Był środek nocy, a ja nie mogłem nawet zasnąć. Alice wołała mnie parę razy, ale nie miałem siły na nic. Zauważałem, że powoli zaczynam czuć .. Nie chodziło nawet o mieszane uczucia do panny Hawke, ale ogólnie. Ból i cierpienie - rzeczy, które były dla mnie obojętne, których nie czułem nagle odczuwałem. Napawałem się tą chwilą jak najdłużej mogłem. Zadzwoniłem do Xenvicka, ponieważ chciałem z kimś porozmawiać. Niestety nie odbierał telefonu, a ja nie mogłem zostawić ciała Vellian.
Przyszedłem do Howard i spojrzałem jeszcze raz na nie żyjącą już Vellian.
- Nie ma dla niej ratunku.. - spojrzała na mnie z przykrością. - Zabierz ją do Labu i odprawcie jej pogrzeb.. Ja nic tu nie zrobie.
Wziąłem na ręce jej ciało i wyszedłem od doktor Howard. Przeniosłem ją obok strażników, którzy pytali co się działo. Nie miałem siły mówić, że ją zabiłem. Nawet nie zastanawiałem się, czy moje problemy się zakończą. To już nie było dla mnie ważne. Zaniosłem ciało do samochodu i położyłem na tylne siedzenie. Przewiozłem ostrożnie do Labu i przeniosłem ją na rękach. Otworzyli mi drzwi do pomieszczenia, w których wszystkich trzymano.
- Możecie się z nią pożegnać - powiedziałem, po czym położyłem ją na łóżku.
Wychodząc usłyszałem płacz jednej z dziewczyn. Bardzo się przejęła. Ale nie mogliśmy nic z tym zrobić.
Zamknąłem za sobą drzwi i szedłem do swojego pokoju. Po drodze oczywiście musiałem zahaczyć o Violet i Cedricka, którzy flirtowali ze sobą w salonie.
Podszedłem i uderzyłem Cedricka prosto w twarz. Przygwoździłem go do ściany trzymając go za szyję.
- Tak kochałeś Hawke, że po jej śmierci zabawiasz się z inną?! - zapytałem. Nie wiedziałem, co w tym momencie się ze mną stało. Oboje patrzyli na mnie z przerażeniem.
- Ty jesteś naprawdę groźny - powiedziała Violet.
Patrzyłem prosto w oczy Catchera powolnie ściskając jego szyję. Nie interesowało mnie już, czy go zabiję. W jego oczach pojawiły się łzy.
- Jak nie żyje? - zapytał mnie przeraźliwym głosem.
- Nie wiesz o tym? - przełknąłem ślinę.
- Gdzie ona jest?
- Z innymi w więzieniu - puściłem go.
Popędził tam ze łzami w oczach. Violet uśmiechnęła się i podeszła do mnie bliżej. Zaczęła dotykać mojego brzucha i i rąk.
- Mówisz, że Vellian nie żyje? - przygryzła wargę. - Może będziesz się teraz normalnie zachowywać - zaśmiała się. - Tylko nam przeszkadzała.. - spojrzała mi głęboko w oczy.
Uśmiechnąłem się lekko. "Stara Violet" pomyślałem. Zawsze musiała dostawać to, czego chce. Nie zmieniła się ani trochę. Niestety ja tak. Z powagą patrzyłem na to, co robi. Wiem, że próbowała mnie uwieść, ale nie udało się. Po chwili jednak przybiegł Cedrick.
- Obudziła się! - krzyknął.
Od razu odsunąłem Violet od siebie i pobiegłem za nim.
Jeszcze przed dobiegnięciem do klatki wykręciłem numer doktor Howard. Odebrała już po pierwszym sygnale.
- Miałam do ciebie dzwonić - powiedziała. - Jestem zaskoczona..
- Ja również - odpowiedziałem.
- Akcja serca została zatrzymana na parę godzin, a po tym jej ciało zaczęło wytwarzać komórki "H" - nabrała powietrza. - To niesamowite.
- Usłyszałem, że się obudziła...
- Obudziła?
- Tak - westchnąłem nie mogąc w to uwierzyć.
- Jest jedną z was - westchnęła. - Miej na nią oko, bo będzie wam potrzebna.
Rozłączyła się, a ja pobiegłem do niej.
*perspektywa Vellian*
Nabrałam powietrza do płuc i wypuściłam je. Czułam jakbym nie oddychała wieki. Rozglądnęłam się dookoła i zauważyłam Avę, Nedię i Kaspara. Po chwili przybiegli jeszcze Cedrick i generał Fein. Byłam zdezorientowana, bo nie wiedziałam, co się dzieje. Spojrzałam na generała dotykając mojej ręki.
- Coś ty mi zrobił?! - krzyknęłam.
- Musimy porozmawiać na osobności - powiedział to z wielką powagą.
Powoli wstałam i odsunęłam Cedricka.
- Prowadź - odpowiedziałam stanowczo.
Zaczął mnie prowadzić w miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Nie dziwie się wcale, bo nie jestem turystką w Labie. Rozglądałam się dookoła siebie, a później zatrzymałam się na ciele generała. Spojrzałam prosto w jego oczy.
- Przepraszam - westchnęłam. - Zagapiłam się.
Ręką wskazał mi pokój obok którego staliśmy. Weszłam tam. Okazało się, że to jest jego sypialnia. Generał kazał mi usiąść na łóżku. Na pierwszy rzut oka zaskoczyło mnie, że nie było żadnych ciuchów Violet. Myślałam, że chociaż mieszkają ze sobą. Rozglądałam się po jego pokoju. Był ciemny. Cały szaro-czarny. Popatrzyłam na niego i powtórzyłam pytanie zadane parę minut wcześniej.
- Coś ty mi zrobił?
On spoglądnął na mnie.
- Będziesz miała wielki problem.
- Dlaczego? - zaniepokoiłam się trochę.
- Przeżyłaś transfer krwi z komórką "H", a twój organizm sam zaczął ją wytwarzać - odpowiedział.
- Co to znaczy? - nie rozumiałam żadnego słowa, co mi powiedział. Jaka komórka "H" i jaki transfer.
- Jesteś wybraną.
Zaniemówiłam. Okazało się, że jestem jedną z tych ludzi, których Lab poszukuje. Spojrzałam na Damena ze zdziwieniem.
- To kim ty jesteś?!
On uśmiechnął się.
- Wybranym - powiedział. - Każdy mężczyzna z wybranych ma za zadanie obrać sobie dziewczynę.. również wybraną, aby ją zapieczętować.
- Zapieczętować?
- Tak. Od tego momentu pełni funkcję obrońcy tej dziewczyny.
- Obrałeś mnie za swój cel? - zapytałam.
Generał zaczął chodzić po pokoju.
- Nie tylko miałem zadanie obronić cię tego dnia, kiedy zamordowaliśmy twoich rodziców - westchnął. - Twoja matka powierzyła mi również inne zadanie.
- Słucham? - wstałam zszokowana.
- Twoja matka sprawdziła, czy ja wytwarzam komórkę do stworzenia serum. Testowała mnie wieczorami, aby nikt się nie dowiedział o tym. Okazało się, że tak - zacisnął pięść. - Jestem. Ale twój ojciec też był.. Dlatego powiedziała, że mam się dowiedzieć, czy ty również jesteś wybraną i zapieczętować cię.
- A do czego jesteśmy my? Do wytworzenia jakiegoś serum?
- Nie tylko, Vellian - usiadł. - My możemy zapobiec apokalipsie, która nastąpi jeśli wytworzą to serum.
Zamurowało mnie. Lab nie miał na celu tylko wytworzenia serum na nieśmiertelność, ale chciał zgładzić świat. A to znaczyło, że jeśli dowiedzą się o mnie i o Damenie, albo o którymś z nas to będą w połowie swojego celu.
- Musimy jak najszybciej całą tą grupę wydostać stąd - powiedziałam.
Generał wstał i podszedł do mnie.
- Nie tak szybko - szepnął i wstrzyknął mi przeźroczysty środek prosto w serce.
Padłam na kolana i zaczęłam się dusić. Generał wezwał strażników, którzy zabrali mnie do jakiegoś medyka dwie godziny od budynku Labu. Zauważyłam tam rudowłosą kobietę i dziewczynę, która wyglądała podobnie do mojej przyjaciółki. Podeszły do mnie i zamknęły mi oczy.
- Co to znaczy? - nie rozumiałam żadnego słowa, co mi powiedział. Jaka komórka "H" i jaki transfer.
- Jesteś wybraną.
Zaniemówiłam. Okazało się, że jestem jedną z tych ludzi, których Lab poszukuje. Spojrzałam na Damena ze zdziwieniem.
- To kim ty jesteś?!
On uśmiechnął się.
- Wybranym - powiedział. - Każdy mężczyzna z wybranych ma za zadanie obrać sobie dziewczynę.. również wybraną, aby ją zapieczętować.
- Zapieczętować?
- Tak. Od tego momentu pełni funkcję obrońcy tej dziewczyny.
- Obrałeś mnie za swój cel? - zapytałam.
Generał zaczął chodzić po pokoju.
- Nie tylko miałem zadanie obronić cię tego dnia, kiedy zamordowaliśmy twoich rodziców - westchnął. - Twoja matka powierzyła mi również inne zadanie.
- Słucham? - wstałam zszokowana.
- Twoja matka sprawdziła, czy ja wytwarzam komórkę do stworzenia serum. Testowała mnie wieczorami, aby nikt się nie dowiedział o tym. Okazało się, że tak - zacisnął pięść. - Jestem. Ale twój ojciec też był.. Dlatego powiedziała, że mam się dowiedzieć, czy ty również jesteś wybraną i zapieczętować cię.
- A do czego jesteśmy my? Do wytworzenia jakiegoś serum?
- Nie tylko, Vellian - usiadł. - My możemy zapobiec apokalipsie, która nastąpi jeśli wytworzą to serum.
Zamurowało mnie. Lab nie miał na celu tylko wytworzenia serum na nieśmiertelność, ale chciał zgładzić świat. A to znaczyło, że jeśli dowiedzą się o mnie i o Damenie, albo o którymś z nas to będą w połowie swojego celu.
- Musimy jak najszybciej całą tą grupę wydostać stąd - powiedziałam.
Generał wstał i podszedł do mnie.
- Nie tak szybko - szepnął i wstrzyknął mi przeźroczysty środek prosto w serce.
Padłam na kolana i zaczęłam się dusić. Generał wezwał strażników, którzy zabrali mnie do jakiegoś medyka dwie godziny od budynku Labu. Zauważyłam tam rudowłosą kobietę i dziewczynę, która wyglądała podobnie do mojej przyjaciółki. Podeszły do mnie i zamknęły mi oczy.
*.* jakie słodkie że damen się martwił o vellian <3 i vellian się obudziła wreszcie. nie rozumiem dlaczego generał wstrzyknął coś vellian
OdpowiedzUsuń