Zatrzymałam się przy najbliższym chińskim sklepie i weszłam do niego. Szukałam czegoś do zmiany charakteryzacji - ciuchów, peruki i soczewek do oczu. Przebrałam się za rudą dziewczynę - imię Lucy. Chciałam mieć tak zawsze na imię, a ono przypominało mi taką rudą pankówę. Glany, skórzana kurtka i spodnie. Zapłaciłam i wróciłam się do samochodu. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że jakiś nieznany numer do mnie dzwonił. Nie byłam pewna, czy zadzwonić pod ten numer i nie zrobiłam tego. Ruszyłam w dalszą drogę. Wieczorem byłam przy bramie szóstki i zauważyłam kogoś, kogo nie spodziewałam się nigdy. Przy bramie ze strażnikami stał generał Fein, który od razu mnie zauważył. Miałam wrażenie, że nie rozpoznał mnie - cieszyło mnie to z jednej strony. Nie wiedziałam, że on będzie znajdywał się w szóstce. Czy to tu zabrali Cedricka? Wątpiłam w to, dlatego coraz bardziej jego obecność mnie dziwiła. Podszedł do mnie i zapukał w okienko. Otworzyłam i zapytałam:
- Tak?
On uśmiechnął się.
- Co taka piękna dziewczyna robi tutaj?
- Przyjechałam do rodziny na parę dni.. wpuści mnie pan? - zaczęłam się martwić, że to nie wypali i nie będę mogła się tam przedostać.
On tylko kiwnął palcem do strażników, którzy otworzyli bramę.
- Tylko jeśli powiesz mi swoje imię - zaczął flirtować lekko.
- Lucy - westchnęłam i ruszyłam w dalszą drogę.
Po pięciu minutach znajdowałam się przy swoim rodzinnym domu. Nie było mnie tu dość długo, a wspomnienia z tym miejscem i osobami tak gwałtownie wróciły, że najchętniej chciałam stąd uciec. Zgasiłam silnik i wyszłam z samochodu.
- No dalej, Vellian.. wejdź tam - mówiłam do siebie. Nie potrafiłam się przełamać. Z każdym krokiem zbliżałam się do mojej przeszłości, ale robiłam to tylko dla mojego przyjaciela. On mimo wszystko był ze mną - na dobre, czy na złe. Zawsze. Stanęłam przed drzwiami i otworzyłam je delikatnie. Czułam tą starość - nikt dawno w nim nie był. Wszędzie roiło się od kurzu, co było oczywiste. Rozglądałam się po każdym kącie, zapalając wszędzie światło. Nic się nie zmieniło. Na moje szczęście nic nie ubyło ani nie przybyło do tego domu. Był w takim stanie, w jakim go zostawiłam. Zamknęłam drzwi do domu i weszłam na górę do swojego pokoju. Pamiętam, że każda rodzina zastępcza mieszkała właśnie w tym domu, bo nie chciałam go zostawić. Od paru lat gust mi się tak nie zmienił i zrobiłam sobie dziewczęcy pokój - ale nie pełen różowych ścian, pościeli i miśków, po prostu młodzieżowy. Położyłam się na nim, byłam bardzo zmęczona. Nie wiem kiedy to się stało, ale zasnęłam.
13 maja 2344 r
Obudził mnie huk dochodzący ze strony lasu. Nie wiedziałam przez chwilę, co to może być za dźwięk. Jednak po chwili przypomniałam sobie, że zawsze o 7 rano bił dzwon nakazujący prace. Dzwonią tak zawsze o 7 i o 15 - żeby nikt nie przekłamywał z godzinami pracy. Jeszcze wtedy, kiedy nie było kolonii pracodawcy lubili przekłamywać z godzinami pracy. To tylko po to, żeby więcej roboty zrobić i mniej zapłacić. Kiedyś szóstka nie preferowała krętactw. Mam nadzieję, że tak zostało do tej pory. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Nikogo nie było na zewnątrz oprócz robotników. Jak zawsze wszystko poukładane. Ubrałam się i wyszłam do samochodu wziąć coś do picia i jedzenia. Zauważyłam w oddali stojącego generała Feina, który pilnował strażników. Nie rozumiem po co miałby to robić, ale zauważyłam, że szóstka jest bardziej chroniona niż zawszę. Wbiegłam do domu i później na strych zaczynając przeszukiwać wszystkie możliwe teczki. Szukałam tak ponad dwie godziny, aż w końcu natrafiłam na coś. Coś, co później odmieniło moje życie. Odnalazłam teczkę z wszelkimi aktami labu, różnymi listami o labie. Wszystko.
Otworzyłam ją i zaczęłam czytać. Nie mogłam pojąć tego, co się dowiadywałam. Co chwilę to nowa ciekawostka na temat labu. Moi rodzice byli w tej organizacji i chcieli uciec. Zrobili to, kiedy urodziła im się córka. Lab nie przyczepiał się do tego, aż Violet Terra objęła częściową władzę. Kazano wtedy generałom pozbyć się zdrajców. Jednym z nich był właśnie generał Fein. Odnalazłam list napisany właśnie przez generała Feina. Było ich mnóstwo.
Otworzyłam ją i zaczęłam czytać. Nie mogłam pojąć tego, co się dowiadywałam. Co chwilę to nowa ciekawostka na temat labu. Moi rodzice byli w tej organizacji i chcieli uciec. Zrobili to, kiedy urodziła im się córka. Lab nie przyczepiał się do tego, aż Violet Terra objęła częściową władzę. Kazano wtedy generałom pozbyć się zdrajców. Jednym z nich był właśnie generał Fein. Odnalazłam list napisany właśnie przez generała Feina. Było ich mnóstwo.
Droga Mirieen,
Za młody jestem na takie poczynania, które dzieją się w labie. Nie tak wyobrażałem sobie tą organizację. Roi się tu od niemiłych ludzi - boję się, że też stanę się nieczuły jak te roboty. Mam dopiero 9 lat i już staję się bezduszny.. Jedyna ty trzymasz we mnie odrobinę dobra. Dlaczego odeszłaś? Byłaś tak miłą koleżanką dla mnie. Opiekowałaś się mną, jak bratem. Oboje mogliśmy stworzyć coś wielkiego i ubolewam nad tym, że mnie zostawiłaś razem z mężem. Mój ojciec mówi, że nie jesteście dobrzy dla labu. Dlaczego? Co jest złego w tym, że odeszliście? Odpisz, bo mój mózg przestaje racjonalnie myśleć,
Damen.
On był zbratany z moimi rodzicami. A szczególnie z moją mamą. Nie mogłam w to uwierzyć. Strasznie przeżywał jej odejście. Nie mogłam zrozumieć dlaczego. To tylko zwykłe rozstanie.. Po aktach sprawdziłam, że ten list został wysłany dwa tygodnie po odejściu moich rodziców. Dwa tygodnie po tym, kiedy się dowiedzieli o dziecku. Wzięłam do ręki inny list i zaczęłam dalej czytać.
Witaj Mirieen,
Gratuluję córki - piękne dałaś jej imię.. Vellian.. A co ono oznacza? Minął rok, a ty nie dajesz mi prawie w ogóle oznak życia. Byłem wam zbędny prawda? Teraz macie córkę i ja jestem nikim.. Tęsknię. Powoli otacza mnie gniew. Nie wiem, jak długo tu wytrzymam. Oni robią ze mną złe rzeczy. Torturują mnie i nie mogę funkcjonować sprawnie. Proszę, pomóż Mirieen. Nie daje już rady. Bez ciebie to nie to samo.
Damen.
Kolejny list był napisany trzy lata później.
Droga Mirieen,
Dziękuję za pamięć i prezent urodzinowy - nie musiałaś, naprawdę. Ale 13 lat ma się tylko raz. Poznałem piękną dziewczynę imieniem Violet - ona myśli realistycznie i poważnie na temat labu. Podoba mi się jej dominacja. Chce tutaj rządzić i cieszy się, że dzielę jej poglądy. Z każdym dniem rozmawiania z nią wiem, że ty naprawdę mało mnie znasz. Oddaliliśmy się bardzo od siebie. Nie dziwię się, bo teraz piękną córeczkę wychowujesz. Jak tam z waszym małżeństwem i maleństwem? Nie mogę się doczekać, kiedy ją poznam..
Damen.
Ostatni list, który od niego moja mama dostała był w roku, gdy zabili moich rodziców. Wygląda na to, że wtedy generał Fein miał 15 lat. A z tego wynika, że on był o 10 lat ode mnie starszy.. Zdziwiłam się, bo wyglądał naprawdę młodo.
Droga Mirieen,
Jestem jeszcze nastolatkiem - młodym bezdusznym człowiekiem. Nie ma mojego serca - są tylko skały. Ja i Violet jesteśmy ze sobą - ona stara się o przydział do laboratorium, a ja jestem już wojskowym - ubiegam się o stanowisko generała. Niestety dostaliśmy rozkaz od Violet i innych, którzy ją poparli.. Musimy was unicestwić. Nawet wasze dziecko, bo jesteście zdrajcami. A zdrajcy w szóstce nie mają miejsca.. Dobrze o tym wiecie. Trzeba likwidować takich szkodników - mówiła Violet. Może jest w tym trochę racji. Niedługo będzie już po wszystkim - żadnego strachu, błoga cisza. Nie będzie was. Przykro mi, nie chcę tego robić, ale muszę.
Damen Fein.
To on był jednym, który zabił moich rodziców. Jedyne, co go broniło to fakt, że nie chciał tego robić. Violet była głową całego labu. Robili oni eksperymenty na ludziach w celu odnalezienia serum na nieśmiertelność i nadnaturalne siły. Przez to tylko zabijali ludzi, albo robili z nich chorych psychicznie. Straszne rzeczy działy się w tym labie, a moi rodzice nie chcieli być częścią tego absurdu. To pannie Terra się nie spodobało i musiała pozbyć się swoich wrogów. Teraz tylko chce, żebym ja stanęła twarzą w twarz przed nią. Ona na pewno chciałaby mojej śmierci. Jednak najważniejsze było dla mnie, że uzyskałam informację co do umiejscowienia labu i zapoznałam się z krótką przeszłością generała. Pewnie trudno było mu spojrzeć prosto w moje oczy po tym, co zrobił. Ale to, co mi odebrał nigdy nie przywróci. Będzie musiał żyć do końca życia z tym. Zamknęłam teczkę i wzięłam ją ze sobą. Schodząc na dół usłyszałam skrzypienie paneli na parterze. Nie wiedziałam, kogo mogę się spodziewać.
no gratuluje rozdziału !! świetny
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo za komplement :) to wlasnie takie słowa motywują mnie do dalszego pisania!! :)
Usuń