałem na dalsze wyjaśnienia.
- To jest jego dziecko.. Niestety podobno zakochał się w Vellian i chciał mieć ją tylko dla siebie.. Sądzę, że oszukał i mnie i ciebie. Nie przyszedł tu po to, aby tobie służyć. On cię nienawidzi. Ale chyba i mnie chciał oszukać. I to zrobił.
- Wiesz, gdzie on może być? - zapytałem pełen spokoju.
- Nie...
Skinąłem głową i zaprosiłem ją do samochodu. Wróciliśmy na miejsce i powiedziałem każdemu z żołnierzy, aby pomógł mi szukać Vellian.
Bethanie podeszła do mnie i najpierw spojrzała na rękę.
- Generale, ty nie masz pierścionka.. - powiedziała.
- Tak, rozwiodłem się z Alice - oznajmiłem.
- Tak czy inaczej ja również chcę pomóc w znalezieniu jej..
Skinąłem głową.
Z jedną czwartą armii pojechaliśmy w okolice wioski. Szukaliśmy jakichkolwiek śladów. Biegłem przez całą wioskę aż do pobliskich lasów i na moje szczęście zauważyłem takiego jeepa, którego im dałem. Biegłem dalej, ale usłyszałem strzał. Odwróciłem się w tą stronę, ale nabój dosięgnął mojego brzucha. Nie pozwoliłem,aby to mnie powstrzymało. Pierwsze co jak zauważyłem Ethana to strzeliłem mu w kolano. Podbiegłem i uderzyłem go w twarz raz, drugi, trzeci. On ponowił mój strzał. Myślałem, że go zabiję, ale paru żołnierzy przybiegło słysząc strzały. Xenvick podbiegł do nas i rozdzielił nas.
- Zabierzcie go - wskazał na Ethana. - Sprawdźcie, co się z nią dzieje i ją też zawieźcie..
Klepnął mnie parę razy w ramie.
- Otrząśnij się, Damen! Mógł cię zabić.
- Też tego chciałem!! Żeby cierpiał za to, co jej zrobił..
- Nic jeszcze nie wiesz.
- Ale widzę, że jest nieprzytomna..
- Damen, wróćmy i odpocznij.
Xenvick podniósł mnie i zaprowadził do samochodu. Od razu ruszyliśmy do rezydencji.