piątek, 13 stycznia 2017

I.XV

*perspektywa Vellian*
Spojrzałam na tych wszystkich ludzi, którzy byli zszokowani całą sytuacją. Nie spodziewali się, że generał Fein może mieć serce - ja również. Moje myśli kierowały się ku końcowi. Trafiłam tam, gdzie było moje miejsce - do klatki dla "wybrańców". Bardzo szybko to się stało, nie spodziewałam się. Bałam się tylko, że Violet jak najszybciej będzie chciała posłać mnie na śmierć. 
Patrzyłam na te twarze dalej. Ci ludzie byli w podobnym wieku - spora grupa. Westchnęłam nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. 
Po chwili podszedł do mnie pewien chłopak.
- Kim jesteś? - zapytał przeraźliwym głosem.
- Vellian Hawke - odpowiedziałam.
- Ta Hawke? - usłyszałam głos jakiejś dziewczyny. Nagle zaczęły się szepty między nimi. Nie rozumiałam, dlaczego moje nazwisko spowodowało tyle szumu wokół nich. Jeden mężczyzna wyłonił się z tego tłumu i również podszedł do mnie.
- Słyszeliśmy dużo o Hawkach - oznajmił.
- Nie mieliśmy pojęcia, że ktoś z nich jeszcze żyje - dopowiedziała dziewczyna, która również podeszła. - Nedia jestem.. - podała mi rękę.
Wstałam i spojrzałam na tą trójcę. Pomyślałam, że muszą być tutaj liderami. Zaciekawiona tym, co słyszeli o mojej rodzinie zapytałam:
- Co takiego słyszeliście?
Dwóch chłopców spojrzało na siebie, a potem na dziewczynę. Nie byli skłonni do rozmowy, widziałam to wyraźnie, jednak ja powtórzyłam swoje pytanie. Nie chciałam odpuszczać, chodziło przecież o moją rodzinę. Chłopcy jeszcze raz spojrzeli na siebie, po czym odeszli ignorując mnie. Nedia została i kazała mi usiąść, po czym usiadła obok. 
- Centhaicy tak mają - uśmiechnęła się.
- Czyli jak?
- Widzę, że nie dziwi cię nazwa centhaików - zaśmiała się.
- Oczywiście, kiedyś bywałam w tej wiosce - odwzajemniłam uśmiech. - To znaczy, parę lat temu. Moi przybrani rodzice mnie tam zabierali, bo żyła tam mama Magdalene.. 
- Centhaicy nienawidzą nowych ludzi - spojrzała w ich stronę. - Muszą człowieka najpierw przetestować i poznać, by uznać go za chociażby godnego ich tolerancji i szacunku. Też miałam z nimi ciężko - jej wzrok poleciał na mnie. Patrzyła ze smutkiem. - Żyję już tutaj dwa lata i dopiero od roku z nimi trzymam.. 
- Więc i mi będzie ciężko.. 
- Wątpie - parsknęła. - Widziałam, że znaczysz coś dla generała. Od ostatniego razu, kiedy go wdziałam zmienił się..
- W jakim sensie? - zboczyłam z tematu mojej rodziny.
- Musisz coś dla niego znaczyć, Vellian.
- Nie, to nie to.. - oznajmiłam. - Tutaj zapewne chodzi o sentyment do mojej matki.. 
- Mirieen Hawke - westchnęła. - Ona pierwsza sprzeciwiła się Labowi. Każdy słyszał o tej historii, jak i o rzezi, którą generał Fein spowodował z jej rodziną.. Współczuję. 
- Czyli wy po prostu wiecie o zdradzie moich rodziców?
- O szlachetnym czynie. 
Spojrzałam na nią, po czym wstałam. Moi rodzice byli szlachetni, a ja? A ja siedzę tutaj czekając na pewną śmierć. Podeszłam do drzwi i spojrzałam na tych ludzi. Wiedziałam, że nie mogę sama odejść ani obalić Labu, lecz chciałam się wydostać. Musiałam wymyślić plan, jak to zrobić.. Albo po prostu jak być szlachetną. 
Zdawałam sobie sprawę z tego, że muszę się zmienić o 360 stopni, jednak nie wiedziałam jak to zrobić. Generałowi pękło powoli serce, chociaż mógł w każdej chwili być tym, kim jest - chamem bez uczuć. A ja musiałam tylko wypuścić na wierzch moje prawdziwe oblicze. 
Spojrzałam na Nedię i powiedziałam:
- Może słyszeliście historię o moich rodzicach i o zdarzeniach, które miały miejsce. Może widzieliście, że generał Fein obiecał mi pomoc, ale chcę, żebyście wiedzieli jedno. Nie jestem po stronie Labu, jak moi rodzice przed moimi narodzinami byli, bo inaczej nie byłoby mnie tu. Za to jestem osobą, która gardzi Labem i chce się jak najszybciej stąd wydostać - spojrzałam na chłopców z wioski Centhai. - Myślę, że każdy chce się wydostać, a ja mogę wam w tym pomóc. Musicie jednak obdarzyć mnie wielkim zaufaniem jak najszybciej.. Inaczej większość z nas pójdzie na straty. Powiedzmy sobie szczerze. Nikt z was nie wie, kto jest wybrańcem! Może żadne z nas nim nie jest.. Nie pozwólmy im na to, by skazali nas na śmierć pewnego dnia.. Walczmy - westchnęłam i usiadłam. Nie miałam pojęcia, czy tymi słowami dotrę do nich w jakikolwiek sposób, ale chciałam spróbować. Nie zależało mi w tym momencie na niczym innym, tylko ucieczce stąd. 
Po paru minutach podszedł do mnie jeden z dwóch chłopaków, którzy nie chcieli ze mną rozmawiać. Usiadł obok i westchnął. Spojrzał na mnie. Zauważyłam, że walczył ze sobą w środku. Nie wiedział, jak zacząć rozmowy, nie wiedział nic. Był totalnie rozkojarzony. Położyłam rękę na jego ramieniu i uśmiechnęłam się lekko myśląc, że to mu jakoś pomoże. 
- Masz jakiś plan? - zapytał mnie po chwili.
Spuściłam głowę. Oczywiście, że nie miałam żadnego planu. Byłam tutaj zaledwie dwie godziny, może mniej lub więcej. Przegryzłam wargę próbując sobie poukładać myśli. Chciałam powiedzieć mu coś sensownego, jednak wiedziałam, że on może różnie zareagować na moje słowa.
- Nie mam planu, ale wiem.. - westchnęłam. - Wiem, że coś wymyślę, jeśli dacie mi szansę.
Chłopak spojrzał na mnie jakby z wielką nadzieją i ulgą. 
- Ava jestem - uśmiechnął się.
W tym momencie jego uśmiech znaczył dla mnie bardzo dużo.
Siedzieliśmy koło siebie i co chwilę zerkał i pytał mnie o pomysł. Ja próbowałam wymyślić coś, co na pewno się uda, ale to był mój pierwszy dzień - musiałam zaobserwować ruchy pracowników Labu. To zadanie było pierwszorzędne. Powiedziałam im o tym, jednak Kaspar - drugi z centhaiczyków nie chciał się ze mną zgodzić. Zauważyłam, że reszta przystawała na jego słowa. Próbowałam ich przekonać, że obserwacja jest kluczem do znalezienia odpowiedniego planu. Ale wszystko szło na marne.
Wieczorem, po kilku godzinach kłótni z Kasparem odwiedził nas Catcher. Nie wiedziałam, że od razu dostał przyzwolenie do spotykania się z więźniami. Otworzył drzwi i pierwsze, co zrobił to spojrzał na mnie. Nie patrzył na nikogo innego, każdy mógł zaatakować go w każdym momencie - patrzył na mnie jak zahipnotyzowany. Wtedy przyszła mi świetna myśl. Pomyślałam, że jakbym mogła Cedricka uwieźć w jakikolwiek sposób, to któryś z więźniów mógłby go podejść i moglibyśmy uciec. Wstałam i podeszłam do niego bliżej.
- Cedrick - uśmiechnęłam się lekko.
- Vellian nie wiem, co powiedzieć - zarumienił się ze wstydu. Pomyślałam, że od razu spróbuję go usidlić.
- Powiedz, że czujesz coś do mnie - przygryzłam wargę.
- Od zawsze.
Trudno było mi tego słuchać. Był moim byłym przyjacielem.. Przyjacielem, który mnie zdradził z nienawiści za nieodwzajemnione uczucie. Dla mnie takie zachowane było chore, nie do przeżycia. Przełknęłam ślinę.
- Ja tak samo - odpowiedziałam. - A skoro mam umrzeć to chcę, abyś mnie ciągle odwiedzał. Codziennie.
Uśmiechnął się.
- Najchętniej.
Cedrick zaślepiony swoją miłością połknął przynętę, ale miałam nadzieje, że się nie połapie. Został jeszcze na trochę, żeby ze mną porozmawiać. Myślę, że chciał poczuć, jakbyśmy byli dalej przyjaciółmi.. Albo według niego kimś więcej. Z trudem wytrzymywałam jego obecność. Zanim poszedł podano nam kolację, którą każdy zjadł ze smakiem. Pożegnałam Cedricka mocnym uściskiem.
Kiedy wyszedł wszyscy spojrzeli na mnie jak na zdrajczynię. Kaspar wstał i podszedł do mnie.
- Ty gnido - krzyknął. - Najpierw każesz nam zaufać sobie, a później robisz takie rzeczy?! - odwrócił się do reszty. - To jedna z Labu!
- Nie - powiedziałam. - Cedrick był moim przyjacielem.. - Kaspar odwrócił się w moją stronę. - Widzę, jak dalej na mnie patrzy. Jeśli się uda to, co planuje i on będzie do mnie przychodził..
- To? - zapytał Ava.
- To będziemy mogli go podejść i uwięzić tutaj.
Chłopcy spojrzeli na siebie, a później na mnie. Zauważyłam, że ten plan im się bardzo podoba. Zaczęli wierzyć we mnie i w to, że mogą wyjść. Nie wiedziałam ile czasu zejdzie z uwikłaniem Catchera, ale miałam nadzieję, że szybko pójdzie.
Położyłam się obok Nedii i Avy. On od razu przytulił mnie.
- Nie chcę, żeby było ci zimno - szepnął.
Uśmiechnęłam się do niego. To było miłe z jego strony. Nedia szturchnęła mnie i szepnęła do ucha.
- Już jesteś jedną z nich.. 

1 komentarz:

  1. fajnie ze vellian wychodzi z inicjatywa wydostania wszystkich ;> wszystkich chce zadowolic dookola,ale co powie damen jak zobaczy ze ona flirtuje z cedrickiem ?????????

    OdpowiedzUsuń