- Halo? - zapytałam niepewnie.
- Piękna jesteś panno Morrison.
- Kim jesteś i skąd masz mój numer?
- Podejdź do okna i powiedz mi kogo widzisz.
Podeszłam do okna i patrzyłam prosto na niego. O co mu chodzi? Zastanawiałam się nad tym, myśląc skąd on ma mój numer. Przecież to było bezsensu. Widziałam go tylko raz, a on już dowiaduje się o moim numerze. Mam nadzieję, że chociaż nie zna mojego prawdziwego imienia. Tylko po co on dzwoni? To mnie najbardziej zastanawia. Usiadłam przy tym oknie i dalej wpatrywałam się w niego, skupiłam się na nim. Wzięłam głęboki wdech i zamknęłam oczy.
- Widzę..
- Tak? - szepnął do słuchawki.
- Bardzo przystojnego mężczyznę, ukrywającego się pod maską generała. Nie chce on pokazać, kim jest naprawdę, bo boi się, że każdy się od niego odwróci. Niby taki oschły jak widać, ale ma serce i umie pokazać skruchę... - westchnęłam. - Czasami.
Zaśmiał się szyderczo do słuchawki, a ja w tym momencie otworzyłam oczy i spojrzałam na niego raz jeszcze. Po chwili wpatrywania się, przestałam i podeszłam do swojego łóżka. Przez chwilę myślałam, że on się już rozłączył i będę miała z nim spokój, ale tak nie było.
- Obyś się nie przeliczyła z tymi słowami - odpowiedział oschle. - Nie znasz mnie, żeby określić jaki jestem i twoje gdybanie, dziecko, może cię zaboleć - chrząknął. - Jaki człowiek może naprawdę być.
Wiem, jaki może być. Okrutny, bez serca. Nie patrzący na uczucia innych - zimny jak lód. Można być takim, ja znałam takie osoby. Ci, którzy zabili mi rodziców. Zaczęłam rozmyślać, że właśnie może to on jest jednym z nich. Ale nie miałam pewności. Nigdy go nie widziałam, a poznałam tylko nazwiska. Tego generała nazwiska jeszcze nie, ale gdyby udało mi się do niego zbliżyć, to kto wie.. Może dowiedziałabym się paru rzeczy.
- Po co generał dzwoni? - zapytałam w końcu i podeszłam do okna.
- Po pierwszym spotkaniu, Annabeth, wydałaś się bardzo tajemnicza i warta zapoznania - parsknął śmiechem. - Wydaje mi się, że jesteś trudna do odkrycia, a znając moją pracę i moje życie - lubię wyzwania i chętnie dowiem się więcej o tobie. - Nabrał powietrza i zniknął z mojego pola widzenia.
Wtedy ktoś zapukał do moich drzwi i miałam nadzieję, że to moja przyjaciółka. Zbiegłam szybko na dół i podbiegłam do drzwi.
Zostawiłam telefon na górze i zapytałam:
- Kto tam?
Nikt mi nie odpowiedział, tylko pukał coraz szybciej i głośniej. Podeszłam do kuchni i wzięłam ze sobą nóż, jakby ktoś chciał mnie zaatakować. Nie wiedziałam, co się stanie, jak otworzę te drzwi - to była jedna niewiadoma dla mnie tak naprawdę. Nigdy nie miałam styczności z takim zachowaniem. Zawsze jak pytałam, to odpowiadali, kto puka. Schowałam nóż za plecy i delikatnie zaczęłam otwierać drzwi.
Przed nimi stał sam generał trzymający telefon i zwrócony wzrokiem na mnie.
- Więc może spotkamy się, skoro zostaję tu jeszcze parę dni?
Stałam tam zdziwiona, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Mężczyzna, który widział mnie jeden raz w życiu zaprasza mnie na randkę - to było moim zdaniem dziwne. "Za szybkie zagranie" - jakby powiedział mój ojczym. Trzymałam ściśnięty w dłoni nóż, próbowałam go jak najbardziej schować. Patrzyłam mu prosto w oczy, widziałam, że czeka na moją reakcję. Ale nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. To było dla mnie po prostu bardzo dziwne. Nawet nie da się opisać jak bardzo. Stałam tam wryta w podłogę i nie mogłam wypowiedzieć słowa. Zamknęłam oczy i westchnęłam - może to dobry pomysł, zapomniałabym o dzisiejszym dniu. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się.
- Dzisiaj?
- Możemy nawet dzisiaj, panienko.
Otworzyłam szerzej drzwi i zaprosiłam go do środka. Zamknęłam drzwi, wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do salonu. Nie opierał się, tylko patrzył na mnie. Myślę, że w głębi duszy zaśmiał się z mojego ubioru. To byłoby normalne.. według mnie.
- Zaczekaj tu chwilę, generale - uśmiechnęłam się wskazując mu kanapę. - Ja się przebiorę i zaraz przyjdę.
Pobiegłam szybko na górę i zaczęłam się szykować - spięłam włosy w koka, ubrałam jeansy i czarną, dopasowaną koszulę. Zbiegłam na dół i podeszłam do salonu. Zauważyłam, że patrzył na moje rodzinne zdjęcia. Pomyślałam przez chwilę co ja tak naprawdę robię. Trzymałam w rękach telefon. Poczułam wibrację w dłoniach, więc zerknęłam co to. Dostałam smsa od Beth.
Cześć, dzisiaj jest już za późno na spotkanie.
Jutro porozmawiamy po szkole.
Pytałam taty o co chodzi z tymi wojskowymi.
Powiedział mi, że to ma coś wspólnego z dawną imigrantką - Vellian Hawke?
Nie chciał mi powiedzieć coś więcej, ale ja znam jedną dziewczynę o tym nazwisku..
Ciebie, Vall.
Jeśli jest coś, co powinnaś mi powiedzieć, to musimy się jutro spotkać.
Cześć, dobrej nocy.
Chodzi im o mnie, a ja chciałam pójść na randkę z generałem. Jestem durna - pomyślałam sobie. Patrzyłam tak na niego i patrzyłam. Przyuważył mnie w końcu i podszedł bliżej. Uśmiechnął się lekko.
- Gotowa jesteś? - zapytał mnie.
- Ymm.. - jąknęłam się. - Tak.. Jestem - powiedziałam zdezorientowana.
- A więc, idziemy?
Uśmiechnęłam się i poszłam z nim.
7 kwietnia 2344 r
Rano bolała mnie strasznie głowa. Nie pamiętałam co się dokładnie stało i jak doszłam do domu. Pamiętam tylko, że wyszłam z domu z generałem i poszliśmy do jakiegoś pubu. Później miałam prześwity, że piliśmy alkohol. Dalej nic nie pamiętam. Leżałam w łóżku i nie chciałam wstać. Nie mogłam po prostu - ból głowy był tak wielki.
Ktoś zapukał do drzwi od mojego pokoju.
- Proszę - powiedziałam zmarnowanym głosem.
Moja przybrana mama weszła do pokoju i usiadła na skraju łóżka. Położyła mi lód na głowie i pogłaskała mnie po policzku. Ją znałam najdłużej - była dla mnie jak druga mama. To oni nie bali się mnie przygarnąć i byli ze mną w trudnych chwilach. Nigdy nie zastąpią mi rodziców, ale są jak rodzina. Patrzyła na mnie z troską, ale jej usta się uśmiechały. Z tego mogłam wywnioskować, że ona wie więcej ode mnie na temat wczorajszej nocy.
- Jak się czujesz? - zapytała mnie.
- Głowa mnie boli..
- Tak przeczuwałam, kiedy ten przystojny mężczyzna trzymał cię w ramionach wchodząc do domu.
- Słucham?
- Tak, powiedział, że się zajmie tobą i zabrał cię na rękach do pokoju i położył w łóżku, po czym wyszedł - zaśmiała się. - Dziwny moim zdaniem chłopak jak na ciebie..
- To nie jest mój chłopak.
Zaśmiała się raz jeszcze, po czym wyszła z pokoju. Wzięłam do ręki telefon i spojrzałam na zegarek. Już tak późno - nie dam rady do szkoły.. Wiedziałam, że nie dam rady. Dziwiłam się tylko, że żadnej wiadomości nie dostałam od Cedricka i Beth. Pomyślałam, że sama napiszę do mojej przyjaciółki.
Podniosłam się z łóżka i zaczęłam pisać:
Cześć Beth, przepraszam że nie odpisałam ci wczoraj.
Byłam zajęta i opowiem ci o tym, jak przyjdziesz do mnie.
Nie ma mnie w szkole, nie dałam rady przyjść. I raczej nie dam.
Jeśli się sama zbiorę dzisiaj to będzie mój największy wyczyn.
Czekam na ciebie, będę cały dzień w domu.
Wysłałam jej smsa i padłam na poduszki. Zamknęłam oczy i chciałam jak najszybciej zasnąć, żeby nie czuć tego bólu. Po kilku godzinach wstałam i nie wiedziałam co się ze mną dzieje.. Wszystko dookoła mnie było rozmyte, nie widziałam niczego. Słyszałam tylko głosy. Jeden z głosów należał do Beth. Chyba była przy mnie, ale nikogo nie mogłam rozpoznać. Co chwile zamykałam oczy, ale to też nie pomagało.
- Co jest?! - krzyknęłam na cały dom, a po chwili obudziłam się w szpitalu. Rozejrzałam się dookoła i nie widziałam nikogo innego oprócz generała, który leżał przypięty do jakiejś kroplówki. Czyli to był tylko zły sen... Już wiem, co się stało.
To była rzeczywistość. Wstałam z łóżka i podeszłam do generała. Miał zamknięte oczy.. Dotknęłam jego policzka i tylko usłyszałam za mną głos Cedricka.
Łza spłynęła na policzek. Zagryzłam wargę.
- Coś ty narobił, Cedrick? - odwróciłam się w jego stronę. - Co ty zrobiłeś do cholery?! - krzyknęłam na niego.
On się tylko zaśmiał.
- Ten koleś wszedł na nasze tereny. Powinien dawno zdechnąć - podszedł do mnie. - My nienawidzimy szóstki, a on do niej należy.
Więc ja też będę miała problem, jeśli się oni o mnie dowiedzą, Pamiętam doskonale, że weszłam z generałem do jego samochodu, chociaż nie powinnam. Zawiózł mnie do pobliskiej restauracji - bardzo urocze z jego strony. Wysiedliśmy z samochodu i usłyszeliśmy jakieś pykanie. Po chwili samochód wybuchł - na nasze szczęście wyszliśmy z auta. Inaczej zginęlibyśmy na miejscu. Nigdy nie wiedziałam, że ludzie Cedricka i sam on są zdolni do zrobienia takiej krzywdy drugiemu człowiekowi. Znając samego Cedricka, nawet nie przeszło mu przez myśl, że będę aż taka głupia i wyjdę gdzieś z obcym mężczyzną. Ale czułam się jak zahipnotyzowana.. Każda dziewczyna chciałaby takiego chłopaka jakim był ten generał.. Pewnie tych dziewczyn ma na pęczki, a ja byłam tylko jedną z wielu, które na niego poleciały. Czułam się przez chwile jak idiotka, widząc jak Cedrick jest mną zawiedziony. Było mi bardzo przykro z tego powodu, ale przecież on miał teraz ważniejsze rzeczy do martwienia się. Generał może go pozwać, jeśli się dowie, kto to zrobił. A pewnie się dowie. Podeszłam do Cedricka i zaszeptałam do ucha:
- Musimy jak najszybciej stąd uciec - westchnęłam odwracając się w stronę generała.
Cedrick tylko poklepał mnie po ramieniu i zabrał swoje rzeczy. Wziął mnie za rękę i oboje wyszliśmy. Miałam wyrzuty sumienia zostawiając go tam, ale to generał.. Poradzi sobie..
- Co jest?! - krzyknęłam na cały dom, a po chwili obudziłam się w szpitalu. Rozejrzałam się dookoła i nie widziałam nikogo innego oprócz generała, który leżał przypięty do jakiejś kroplówki. Czyli to był tylko zły sen... Już wiem, co się stało.
To była rzeczywistość. Wstałam z łóżka i podeszłam do generała. Miał zamknięte oczy.. Dotknęłam jego policzka i tylko usłyszałam za mną głos Cedricka.
Łza spłynęła na policzek. Zagryzłam wargę.
- Coś ty narobił, Cedrick? - odwróciłam się w jego stronę. - Co ty zrobiłeś do cholery?! - krzyknęłam na niego.
On się tylko zaśmiał.
- Ten koleś wszedł na nasze tereny. Powinien dawno zdechnąć - podszedł do mnie. - My nienawidzimy szóstki, a on do niej należy.
Więc ja też będę miała problem, jeśli się oni o mnie dowiedzą, Pamiętam doskonale, że weszłam z generałem do jego samochodu, chociaż nie powinnam. Zawiózł mnie do pobliskiej restauracji - bardzo urocze z jego strony. Wysiedliśmy z samochodu i usłyszeliśmy jakieś pykanie. Po chwili samochód wybuchł - na nasze szczęście wyszliśmy z auta. Inaczej zginęlibyśmy na miejscu. Nigdy nie wiedziałam, że ludzie Cedricka i sam on są zdolni do zrobienia takiej krzywdy drugiemu człowiekowi. Znając samego Cedricka, nawet nie przeszło mu przez myśl, że będę aż taka głupia i wyjdę gdzieś z obcym mężczyzną. Ale czułam się jak zahipnotyzowana.. Każda dziewczyna chciałaby takiego chłopaka jakim był ten generał.. Pewnie tych dziewczyn ma na pęczki, a ja byłam tylko jedną z wielu, które na niego poleciały. Czułam się przez chwile jak idiotka, widząc jak Cedrick jest mną zawiedziony. Było mi bardzo przykro z tego powodu, ale przecież on miał teraz ważniejsze rzeczy do martwienia się. Generał może go pozwać, jeśli się dowie, kto to zrobił. A pewnie się dowie. Podeszłam do Cedricka i zaszeptałam do ucha:
- Musimy jak najszybciej stąd uciec - westchnęłam odwracając się w stronę generała.
Cedrick tylko poklepał mnie po ramieniu i zabrał swoje rzeczy. Wziął mnie za rękę i oboje wyszliśmy. Miałam wyrzuty sumienia zostawiając go tam, ale to generał.. Poradzi sobie..
świetny kolejny, czkema na bombe o ktorej mowilas! <3
OdpowiedzUsuńoo dziękuję :)
Usuń