- Masz jakiejś lepsze filmy ? - zapytała mnie Beth.
Zaśmiałam się odkładając paczkę chipsów na bok. Wstałam i podeszłam do szafki z płytami. Zaczęłam szukać jakiś ciekawych tytułów, ale nagle zapukał ktoś do drzwi. Dziwiłam się, bo o takiej wieczornej porze nikt mnie nie odwiedzał. Raz, jedyny raz generał Fein przyszdł do mnie tak późnym wieczorem. Inni w czwórce już dawno spali. Moi rodzice, którzy mieli zrobić sobie romantyczną kolację w restauracji, nie powinni wrócić tak wcześnie. Wątpiłam, że to oni. Była ich rocznica. Oni zawsze w ten dzień wychodzą i całą noc ich nie ma. Beth i ja odwróciłyśmy się w stronę drzwi.
- Twoich rodziców miało nie być - powiedziała zdziwiona.
- I dlatego niepokoi mnie to.. - poszłam do kuchni po jakiekolwiek nożyczki i wróciłam pod drzwi. Zastanawiałam się parę razy, czy otworzyć drzwi. Trzymałam klamkę w ręce, w drugiej ściskałam nożyczki. Moje ręce trzęsły się jak szalone. Beth schowała się za kanapą i czekała, aż otworzę. Nie miałam wyjścia, bo ten ktoś zaczął jeszcze głośniej pukać. Przełknęłam ślinę i wzięłam głęboki wdech.Lekko uchyliłam drzwi i ujrzałam generała Feina. Na początku zdziwiłam się, bo przecież od paru dni wrócił do siebie. Nie miał, czego szukać. Tak szczerze to miałam mieszane uczucia, gdy go zobaczyłam. Zdałam sobie sprawę, że nie kocham go i nie chciałam go widzieć. Ale zawsze dostajesz to, czego najmniej chcesz. Wiedziałam o tym, więc chciałam jak najszybciej pogodzić się z faktem, że go widzę. Uchyliłam jeszcze bardziej drzwi, żeby mógł swobodnie wejść. W świetle żarówek zauważyłam jego rany. Był cały zakrwawiony, ale bałam się zapytać, co się stało. On widział, jak oglądam jego ciało. Nie wyglądało to zbyt dobrze. Nasze oczy zetknęły się w jednej chwili. Przygryzłam wargę i przymierzyłam się do dotknięcia go, ale on natychmiastowo się odsunął. W moich oczach pojawiły się iskierki imitujące łzy. Myślałam, że się rozpłacze - przeczuwałam, że to samo mogło się trafić właśnie Cedrickowi.
- Co ci się stało? - zapytałam wyraźnie przejęta jego wyglądem.
Dostałam tylko wzruszenie ramionami. Zrobiłam krok w jego stronę i zauważyłam lekkie przerażenie w jego oczach. Było coś z nim nie tak. Przeczuwałam, że on nie przyszedł z własnej woli.
- Kto ci to zrobił, generale? - zapytałam raz jeszcze.
Spojrzał w stronę kanapy, kiedy Beth wychodziła zza niej. Skinął palcem na znak, że ma wyjść. Ona bez żadnego zawahania pożegnała się ze mną i wyszła z mojego domu. Jego wzrok odprowadzał ją jeszcze do bramy. Potem spojrzał na mnie i powiedział:
- Nigdy nie ufaj nieznajomym...
- Co to ma znaczyć?! - naskoczyłam na niego. Od paru dni reagowałam tylko emocjami. Myślenie racjonalne już dawno odstawiłam. Nie rozumiałam, co on ma na myśli.
Generał starał się mnie uspokoić, ale nie dawał rady. Po jakimś czasie z oczu poleciały mi łzy, a on popchnął mnie na ścianę i przytrzymał. Nasze oczy znowu się zetknęły, a na policzku czułam jego oddech.
- Poddaj się mnie - powiedział krótko.
Między nami czuć było niezręczną sytuację. Nasze serca chciały czegoś innego, co mówiły usta. Kierowała nami chęć poczucia miłości.. niekoniecznie prawdziwej. Chcieliśmy oboje poczuć się ważni. Ja tak czułam, ale myślałam, że mężczyzna, który może mieć mnóstwo dziewczyn, nie będzie czuł się osamotniony. W oczach miał kompletną pustkę. Odmówiłam mu delikatnie odpychając go ode mnie.
- Czy to samo stało się Cedrickowi?
- Ty tylko o nim mówisz - przewrócił oczami.
- Bo to mój przyjaciel!
- Twój przyjaciel może już być martwy albo wkładać fiolki do dupy!
Po jego słowach nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam. W jednej chwili nie panowania nad sobą uderzyłam generała w twarz. Odepchnęłam go najmocniej jak potrafiłam i zaczęłam pośpiesznie kierować się do wyjścia, lecz mnie złapał za rękę. Przyciągnął do siebie i szepnął do ucha:
- Dostałem karę za utajenie prawdy o losach panny Hawke..
Zamknęłam oczy. Mogłam się domyślić, że to o mnie chodziło. Teraz będą chcieli mnie zabrać.. Wiedziałam.
On ujął moją dłoń i wcisnął mi klucze do jakiegoś samochodu. Przyciągnął mnie jeszcze mocniej.
- Nie powinienem ci pomagać - zaczął. - Dostanę za to srogą karę, ale jak na tą chwilę postaram się ciebie kryć. Spakuj się i wyjedź gdziekolwiek. My jesteśmy dobrymi tropicielami, więc znajdziemy cię i tak, ale próbuj. Będziesz mieć czas na przygotowanie się na starcie z labem - powiedział to słowo, chociaż nie brzmiało dla mnie tak obco. W tym samym momencie puścił mnie i popędził na górę. Bez zastanowienia wrzuciłam wszystkie swoje rzeczy do torby i natychmiastowo zbiegłam na dół. Nie sądziłam, że on będzie mnie krył. Tyle niezrozumianych rzeczy mi powiedział. Chociaż jakąkolwiek pomoc dostałam. Spojrzałam na te kluczyki a później na niego.
- Co teraz będzie? - zapytałam.
- Po prostu uciekłaś - wzruszył ramionami. - Nie rozmawialiśmy i nie widzieliśmy się od paru dni - wyszedł z domu i usiadł przed wejściem. Podeszłam do niego zdezorientowana.
- Dlaczego mi pomagasz?
- Kiedyś znałem twoich rodziców - chrząknął. - Nie należę do miłych osób, wiesz? - spojrzał na mnie podnosząc brew.
- Nie widać po zachowaniu...
- Może chcę odkupić swoje dawne grzechy? - wzruszył ramionami. - Ale wiem, co powinienem zrobić, aby żyć w zgodzie z labem. Zabrać cię.
- Dlaczego tego nie zrobisz?
- Lubie walczyć o swoją zdobycz, a zabranie ciebie byłoby w tej chwili za łatwe.
- Więc pozwalasz mi odejść..
- Tak - oznajmił.
Wstałam i spojrzałam na niego biorąc torbę do ręki.
- A więc do zobaczenia, huh? - uśmiechnęłam się lekko.
On nie spojrzał na mnie, patrzył na swoje ręce. Zaczął powoli odpływać w swoich myślach, dlatego podeszłam do samochodu i wpakowałam torbę do środka. Otworzyłam przednie drzwiczki i weszłam do samochodu. Odpaliłam i czekałam jeszcze na jego wzrok, na jego zainteresowanie. Niestety nie doczekałam się. Wiedziałam, że muszę się spieszyć przed przyjściem rodziców.. Ale na pewno musiałam im powiedzieć, co jest grane. Wyciągnęłam telefon i napisałam do mamy..
Cześć wam, mam nadzieje, że kolacja udana.
Chciałam wam powiedzieć, że jak wrócicie do domu,
to mnie już nie będzie. Muszę dla dobra swojego i waszego wyjechać.
Nie wiem, kiedy wrócę, ale będę z wami w kontakcie.
Nie powiem, co ile będę się odzywać, bo nie wiem.
Kocham was.
Wzięłam głęboki wdech, powolny wydech. Przegryzłam wargę i wbiłam pierwszy bieg. Spojrzałam jeszcze raz w stronę generała i odjechałam. Nie wiedziałam gdzie i dokąd jadę. Jechałam przed siebie.
Po godzinie jazdy zajechałam na stację paliw zatankować. Napełniłam bak do pełna i kupiłam pełno jedzenia i picia. Zjechałam ze stacji i zatrzymałam się. Obok mnie zajechał generał Fein.
Wybiegłam z samochodu i z wielkim zbulwersowaniem zapytałam:
- Śledzisz mnie?
- Może cię nie kocham - powiedział. - I nic między nami nie ma, ale wiesz, że czuję się samotny.
- Mhm..
- A chcę chociaż na koniec dnia poczuć się potrzebny - przyciągnął mnie do siebie.
Faktycznie, może ja go nie kochałam.. może nic między nami nie było, ale chciałam go poczuć. Chciałam poczuć się potrzebna. Jego usta zbliżyły się do moich.. Tym razem się nie broniłam. Pocałowaliśmy się i nie żałowałam tego. Mógł to być nic nie warty pocałunek, ale przez chwilę poczułam się, jakbym miała kogoś bliskiego.. Odsunął się powoli ode mnie i wsiadł do samochodu.
- Dziękuję - powiedział. - Jedź bezpiecznie i jak najdalej.
- Zrozumiano, generale..
Skończyło się to dosyć dziwnie, bo nie wiedziałam sama, co chcę. Byłam pewna, że między mną a generałem nic nie było, a to, co się stało do tej pory to wynik samotności, która nas opętała. Wykorzystaliśmy oboje sytuację.
Również wsiadłam do samochodu i odpaliłam. Zaczęłam jechać dalej drogą wgłąb lasu, mój telefon zaczął wibrować. To była mama. Nie chciałam od niej jeszcze odbierać, bo po tym smsie na pewno się martwi. Zignorowałam telefon i jechałam dalej. Jeszcze chwilę przed północą zatrzymałam się w pobliskim hotelu i wykupiłam pokój na noc. Tam podłączyłam telefon do ładowania i wzięłam gorącą kąpiel. Po paru minutach weszłam do łóżka i zamknęłam oczy.
Nie było odwrotu od niczego.
Po godzinie jazdy zajechałam na stację paliw zatankować. Napełniłam bak do pełna i kupiłam pełno jedzenia i picia. Zjechałam ze stacji i zatrzymałam się. Obok mnie zajechał generał Fein.
Wybiegłam z samochodu i z wielkim zbulwersowaniem zapytałam:
- Śledzisz mnie?
- Może cię nie kocham - powiedział. - I nic między nami nie ma, ale wiesz, że czuję się samotny.
- Mhm..
- A chcę chociaż na koniec dnia poczuć się potrzebny - przyciągnął mnie do siebie.
Faktycznie, może ja go nie kochałam.. może nic między nami nie było, ale chciałam go poczuć. Chciałam poczuć się potrzebna. Jego usta zbliżyły się do moich.. Tym razem się nie broniłam. Pocałowaliśmy się i nie żałowałam tego. Mógł to być nic nie warty pocałunek, ale przez chwilę poczułam się, jakbym miała kogoś bliskiego.. Odsunął się powoli ode mnie i wsiadł do samochodu.
- Dziękuję - powiedział. - Jedź bezpiecznie i jak najdalej.
- Zrozumiano, generale..
Skończyło się to dosyć dziwnie, bo nie wiedziałam sama, co chcę. Byłam pewna, że między mną a generałem nic nie było, a to, co się stało do tej pory to wynik samotności, która nas opętała. Wykorzystaliśmy oboje sytuację.
Również wsiadłam do samochodu i odpaliłam. Zaczęłam jechać dalej drogą wgłąb lasu, mój telefon zaczął wibrować. To była mama. Nie chciałam od niej jeszcze odbierać, bo po tym smsie na pewno się martwi. Zignorowałam telefon i jechałam dalej. Jeszcze chwilę przed północą zatrzymałam się w pobliskim hotelu i wykupiłam pokój na noc. Tam podłączyłam telefon do ładowania i wzięłam gorącą kąpiel. Po paru minutach weszłam do łóżka i zamknęłam oczy.
Nie było odwrotu od niczego.
podoba mi się stanowczośc Vellian do generała, to takie słodkie jak ona go uderza bo powiedzial zle słowo na Cedricka </3 kochane ;3
OdpowiedzUsuńwróciłam i jestem obecna :D
OdpowiedzUsuńwidzę i cieszę się, że wróciłaś :)
Usuńhttp://blogowe-hity.blogspot.com/2016/11/duga-nieobecnosc.html
OdpowiedzUsuńzapraszam do zgłaszania się :)