niedziela, 12 marca 2017

I.XXXII

Zaczęliśmy poszukiwania. Ja z Alexandrem i Aminem szliśmy w strony lasów. Reszta rozproszyła się po całym terytorium. Na mojej drodze ku zdziwieniu zobaczyłem Vellian. Stanąłem przed nią i spojrzałem jej w oczy. Trzymałem w ręku zdjęcie. Ona spojrzała na nie i parsknęła.
- Kolejna? - zapytała po chwili.
Zabolało mnie to trochę, bo nie spodziewałem się takiej jej reakcji. Myślałem, że chociaż zapyta. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Piękna - odpowiedziała dotykając mojej twarzy. Przybliżyłem się do niej na ile mogłem i przytuliłem.  Sam się dziwie, ale potrzebowałem jej. Wciąż nosiła mój pierścionek, co dawało mi nadzieje, że będzie okej. Może próżną, a może nie. Jednak nadzieję. Alexander szturchnął mnie i zaznaczył, że powinniśmy iść. Faktycznie, powinniśmy. Jeszcze raz spojrzałem na nią i przytuliłem najmocniej jak potrafiłem.
Idiotyczne uczucia.
Ruszyłem dalej za chłopakami wgłąb lasu, ale nic nie mogliśmy znaleźć. To byłoby za łatwe przecież. Odwróciłem się na chwilę, by zobaczyć ostatni raz Vellian - patrzyła w moją stronę. Myślę, że nam obojgu nie jest łatwo po tym co się stało. Szedłem za chłopakami, aż zobaczyłem nieznajomą.

*perspektywa Vellian*

Patrzyłam jak się oddala z innymi. Nie był to miły widok. Sama nie rozumiałam już moich myśli. Po chwili dołączył do mnie Ava pytając co się dzieje. Nie mogłam sobie poradzić z tym, kim jestem. Bycie wybraną powoli mnie przerastało. Coraz nowsze informacje gubiły mnie i moje dawne życie. Czasem mam ochotę dowiedzieć się więcej o mojej przeszłości, ale boję się, że to mnie zniszczy jeszcze bardziej. Straciłam już przyjaciela - Cedricka, który przeszedł na złą stronę. Traciłam po kolei innych za sprawą mężczyzny, który mnie "zmienił". To jednak obce słowo.. Wyzwolił moje prawdziwe oblicze. Jednak dla jednego mężczyzny cały świat mi się zawalił. Mogłam nie godzić się na randkę i nie zaczynać tego wszystkiego. Jakby tak pomyśleć to Cedrick zaczął to wszystko. Całą znajomość z generałem. Mógł nas nie wysadzać.. samochodu. 
Najdziwniejsze, że czułam z nim więź taką, jaką z nikim nie czułam. Generał Damen Fein. Te słowa obco brzmią w mojej głowie, a zarazem koją całe moje ciało. Jak to możliwe? A ta dziewczyna? Naprawdę piękna. Czarne włosy.. Zielone oczy.. Zupełnie jak generał Fein. Wyglądała naprawdę podobnie.. Tylko po co mu było jej zdjęcie? Ava poklepał mnie po ramieniu.
- Chciałaś pobiegać? - zapytał.
- Pomyśleć - odpowiedziałam. - Jesteśmy wybranymi, ale nie wiemy nawet do czego. Dlaczego jesteśmy wyjątkowi i Lab chce nas zabić? Chciałabym dowiedzieć się tego od generała, jakby sam to wiedział..
- A wie?
- Skąd mam wiedzieć! - krzyknęłam. - Przepraszam... Pogubiłam się. Potrzebuję czasu na poukładanie swojego życia na nowo i zaakceptowanie tego, kim jestem i kim moja rodzina jest.. była. Wszystko się dzieje tak nagle, Ava. Już sama nie wiem co mnie czeka, jaka jest moja przyszłość. Patrzę i nie widzę nic. Tylko generała oddalającego się z Alexandrem i Aminem.. Ale szerzej patrzeć nie potrafię.
- To proste - uśmiechną się. - To, że twoje ciało się zmieniło i poznałaś prawdę nie zmieniło cię. Musisz posłuchać swojego serca, bo głęboko w nim jest ukryta prawda o prawdziwej tobie.
- Jak mam niby to zrobić?
- Medytacja jest najlepszym sposobem. Tak my sobie radzimy - uśmiechnął się raz jeszcze.
Zamiast gonić i gonić za poszukiwaniem siebie powinnam zaprzestać i po prostu posłuchać. Nie wiem, czemu nie wpadłam na to. Przytuliłam Avę, jednak po chwili usłyszałam strzał. Spojrzeliśmy na siebie z Avą i pobiegliśmy w stronę odgłosu. Zobaczyłam krew, ale żadnej duszy nie było. Rozglądałam się dookoła i nic. Nikogo nie było. 
Za mną zaszeleściły liście. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na mężczyznę niewielkiego wzrostu. Za nim stała dziewczyna ze zdjęcia. Mówiła coś do niego szeptem. 
On wyciągnął pistolet i zaczął mierzyć w moją stronę. Patrzyłam prosto na nią. 
- Albo zejdziesz z drogi, albo cię zabiję - powiedział mężczyzna. - Prowadzę więźnia.
- Z rozkazu Terrów? - zapytałam.
On zaczął się śmiać - niepotrzebnie. Wiedziałam dokładnie, że z jej rozkazu. Generał Fein najwidoczniej szukał tej dziewczyny, a matka Violet nie chce na to pozwolić, by ją znalazł. Niezbyt dobre posunięcie. Mężczyzna powtórzył raz jeszcze swoją sentencję. Spojrzałam na Avę, a po chwili wyciągnęłam swój pistolet. 
- Puść ją, albo pożałujesz, że tego nie zrobiłeś - oznajmiłam. 
On puścił sznur, za który ją ciągnął, ale w tym samym momencie strzelił. Trafił dokładnie w mój brzuch. Padłam na kolana, a on podszedł do mnie.
- Próbujesz udawać herosa? Może jesteś wysłanniczką Feina? - zapytał. - Głupie dzieci! I tak Terra zawsze wygra. 
- Mylisz się - odpowiedziałam podnosząc się i wbijając nóż prosto w jego serce. - My wygramy, ale nie było ci dane to zobaczyć.
Padł, a ja razem z nim. Trzymałam się za ranę i patrzyłam, jak dziewczyna ucieka.
- Ava biegnij za nią! - krzyknęłam, ale on spanikowany zaczął biec w inną stronę. 
Strasznie krwawiłam. Mocno uciskałam ranę, by się tak bardzo nie wykrwawić. Dziewczyna po chwili przybiegła z jakimś ziołem i zaczęła mi opatrywać ranę.
- Jak się obudzisz to będzie lepiej - powiedziała. - Dzięki za ratunek.. 
- Jak ci na imię? - zapytałam uciskając ranę.
- Felice.. - spojrzała przed siebie. - Ktoś nadchodzi.. - panikowała. 
- Oni cie szukają! - krzyknęłam widząc jak powoli odchodzi ode mnie. - Zostań! 
Po chwili przyszedł do mnie Ava z pomocą. Nieznajomy uniósł mi głowę i zaczął uciskać ranę i dokańczać to, co zaczęła dziewczyna. Wydawało mi się, że to generał.. Bałam się, że mam zwidy. Dotknęłam jego twarzy.
- Damen? - po tych słowach straciłam czucie w ręce, a obraz stał się czarny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz