*perspektywa generała Feina*
Violet stała przed drzwiami izolatki i patrzyła, jak Vellian powoli traci przytomność. Coś we mnie pękło, bo nie potrafiłem już z zimną krwią na to patrzeć. Przełknąłem ślinę, a kątem oka spojrzałem na moją byłą narzeczoną.
- Wystarczy - powiedziałem donośnym głosem.
Ona spojrzała na mnie i uśmiechnęła się lekko. Wiedziałem, że będzie chciała ją zabić. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że jeśli Vellian zginie to wreszcie wszystko ucichnie, ale wiedziałem, że w Labie nic nigdy nie cichnie. Zbliżyłem się do drzwi i popchnąłem Violet.
- Powiedziałem, wystarczy.
Patrzyła na mnie zawiedzionym wzrokiem. Parę minut wcześniej przyznałem się do czegoś, o czym nawet ja nie mógłbym wyśnić. O własnych uczuciach dowiaduje się raczej w nagły sposób. Violet była zdziwiona i zezłoszczona, ale ja nie mogłem pozwolić tej niewinnej dziewczynie zginąć. Otworzyłem drzwi, a Vellian od razu upadła na podłogę - od paru minut nieprzytomna.
- Wezwać medyka - zawołałem.
- Czyś ty oszalał? - Violet złapała mnie za ramię, ale widząc, że ujmuję w ręce ciało panny Hawke, odsunęła się gwałtownie. Zabrakło jej tchu. Po chwili przyszedł medyk i oboje zanieśliśmy dziewczynę do jego miejsca, gdzie próbował przywrócić ją do żywych. Wyszedłem z pomieszczenia, a przede mną stanął Xenvick. Spojrzałem na niego.
- W końcu ktoś w Labie robi coś należycie - powiedział do mnie.
- Nie spodobało się to Violet - westchnąłem. - Ani nikomu innemu tutaj.
Po moich oskarżeniach nie mogłem popełnić gorszej rzeczy, niż uratowanie życia zbiegłej. Tylko głupiec mógł zrobić coś takiego.
- Nie mogą ci nic zrobić, bo panienka Hawke jest już tutaj.
- Wiem.
- Uratuje ją? - zapytał mnie.
Nie wiedziałem. Wzruszyłem ramionami i skierowałem się do okna. Widzieliśmy, jak medyk stara się obudzić dziewczynę. Nie chciałem słyszeć, że to już za późno. Chciałem tylko, żeby oddychała i była przytomna.
Po chwili przyszła do nas Avelin. Od razu poklepała mnie po ramieniu.
- Jestem z ciebie dumna - szepnęła. - Zawsze racjonalnie myślałeś, ale teraz.. Chłopie..
Przygryzłem wargę.
Po chwili przyszedł medyk. Nie wiedziałem, jak go zapytać o nią. On tylko spojrzał mnie i wskazał dziewczynę. W trójkę podeszliśmy do niej. Nachyliłem się nad jej twarzą i westchnąłem. Spojrzała na mnie. Nie mogłem wyczytać, jaki to był wzrok, ale cieszyłem się, że nic jej nie jest.
- Generale... - szepnęła.
Przełknąłem ślinę uciszając dziewczynę palcem. Po chwili przyszła Violet z rozkazem zabrania dziewczyny do białego pokoju - pokoju "wybrańców", których i tak czeka śmierć, jeśli nie okażą się być wybranymi. Odsunąłem się od niej, ale nie odstępowałem jej. Szedłem za tłumem aż do tego pokoju. Położyli ją na podłodze.
- Zostawcie mnie - powiedziałem. Wiedziałem, że w Labie dalej liczy się mój głos, bo byłem niezastąpiony. Każdy w pokoju bał się mnie, mojej obecności.
Odwróciłem się do drzwi.
- Generale Fein, nie masz prawa siedzieć tu długo. To nie twoje miejsce - powiedziała mi Violet.
- A ty nie masz prawa mi zabronić, Terra - odpowiedziałem jej przymykając drzwi. Pokazałem jej klucz, którym zamknąłem zamek.
Uklęknąłem przed Vellian, która patrzyła na mnie z wielkim zdziwieniem.
- Co ty robisz? - zapytała mnie.
- Nie mogę cię stąd wyciągnąć, dopóki nie sprawdzą, czy jesteś wybraną - odpowiedziałem jej.
- To przecież pewna śmierć! - krzyknęła.
- Wiem - westchnąłem. - Masz tutaj nowych znajomych, z którymi spędzisz tutaj chociażby parę dni. Poznaj ich.
- Idź stąd - odwróciła wzrok.
- Postaram się - spojrzała na mnie. - Spróbuję cię stąd wydostać.
Wstałem i otworzyłem zamek w drzwiach.
- Dziękuję - chrząknęła.
- Nie ma za co - powiedziałem zamykając za sobą drzwi.
generał zaczyna myśleć :D ciekawe co będzie dalej
OdpowiedzUsuńkiedy kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuń13.01, 14.01, 15.01, 17.01 ;)
Usuń