- Coś się stało, generale? - zapytał.
Odparłem coś na odczep, ale chłopak dalej drążył. Widział, że coś jest nie tak. Nie tak ze mną i całymi pieprzonymi koloniami. Ze wszystkim, całym tym światem. Widziałem w jego oczach, że on czuł, że coś wielkiego nadchodzi. Też to czułem.
- Generale - zaczął.
- Tak?
- Vellian ma dziwne sny ostatnio - mówił. - O zagładzie świata.. w śnie ciągle mówi, że coś złego nadejdzie.
Przełknąłem ślinę nie wiedząc, co mam powiedzieć. Hawke czuła to całym ciałem, że to "coś" jest już blisko, ale nie chciałem nikogo martwić jeszcze. Najpierw musiałem objąć władzę, aby cokolwiek ruszyć. Wtedy miałem zamiar im powiedzieć o zagrożeniu, które my wybrani czujemy. Tylko my mogliśmy mu sprostać.
Ale dzisiaj nie był tym dniem.
Dopiero zbieraliśmy wszystkich wybranych i musiałem ich nauczyć mnóstwa rzeczy - nawet Vellian. To nie było proste zadanie i zdaję sobie z tego sprawę. Naprawdę.
- To tylko sny - odpowiedziałem na to i oddaliłem się od niego.
To był bardzo zły pomysł, że poszedłem tam. Nie powinienem się pokazywać w obrębie jej domu. Zawróciłem i zaglądnąłem do Alice. Ona była zaskoczona moimi odwiedzinami. Zaparzyła herbaty i usiadła obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać o tych zdarzeniach, które miały miejsce. Stwierdziła, że Vellian i ja naprawdę jesteśmy dla siebie stworzeni i nie powinienem jej odrzucać. Teraz myśląc o tym wiem, że ślub z Howard byłby błędem i cierpieniem dla mnie i Hawke. Nie mógłbym nawet śnić o niej. Powoli zdawałem sobie sprawę jak bardzo jest dla mnie ważna. Cieszyłem się, że ona po prostu jest. Dopijałem herbatę i dalej myślałem o tej dziewczynie. Zastanawiałem się, dlaczego ona tak przeżywa te sny, a później ich nie pamięta. Nie widziałem nigdy czegoś podobnego. Moje przemyślenia przerwała mi Alice.
- Chciałbyś może jeszcze herbaty? - zapytała.
Odmówiłem jej nie wiedząc w sumie, co mam dalej robić ani myśleć. Między mną a Vellian spieprzyłem absolutnie wszystko, co mogłem jeszcze zyskać. Alice widziała, że borykam się z własnymi myślami - w sumie nie ukrywałem tego zbytnio. Patrzyła na mnie i patrzyła, ale nie chciała nic mówić. Dolała mi jeszcze herbaty i poszła po ciastka.
Niedługo po jej odejściu zapukał ktoś do drzwi.
- Możesz otworzyć, Damenie? - zapytała.
Podszedłem do drzwi i ujrzałem Vellian. Nie obchodziło mnie, co ona tu robi, ale to, że jest. Ona patrzyła na mnie wcale nie zdziwiona faktem, że jestem w domu Alice. Już wiedziałem, co mogła sobie pomyśleć. Najgorszą z możliwych rzeczy - ślub. Stała przede mną i wpatrywała się. Nie mogłem z jej wzroku niczego wyczytać - zwykła pustka. Po chwili Alice niefortunnie mnie objęła.
- Vellian? Nie spodziewałam się ciebie tutaj! - powiedziała z wielkim, fałszywym zaskoczeniem.
Ona patrzyła na nas oboje z obojętnością. Jakby stała przede mną inna dziewczyna. Nie odpowiedziała nic, tylko przeszła obok nas. Zabrała parę rzeczy i odeszła jakby nic nigdy nie zaszło. Odwróciłem się do Alice.
- Co ty robisz? - zapytałem.
- Ona nie jest ciebie warta - odpowiedziała.
Bez zastanawiania się wyszedłem się przewietrzyć. Po niedługim czasie wróciłem do Labu. Dalej patrzyłem na dwie strony, które były odcięte od siebie. Widać to było na jadalni, kiedy jedliśmy. Zwołałem jeszcze tego wieczoru radę, bo miałem nadzieje, że mają jakieś pomysły. Usiedliśmy wszyscy i zaczęliśmy obrady. Alexander wstał.
- Mirieen Hawke była tutaj za panowania Terry i wcześniej - zaczął mówić. - Wiedziała, co się stało. Może gdyby jakieś akta się tu znajdowały.. Wycinki z pamiętnika czy cokolwiek to moglibyśmy uderzyć?
Uśmiechnąłem się i zacząłem klaskać. To był przecież świetny pomysł. Patrząc na Vellian nawet nie pomyślałem o jej matce, która mogła być kluczem do objęcia przeze mnie władzy. Wytypowałem go, aby poszedł ze mną szukać jej rzeczy.. W jej pokoju - w miejscu, w którym dawno nic się nie działo.
***
Razem z Alexandrem przeszukiwaliśmy stare rzeczy matki Vellian. Wiele aktów nie zabrała za sobą. Myślę, że te ważniejsze były u niej, ale mogliśmy tutaj znaleźć również coś cennego. Przeszukując te papiery okazało się, że Mirieen szpiegowała Terrę. Nie wiedziałem, czy to dobrze czy źle dla nas. Patrzyłem na te różne zdjęcia i zauważyłem jedno. Zdjęcie, na którym Terra całowała mojego ojca. Nie wiedziałem, że mieli romans. Jednak z tyłu zdjęcia widniał napis "Za wszelką cenę próbuje rozbić małżeństwo Fabiana, chociaż widać, że go niestety kocha". Myślałem, że to po prostu wystarczy. Ta jednak informacja spieprzyła mi cały dzień. Wstałem i ruszyłem do wyjścia razem z tym zdjęciem. Od razu chciałem to wyjaśnić z Terrą. Poszedłem do jej pokoju i rzuciłem tym zdjęciem.
- Ach tak.. - spoglądnęła na to zdjęcie.
- Próbowałaś rozbić małżeństwo mojego ojca, a jak ci się nie udało to wymordowałaś moją rodzinę - odpowiedziałem.
Ona popatrzyła na mnie i przegryzła wargę. Nie wiedziała jak ma zacząć dalszą rozmowę. Widziała, w jakim stanie jestem.
- Damenie albo generale - zaczęła. - Kochałam twojego ojca, ale to nie ja ich zamordowałam.. zresztą jest jedna sprawa, o której musisz wiedzieć.
Ona nie zamordowała ich? Nie mogłem tego pojąć. Myślałem, że kłamie mi prosto w twarz. Jędza. Ona podeszła do mnie z pewnym albumem. Tam było mnóstwo kartek i zdjęć jakiejś dziewczyny. Była bardzo podobna do mojej matki. Naprawdę bardzo.
- Kto to jest? Moją matkę szpiegowałaś? - zapytałem.
Ona zaprzeczyła od razu.
- Twój ojciec wiedział, że go zamordują. Dlatego tej nocy kiedy było zrobione to zdjęcie pocałowałam go na pożegnanie. Jego córka zaginęła, ktoś ją porwał a on był w rozsypce. Wiedział, że ty będziesz jego następcą i chciał cię przygotować na najgorsze.
- Kto to?
- Twoja siostra Damenie, ona żyje.
_______________________________________________________
Chciałam bardzo podziękować za to, że Kaja tak świetnie rozwinęła inny wątek - chociaż nie był do końca związany z tematem, bo nie zakończył się obaleniem Terry to i tak postanowiłam ją nagrodzić, bo to, co ona napisała nadawało się świetnie do specjalnego rozdziału!
Dziękuje raz jeszcze Kaja!
Oto rozdział specjalny dedykowany dla ciebie!
siostra damena żyje?
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo za docenienie mojego opowiadania <3
OdpowiedzUsuńżyje sis damena! bedzie sie działo!
OdpowiedzUsuńtego sie nie spodziewałam
OdpowiedzUsuń