środa, 1 lutego 2017

I.XXIV

Przez następne dni nie wychodziłam ze swojego pokoju. Czułam, jakbym straciła kogoś bardzo ważnego w moim życiu. Nie znałam Damena Feina, nawet cząstki jego. Był dla mnie wielką zagadką. Wielką. Pomyślałam, że znajdę odpowiedź gdzieś w notatkach moich rodziców - odpowiedź na jego zachowanie. Damen nie był dzieckiem, był dorosłym mężczyzną, więc za jego zachowaniem na pewno szło coś poważnego. Może po śmierci rodziców stał się właśnie taki, jakim jest teraz. Wiem, co mógł czuć po ich stracie. Przez to całe zamieszanie z Labem zapomniałam o moich podopiecznych. Ruszyłam się z łóżka i wyszłam z mojej nory. Bethanie i Alice spojrzały na mnie ze zdziwieniem - moja osoba nie była codziennym widokiem od pory odejścia generała. Panna Howard przewracała naleśniki, a Bethanie zaparzała herbatę.
- Witaj, skowronku - uśmiechnęła się Alice.
Przeszłam obok nich chrząkając, że chcę dostać się do moich rodziców jak najszybciej. Myślę, że Howard zrozumiała, dlaczego chcę do nich jechać. Przerwała smażenie naleśników i dała mi klucze do swojego samochodu. Bez chwili namysłu wybiegłam z mieszkania. Ava wybiegł za mną próbując mnie zatrzymać, ale nic to nie dało. Wsiadłam do samochodu, zapięłam się i włożyłam kluczyki do stacyjki. Chwilę później mnie już nie było.
***
Dotarłam na miejsce do mojego starego domu. Nie sądziłam, że znowu się tam pojawię. Niedaleko mnie roiło się od strażników, w tym zauważyłam generała Feina. Niefortunnie spojrzał w moją stronę i rozpoznał mnie. Z bólem spoglądałam w jego stronę. Nie rozumiem, dlaczego nie było mi łatwo z jego odejściem - musiał być kimś dla mnie.. Musiał coś znaczyć. Westchnęłam, po czym zwróciłam wzrok w inną stronę - stronę mojego domu. Z trudem weszłam po schodach do drzwi frontowych. Odwróciłam się jeszcze na chwilę sprawdzić, czy generał dalej patrzy, ale nie mogłam go już wypatrzeć wśród tłumu. 
Weszłam więc do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Ach ten zapach staroci. Ciężkie powietrze unoszące kurz. Od mojego ostatniego pobytu nikt tutaj nie wchodził. Zaczęłam oglądać dokładnie wszystko jeżdżąc palcami po meblach. Dobrze pamiętam chwile spędzone w nim. Szkoda tylko, że już nie z moimi rodzicami. Doszłam do schodów i zaczęłam się wspinać na górę jeżdżąc dłonią po barierce. Schody zaprowadziły mnie na sam strych. Tam znajdowały się przeróżne akta. Usiadłam na deskach i zaczęłam je dokładnie przeszukiwać. Po godzinie poszukiwań znalazłam to, co mnie interesowało. Wstałam i ruszyłam ku drzwi wyjściowych. U progu jednak zastałam kogoś, kogo nigdy nie chciałabym widzieć - Cedricka. Spojrzał na mnie jak na zjawę, za nim stał generał Fein i generał Xenvick. Popatrzyłam na generała Feina przełykając ślinę. 
Niezręcznie.
Cedrick zaczął się jąkać próbując sklecić jakąś wypowiedź. Nie wiedziałam, czego oni chcą. W końcu Cedrick odważył się powiedzieć.
- Czego tutaj szukasz?
Odwróciłam się lekko w stronę domu a później uśmiechnęłam się.
- To mój rodzinny dom i mam prawo do niego wracać.
On spoglądnął na ten dom - nie wiedział, że tu kiedyś mieszkałam. Zresztą, przechodząc do czwórki miałam zamiar zostawić przeszłość za sobą i nie miałam pojęcia, że ona mnie dopadnie. A wraz z nią dużo innych rzeczy. Popatrzyłam prosto w twarz Cedricka.
- Obawiam się, że muszę cię zatrzymać według rozkazu Labu - powiedział. 
- Ach .. - spojrzałam na generała Feina. - Nie pozwolę na to już nigdy - pchnęłam go tak, że w jednej chwili spał ze schodów. Wyciągnęłam broń i celowałam w każdego po kolei. - Odsuńcie się ode mnie!
Na Damenie nie robiło to żadnego wrażenia. Patrzył na mnie z pełnym spokojem, bo wiedział, że nawet jak go zastrzelę, on wreszcie zazna spokoju. To nie było najlepsze wyjście. W jednej chwili odbezpieczyłam broń i przysunęłam ją do głowy. Palec położyłam na spuście i powoli, delikatnie go dociskałam. Zamknęłam oczy i czekałam, aż nacisnę do końca.
- Dość - oznajmił poważnym głosem Damen. Podszedł do mnie i wziął mnie za rękę. Powoli ściągnął palec ze spustu i odsuwał moją rękę od głowy. Spojrzałam na niego. On nie był zachwycony moim zachowaniem. Przełknęłam ślinę i spojrzałam na leżącego Cedricka. Po chwili jednak znowu spojrzałam na Damena. O Boże.. Co ja chciałam zrobić. Generał Fein odsunął się ode mnie. Miał odejść, a jednak znowu mnie spotkał. Już wiem, co mógł czuć. Pociągnęłam za spust i postrzeliłam Cedricka w ramię. 
 - Obawiam się, że musiałam cię zranić - odpowiedziałam na jego wcześniejsze słowa. Cedrick zaczął się zwijać z bólu. Przeszłam obok Damena zatrzymując się obok. - Miałeś rację, my zawsze będziemy wrogami - szepnęłam i odeszłam do samochodu. 
Pojechałam dalej.
***
Zapukałam do drzwi i zobaczyłam ucieszonych rodziców. Powiem, że też się ucieszyłam.. Bardzo. Po tylu tygodniach mogłam ich wreszcie zobaczyć. To było dla mnie szczęście.  Weszłam do domu i przytuliłam ich oboje.
Mama poszła zaparzyć herbatę, a tata zabrał mnie do salonu. Rozmawialiśmy chyba cały wieczór, aż poszłam do swojego pokoju. Dużo się wydarzyło, więc miałam o czym rozmawiać. To było niezwykłe uczucie ujrzeć ich i czuć ich obecność. Poszłam do swojego pokoju i podeszłam do okna. Przypomniało mi się, jak generał Fein zaprosił mnie na randkę i stał pod moim domem. Obserwował. Wszystko mi się poprzypominało. Może przeznaczeniem było nasze spotkanie? Wiedziałam, że moi rodzice - mama nasłała go na mnie. Jednak on nie wiedział, że to byłam ja.. przez jakiś czas. Usiadłam na łóżku i wyciągnęłam akta z mojego plecaka. Bałam się je otworzyć, ale zrobiłam to. Pierwsze, co przeczytałam zszokował mnie.
Damen Aaron Casper Fein, główny generał oraz dziedzic kolonii szóstej zostaje pełnoprawnym władcą wcześniej wymienionej kolonii.
Po osiągnięciu lat osiemnastu bez nadzoru osób trzecich ma obowiązek sprawować pełną władzę nad kolonią oraz Labem.
Podpisano:
F.Fein

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz