sobota, 23 grudnia 2017

II.XX

Prawie byliśmy na miejscu. Wioska była bardzo opustoszała, co zdziwiło mnie osobiście. Przecież nie było żadnych skarg dotyczących jakiś wojen na tych terenach. Tylko obawy Ethana dotyczące jego rodziny, które tak naprawdę były bezpodstawne. Może jednak Ethan wiedział, że coś jest nie tak? Że była wojna czy cokolwiek. Tylko dlaczego nie powiedziałby o tym generałowi? Był na pewno zazdrosny. Generał Fein był dla wszystkich wielkim przykładem. Starał się być jako przywódca. Był wielkim przykładem dla mnie.
Wysiadłam z samochodu i pierwsze co, to zaczęłam rozglądać się po miejscach wyznaczonych przez generała. Nie minęło dużo czasu, a Ethan zniknął. Nie rozumiałam o co mogło mu chodzić, ale odszedł ode mnie. Może wgłąb miasta w poszukiwaniu rodziny, albo chciał mnie wystraszyć. Nie miałam wcale pojęcia. Po prostu go nie było. Dlatego zaczęłam go szukać.
- Ethan!!!
Krzyczałam z całych sił. Przebiegłam całą wioskę, ale go nie było. Zestresowana zadzwoniłam do generała Feina.
- Halo?
- Słucham? Czy coś się stało, Vellian? - zapytał.
- Generale... - zawahałam się przez chwilę. - Nie wiem gdzie jest Ethan!
- Jak to?
- Nie mam pojęcia. Zaczęłam przeszukiwać wszystkie zakamarki.. Ale jego nie było!
- Uspokój się, Vellian.. Zaczekaj, przyślę do was pomoc.
- Dziękuje, generale...
Rozłączyłam się i podeszłam pod samochód. Poczułam jak ktoś zachodzi mnie od tyłu i przykłada mi coś do ust. Jedyne, co pamiętam to czarno przed oczami.

*perspektywa generała Feina*

Po paru godzinach dostałem raport, że nie ma ani samochodu ani osób w wiosce. Zacząłem wydzwaniać za Vellian w obawie, że coś mogło się stać. Chodziłem w koło mojego gabinetu czekając na jakikolwiek odzew, którego nie było. Alice zapukała do drzwi i weszła do mnie. Też się przeraziła. Spojrzała na mnie.
- Ja wiem, że nigdy nie będziesz mnie kochać... Ale dlaczego ona? - zapytała mnie.
Stanąłem w miejscu i odwróciłem się do niej.
- Myślę, że to nie jest czas i miejsce na takie rozmowy.
- Damenie, ale chcę wiedzieć...
Podszedłem do niej.
- A wiesz, czego ja chce?!
- Tak, Damen?
- Chce dowiedzieć się z kim się pieprzyłaś i od razu chce rozwodu!
Alice nie była zadowolona z moich słów.
- Chcesz rozwodu? - zapytała. - To chodź teraz do notariusza.
Otworzyłem jej drzwi bez chwili zastanowienia i poszedłem do samochodu. Od razu pojechaliśmy załatwić sprawę. Na miejscu kłóciliśmy się, ale to nie miało jakiegokolwiek znaczenia. Dalej moje myśli pochłaniała Vellian i to, co mogło się jej stać. Przesiedziałem godzinę podpisując deklaracje i różne ugody. Wyszło na jej winę, gdyż to ona mnie zdradziła. Jako pierwsza.. Gdy wyszliśmy z urzędu spadł mi kamień z serca. Mogłem normalnie zdjąć obrączkę i wyrzucić ją do śmieci. Odwróciłem się w stronę Alice. 
- Chcesz poznać prawdę? - zapytała.
- Tak, chcę.
- Ethan jest moim narzeczonym.. 
Nic nie odpowiedziałem na to. Czekałem na dalsze wyjaśnienia.
- To jest jego dziecko.. Niestety podobno zakochał się w Vellian i chciał mieć ją tylko dla siebie.. Sądzę, że oszukał i mnie i ciebie. Nie przyszedł tu po to, aby tobie służyć. On cię nienawidzi. Ale chyba i mnie chciał oszukać. I to zrobił. 
- Wiesz, gdzie on może być? - zapytałem pełen spokoju.
- Nie...
Skinąłem głową i zaprosiłem ją do samochodu. Wróciliśmy na miejsce i powiedziałem każdemu z żołnierzy, aby pomógł mi szukać Vellian.
Bethanie podeszła do mnie i najpierw spojrzała na rękę.
- Generale, ty nie masz pierścionka.. - powiedziała.
- Tak, rozwiodłem się z Alice - oznajmiłem.
- Tak czy inaczej ja również chcę pomóc w znalezieniu jej..
Skinąłem głową. 
Z jedną czwartą armii pojechaliśmy w okolice wioski. Szukaliśmy jakichkolwiek śladów. Biegłem przez całą wioskę aż do pobliskich lasów i na moje szczęście zauważyłem takiego jeepa, którego im dałem. Biegłem dalej, ale usłyszałem strzał. Odwróciłem się w tą stronę, ale nabój dosięgnął mojego brzucha. Nie pozwoliłem,aby to mnie powstrzymało. Pierwsze co jak zauważyłem Ethana to strzeliłem mu w kolano. Podbiegłem i uderzyłem go w twarz raz, drugi, trzeci. On ponowił mój strzał. Myślałem, że go zabiję, ale paru żołnierzy przybiegło słysząc strzały. Xenvick podbiegł do nas i rozdzielił nas.
- Zabierzcie go - wskazał na Ethana. - Sprawdźcie, co się z nią dzieje i ją też zawieźcie.. 
Klepnął mnie parę razy w ramie.
- Otrząśnij się, Damen! Mógł cię zabić.
- Też tego chciałem!! Żeby cierpiał za to, co jej zrobił..
- Nic jeszcze nie wiesz.
- Ale widzę, że jest nieprzytomna..
- Damen, wróćmy i odpocznij.
Xenvick podniósł mnie i zaprowadził do samochodu. Od razu ruszyliśmy do rezydencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz