Odbywało się zebranie armii. Ubrałam się w mundur i zbiegłam szybko na salę. Generał stał obok na baczność. Generał Xenvick odprawiał musztrę. Wstąpiłam do szeregu, ale generał Fein od razu mnie zawołał. Podeszłam do niego, a on do razu wziął mnie na bok.
- Chciałbym, abyś razem z Ethanem pojechała w jedno miejsce - powiedział.
- Z Ethanem?
- Tak. Chodzi o pewną wioskę, w której się wychował. Nie ufam mu, więc chcę, aby z tobą pojechał.
- A jeśli on mi coś zrobi? - zapytałam go, chociaż nie chciałam znać odpowiedzi.
- Zabiję go - odpowiedział pełen powagi.
Tego się po nim nie spodziewałam. Mógłby dla mnie naprawdę zrobić takie rzeczy? Wątpiłam po tym wszystkim, że mógłby cokolwiek dla mnie zrobić, ale myliłam się. To, co zrobiłam podczas balu nie zmieniło jego zdania. On dalej stał murem za mną. Cieszyło mnie to, bo jednak miałam w nim jakiekolwiek wsparcie.
- Kiedy mamy jechać? - zapytałam.
On odszedł ode mnie i chrząknął.
- Za dwie godziny.
Patrzyłam jak odchodzi i zamyka z gracją drzwi. Bolało mnie przebywanie z nim, ale jednak go kochałam. Mimo iż to jest złe. Chwilę później wróciłam do szeregu i słuchałam generała Xenvicka. Musztra potrwała dobrą godzinę. Spięłam włosy w kok i poszłam do jadalni. Wzięłam kanapki i usiadłam na wprost Damena. On patrzył się na mnie upijając łyk soku. Wzięłam gryza kanapki i spojrzałam również na niego. Nie wiem, co mogłam czuć. Właśnie się dowiedziałam, że znał mnie całe życie. Uczucia uderzały we mnie jak pięść. Nie wiesz kiedy, ale jeśli uderzy to zaboli. Patrzyłam dalej na niego i jadłam kanapkę do końca. Zostało mi mało czasu, bo zaraz miałam jechać z Ethanem.
Cedrick przeszedł obok mojego stolika i usiadł obok generała. Dlaczego on? Nienawidziłam go z całego serca. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego a jednak zawsze musiał zahaczyć o moje oko. Wstałam od stołu i wzięłam talerz. Patrząc w stronę generała w pewnym momencie weszłam w kogoś. Upuściłam talerz, który się stłukł. To był Ethan. Spojrzał na mnie trzymając za ramiona.
- Dobrze się czujesz? - zapytał.
Patrzyłam prosto w jego oczy i zauważyłam coś znajomego w nich. Nie wiedziałam co, ale miałam wrażenie, jakbym go gdzieś widziała. Nie mogłam przestać patrzeć. Jego oczy ani on nie sprawiały na mniej jakiegokolwiek wrażenia... tylko ta znajomość. Najłatwiej poznać człowieka po oczach. Więc może gdzieś go w swoim życiu napotkałam...
- Vellian?
Odsunęłam się od niego. Po moim wyrazie twarzy widać było dezorientację. Nie dziwie się wcale.
- Jest okej..
- Ale na pewno? - złapał mnie jeszcze raz.
Czułam się dziwnie. Spojrzałam w stronę generała, który dojadał śniadanie. Po chwili wstał, odniósł talerz i podszedł do nas. Uwinął się strasznie szybko.
Złapał mój wzrok i rozdzielił mnie i Ethana.
- Gotowi? - zapytał nas obojga.
- Tak, ja jestem gotowy - odpowiedział Ethan. - A ty, skarbie? - uśmiechnął się do mnie.
Nie podobało mi się to, jak się wyrażał.
- Ja jestem gotowa, generale. Mogę już jechać...
- Za mną - odpowiedział generał.
Oboje z Ethanem poszliśmy za nim do zbrojowni. Podał nam wszystkie potrzebne rzeczy i wytłumaczył po kolei, co powinniśmy sprawdzić. Ethan nie był zadowolony z tego, że Damen nim rządził. Jednak to było jego dziedzictwo i to on stał się władcą.
Nie minęło dwie godziny, a ruszyliśmy razem z Ethanem do jego wioski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz