środa, 25 stycznia 2017

I.XXII

*perspektywa Vellian*
Słowa generała Feina uraziły mnie. Wybiegłam najszybciej jak mogłam i zatrzymałam go.
- Generale! - krzyknęłam ciągnąc go za ramię.
Spojrzał na mnie oziębłym wzrokiem. Patrzyłam na niego nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa. Dotknęłam jego rany. On odwrócił wzrok w inną stronę i westchnął. Wiedziałam, że to, co od niego usłyszę nie przyniesie mi ulgi.
- Spieprzyłaś wszystko - powiedział. - Miałem dobry plan na odbicie tych ludzi, a ty mi nie zaufałaś - spojrzał na mnie. - Oprócz tego znowu narobiłaś sobie problemów.
- Mówisz jakbyś się martwił - mój głos zadrżał. 
- Może zrozumiesz, że nie dla wszystkich obojętne jest twoje życie... - westchnął.
- Dla ciebie nie jest?! - nie wiedziałam jak mam się zachować przy nim. W przypływie emocji zamknęłam oczy i pocałowałam jego usta. Bez chwili zastanowienia on również odwzajemnił pocałunek przyciągając mnie bliżej do siebie. Czułam, jakby jednak coś było między nami - na pewno było. 
Nasz pocałunek przerwał strzał dochodzący zza generała Feina. Odsunęliśmy się od siebie i spoglądnęliśmy do tyłu. To był generał Xenvick, który chciał zabrać się z generałem do Labu. To uczucie między mną a generałem strasznie szybko prysło. Spoglądnęliśmy na siebie i po chwili generał Fein odszedł. 
Wróciłam do domu Alice i zaczęłam im wszystko tłumaczyć. Nie chciałam postrzelić generała. Nawet nie wiem, co we mnie wstąpiło w tamtym momencie. One jednak nie były zainteresowane tym, ale pocałunkiem. Zaczęły wypytywać o to. Alice Howard podeszła do mnie i zapytała:
- Jak to jest całować dziedzica?
Nie rozumiałam o co jej chodzi, więc dopytałam co jest z tym dziedzicem na rzeczy. Ona jednak ucichła i wyglądnęła na zewnątrz zobaczyć, czy generałowie pojechali. Zwróciła się do mnie.
- Musisz ich przygotować - powiedziała.
Spojrzałam na Beth.
- Odbiłam tylko trzy osoby.. - westchnęłam. - Reszta będzie gorzej chroniona, niż teraz.
- Sprawdź ich i później razem odbijcie resztę - odpowiedziała i wyszła. Spojrzałam na Beth. Nie wiedziałam, jak miałabym ich sprawdzić. Po chwili jednak przypomniałam sobie, co zrobił generał, aby mnie zapieczętować. Miałam nadzieję, że tak uda mi się sprawdzić, czy oni są jednymi z nas. Zaczęłam szukać strzykawki. Beth patrzyła na mnie nie wiedząc, co chodzi mi po głowie. Po znalezieniu strzykawki spojrzałam na Bethanie i opowiedziałam cały mój plan. Na szczęście uznała go za jeden z dobrych. Bez chwili zawahania podeszłyśmy do uratowanych. Uśmiechnęłam się do Avy - szczęście, że chociaż moich przyjaciół uratowałam. Powiedziałam, że konieczne jest sprawdzenie, czy są jednymi z nas. Mówiłam, że tylko tak możemy przeciwstawić się Labowi.
Zgodzili się.
Kamień spadł mi z serca, chociaż bałam się, że nie uratuję ich - że się nie obudzą. Wyciągnęli dłonie i pobrałam swoją krew. Bez zawahania wstrzyknęłam im to, po czym zaczął ich przeszywać ból. Jedna z czterech osób - Kyene najbardziej krzyczała.
- Przepraszam - powiedziałam i obie z Bethanie czekałyśmy na to, co miało się stać. Po paru godzinach jęków zasnęli. Wyszłyśmy z pokoju do kuchni zrobić coś do jedzenia. Odwiedziła nas Alice. Zastanawiała się przez chwilę, dlaczego słychać było krzyki. Od razu zmieniłyśmy temat, żeby o tym nie myśleć. Alice nie chciała powiedzieć mi o dziedzicu, ja nie chciałam mówić o tym, co zrobiłyśmy. W trójkę robiłyśmy sobie obiad, kiedy nagle zapukał ktoś do drzwi. W tym samym momencie zadzwonił do mnie telefon.
- Halo? - to był jakiś zastrzeżony numer.
- Nie otwierajcie drzwi - powiedział ktoś. Po chwili zorientowałam się, że to generał.
- Skąd...
- Nie pytaj, tylko rób co mówię - przerwał mi.
Powiedziałam dziewczynom, że dostałyśmy rozkaz nie otwierania drzwi. Obie się bardzo przejęły.
- Schowajcie się najlepiej - szepnął.
Rozłączył się, a my zrobiłyśmy, co kazał. Schowałyśmy się. Po chwili usłyszałyśmy jakieś kroki. Wyglądałam delikatnie przez szparę w deskach, aby nie przewrócić żadnej z nich. Próbowałam wypatrzeć, kto to był. I zauważyłam czterech mężczyzn - generała Feina i Xenvicka, Cedricka i innego chłopaka. Stanęli, a generał Fein uważnie przyglądał się każdemu kątowi. Zauważył moje oko, a raczej tak mi się wydawało. Miałam wrażenie, jakby patrzył mi prosto w oczy. Przełknęłam ślinę. Mężczyzna, którego pierwszy raz na oczy widziałam rozglądał się. Wszedł do pokoju Bethanie, gdzie jak stwierdził były trupy.
- Jak to nie żyją? - zapytał generał Xenvick.
- No widzę, że padli - odpowiedział mężczyzna.
Generał Fein spojrzał na Xenvicka, a Cedrick poszedł za tamtym mężczyzną. Obaj podeszli blisko naszego schronu.
- Zamordowała ich? - zapytał Xenvick.
- Kazałem Alice przekazać Vellian, żeby zbadała, czy są jednymi z nas - odpowiedział generał Fein. - Dowiemy się za niedługo.
Przełknęłam ślinę. Znów usłyszałam kroki, które przybliżały się do naszego schronu. Generał Fein stanął przed deskami, jakby wiedział, że tam się znajdujemy - może wiedział.
- Znalazłeś pannę Hawke? - zapytał.
- Nie, nie ma ich tu - odpowiedział mężczyzna. - Prowadź generale.
Generał Fein zaprowadził ich do drzwi, po czym zamknął je. Starałyśmy się nasłuchiwać każdego kroku i nie tylko. Usłyszałyśmy odjeżdzający samochód. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz