Myślę, że to zdarzenie zmieniło wszystko w naszych sercach - w moim również. Zdałam sobie sprawę, że muszę korzystać z życia i robić to co chcę, a chcę służyć szóstce pod dowództwem generała Feina. Każdy z nas podszedł do niego, bo praktycznie tylko nasza grupa ocalała. Ucieszeni zwycięstwem zaczęliśmy się śmiać, a niektórym osobom nawet poleciały łzy. Najgorsze dopiero było przed nami, bo musieliśmy posprzątać ten bałagan. Odwróciłam się do słońca i zauważyłam ludzi wychodzących ze swoich domów bijąc mi brawo. Zauważyłam również moich rodziców, którzy niedawno co przyjechali do domu. Moja mama popłakała się ze szczęścia. Ja żyłam. Spojrzałam w stronę generała.
- Mogę?
On uśmiechnął się i powiedział.
- Jeśli masz osoby, które cię kochają to leć.
Pobiegłam do rodziców i mocno ich ścisnęłam. Nie wiedziałam, co im powiedzieć, bo była to emocjonująca walka. Wszystkie wartości, które kiedyś miały dla mnie znaczenie przestały istnieć. Teraz obrałam nowy cel.
Służenie Szóstce.
Moi rodzice chcieliby tego, gdyby żyli. Ja też chce. Sama, bez niczyjej ingerencji w moje myśli.
***
Po walce ktoś musi posprzątać. Strat w budynkach było niewiele, jednak w ludziach już trochę. Zaczęliśmy przenosić ciała na jedną kupę, aby łatwo było ich przenieść na cmentarz. Każdy zasługiwał na swój grób, a generał chciał podjąć się wszelkich kosztów na uczczenie ich pamięci. Podeszłam do ciała, którego na początku nie mogłam rozpoznać. Po chwili odgarniając włosy z twarzy kobiety zauważyłam panią Terrę. Ona poległa broniąc Szóstki, tak jak inni z Labu. Od teraz Lab przestał istnieć. Wraz ze śmiercią Terry, która ścigała takich jak my musiało się wszystko zmienić. Złapałam jej ciało i przeniosłam na dużą kupę ludzi. Po chwili natknęłam się na ciało Violet - jeszcze trzymała się przy życiu.
- Generale! - krzyknęłam zdruzgotana.
Nie miałam pojęcia, co teraz zrobić. Generał Fein podszedł do mnie i spojrzał na ciało swojej byłej narzeczonej.
- Damenie.. - zaczęła.
- Zabierzcie ją do szpitala - oznajmił chłopakom.
- Nie.. - odpowiedziała. - Pamiętasz naszą rozmowę kiedyś?
- Którą? - nachylił się nad nią.
- Zawsze stawiałeś na swoim jak twój ojciec i mówiłeś, że wolisz zginąć podczas resztek swojego życia, niż czuć ból i nie cieszyć się z pełni życia.. - kaszlnęła krwią. - Też tak chce. Zabij mnie.
Generał spojrzał na nią chłodnym wzrokiem.
- Pamiętaj, kim jesteś. Nie jesteś ani miłym, ani dobrym mężczyzną. Byłeś tylko chłodny, surowy i pełen nienawiści. Dla dobra innych wypełniałeś rozkazy.. A teraz Damen.. To wszystko to twoje dziedzictwo - kaszlała coraz bardziej. - Wiesz jaki musisz być, aby odbudować imperium swego ojca!
- Nic już nie mów - odchrząknął. - Spełnię twe oczekiwania.
- Vellian - pociągnęła mnie za rękę. - Dowiedz się o swoim dziedzictwie, bo łączy cię wiele z Damenem niż myślisz..
Spojrzałam na generała nie wiedząc o czym ona mówi.
- Kiedyś się dowie - odpowiedział Violet i strzelił jej w serce bez zastanowienia. - Weź ciało, panno Hawke.
Nie spojrzał na mnie tylko ruszył dalej. Wzięłam jej ciało i położyłam jej ciało obok matki.
- Kiedyś dowiem się o moim dziedzictwie Violet.. Obiecuje.
jak damen mógł zabić violet
OdpowiedzUsuń