- Możecie przestać szeptać? - zapytałam.
Oni spojrzeli na siebie, a po chwili Bethanie zaczęła mówić.
- Oni nie chcą, żebyś wyjeżdżała. Każdy myśli, że chcesz ich zostawić.
- Ja mam to gdzieś.. - wtrącił Kaspar.
- Nie, nie masz.. - uderzyła go Nedia.
Dokończyłam pakowanie i zwróciłam się jeszcze raz w ich stronę. Nie wiedziałam jak mam im powiedzieć, dlaczego chcę odejść. Miałam za dużo myśli w głowie, ale Ava wstał z łóżka i poklepał mnie po ramieniu.
- Vellian chce nam zapewnić lepsze miejsce - powiedział.
To była prawda, chciałam im dać lepsze miejsce, niż mały domek w środku lasu. Mój dom był o wiele większy i duże podwórko mogło nam zapewnić dobre miejsce do ćwiczeń i realizacji planów związanych z odbiciem reszty z Labu. Tak naprawdę ja chciałam odejść stąd przez poczucie oszukania. Za bardzo wkręciłam się w uczucia do generała. Aż za bardzo.
Dalej niepokoił mnie mój sen, kiedy byłam w Labie. Kiedy pracowałam w Labie i byłam w związku z generałem. Naprawdę niepojęte dla mnie, ale tak było. Co mogło to znaczyć, skoro w tym świecie jestem dla niego zwykłym dzieckiem. Zamyśliłam się. Popłynęła mi łza na policzek. Ava oczywiście zauważył to i przytulił mnie. Nie pytał. Zachował się jak przyjaciel. Miło z jego strony. Generał Fein wszedł wtedy do pokoju i zauważył nas... Mnie i Avę. Spojrzał na mnie.
- Rozumiem - powiedział i wyszedł.
Nie mogłam zrozumieć o co mu chodziło. Najpierw mówi, że jestem dzieckiem i że chce się ożenić z Alice, a kiedy widzi mnie w objęciach innego chłopaka reaguje z zazdrością. Nie mogłam tego pojąć.. Naprawdę. Zachowanie generała doprowadzało mnie do szału. Wyszłam z pokoju i spojrzałam na tą dwójkę. Po raz pierwszy zobaczyłam łzy w oczach generała. Nie rozumiałam o co chodzi. Z bólem serca zignorowałam to i przeszłam obok. Wyszłam z domu i jeszcze Ava mnie na chwilę zatrzymał. Uśmiechnął się do mnie i przytulił mocno. Generał patrzył przez okno na nas. Uśmiechnęłam się do Avy.
- Powiesz nam, kiedy mamy do ciebie iść? - zapytał.
- Tak, dam wam znać - poklepałam go po ramieniu. - Najpierw muszę wszystko urządzić.
Wsiadłam do samochodu i pojechałam do swojego domu. Wysiadając zauważyłam samochód nadjeżdżający w moją stronę. Po chwili z niego wyszedł generał Fein.
- Czego jeszcze chcesz? - zapytałam go pełna zdenerwowania. Wyciągnęłam torby pełne moich ciuchów i kierowałam się do swojego domu.
- Chcesz być blisko swojej przeszłości? - zapytał.
Spojrzałam na niego. Nie chciałam być blisko przeszłości, w której on był i zabił moich rodziców. Nie wiem, jak mogłam zapomnieć o tym i wybaczyć mu to, co zrobił. Patrzyłam na niego z obrzydzeniem. Generał podszedł bliżej. W tamtej przeszłości moja mama traktowała go jak brata i powierzyła mu mnie pod opiekę. Naprawdę musiała mu ufać i dawno pogodziła się ze swoim przeznaczeniem. Ten dom faktycznie przypominał mi wszystkie momenty, wszystkie chwilę, o których się dowiedziałam. Zdjęcia, które wisiały na ścianie w salonie przypominały mi wygląd moich rodziców. Mogłam chociaż czuć ich obecność, bo nie pamiętałam całego dzieciństwa - oprócz tragicznej śmierci, której byłam świadkiem i wypadu do wioski Centhai. Wydawała mi się tak magiczna. Uwielbiałam tam siedzieć przy jeziorze. Tam mój ojciec opowiadał mi różne historie - i miłe i krwawe, ale zawsze mnie ciekawiły. Opowiadał mi o centhaiczykach, którzy boją się zaufać innym, bo raz kiedy to zrobili - zostali wyrżnięci i mało co centhaiczyków zostało. A parę tygodni później po powrocie stało się to. Minęło 8 lat i na początku nie mogłam przyjąć tego do siebie, ale później pojęłam co się stało i dusiłam to w sobie. Psychologowie nie pomagali, zmiana otoczenia sprawiła, że czułam się gorzej. Czasem opowiadałam Beth jak naprawdę się czuje, a tak to nieźle dusiłam w sobie. Przerodziło się to w nienawiść. A to, kim jestem naprawdę sprawia, że coraz lepiej się czuje z tym gniewem. Spojrzałam na niego jeszcze raz. Zacisnęłam pięść i przegryzłam wargę. On oczekiwał jakiejś odpowiedzi, ale nie mogłam mu jej dać. Co miałam mu powiedzieć? Nie chce być blisko przeszłości, ale blisko moich rodziców. To nie jest normalne uczucie. Wydawało się zbyt dziwne.
- Mógłbyś mnie zostawić w spokoju? - zapytałam. - Idź do Alice Howard, generale i ożeń się z nią tak jak zaplanowałeś - krzyknęłam. - A mnie, dzieciaka, zostaw w spokoju.
Spojrzał w przeciwną stronę. Te słowa najwidoczniej go bardzo dotknęły. Ale nie miały po co, bo ja powiedziałam tylko prawdę. Po chwili na zewnątrz wyszła moja mama i zastała nas w niezręcznej sytuacji. Podeszła do mnie i pogłaskała mnie po plecach.
- A co tu za krzyki? - zapytała nas.
Generał Fein spojrzał na mnie ze spokojem, ale ze smutkiem. Przełknęłam ślinę i patrzyłam z bólem na niego. Mama ucałowała mnie w policzek i podeszła do niego. Wzięła go za rękę i przyprowadziła jak najbliżej mnie.
- Moja mama zawsze mówiła, że trzeba pomagać zbłąkanym duszom, które boją się miłości - uśmiechnęła się do nas. - Nie kłóćcie się, bo co ma się stać to się stanie..
Pociągnęła jego dłoń i przystawiła do mojej ręki. On ją od razu odsunął. Spojrzałam na niego.
- My zawsze będziemy wrogami - powtórzyłam słowa, które powiedziałam na początku znajomości dokładnie w tym samym miejscu.
On kiwną głową na znak, że się zgadza i odszedł.
- Hawke - powiedział zatrzymując się na chwilę. - To koniec.
Wsiadł do samochodu i ruszył. Po raz pierwszy.. chyba.. nazwał mnie po nazwisku. Spojrzałam na mamę, która nie była zadowolona z moich słów. Wzięłam torby w ręce i zabrałam je do domu.
* perspektywa generała Feina*
Po godzinie byłem już w Labie. Generał Xenvick, mój przyjaciel przywitał mnie tak, jakby nie widział parę lat. Zaprowadził mnie do sali narad. Musieliśmy przejść obok klatki z innymi uwięzionymi. Starałem się przechodzić tędy obojętnie, chociaż marnie mi to wychodziło. Po chwili byliśmy na miejscu. Usiadłem obok Xenvicka i Violet. Ona jak zawsze zaczęła snuć plany o złapaniu rebelii i Vellian na jej czele. Nie mogła przestać myśleć o tym, że Vellian tak łatwo uciekła.. Jeśli wiedziałaby, że to był mój plan.. Ale nie chciała dać jej wygrać. Po paru minutach od rozpoczęcia spotkania weszła kobieta o bujnych czerwonych włosach - nie była młodą kobietą. Usiadła naprzeciw nam i uśmiechnęła się do mnie.
- Pani Terra - uśmiechnąłem się podstępnie.
Nie byłem zbytnio zadowolony z jej wizyty. Zastanawiałem się, czego ona mogła chcieć. Rozsiadła się wygodnie na krześle i przełożyła nogę na drugą. Oparła ręce na stole i zaczęła mówić.
- Moja córka opowiadała o pannie Hawke i innych rzeczach, które wymykają się spod kontroli..
Zaśmiałem się z pogardą.
- Generale.. - zwróciła się w moją stronę.
- Lab się wali pod twoim władaniem - uśmiechnąłem się. - Taka kolej rzeczy..
- Mój drogi nie spełnisz swojego przeznaczenia bez kobiety - uśmiechnęła się. - Tak jak w testamencie.
- To Damen jest dziedzicem Labu? - wtrąciła Violet.
Była bardzo zaskoczona. Nikt tutaj, oprócz Alexandra i Amina nie wiedział o moim przeznaczeniu. W końcu musieli się dowiedzieć. Szkoda, że od tej żmii.
- Tak, córko - westchnęła. - Ale generał Fein nie zawładnie Labem i jest do naszej dyspozycji dopóki nie ożeni się z kobietą... - nie chciała dokończyć.
- Nie muszę się żenić, żeby cię obalić - powiedziałem.
Wstałem i wyszedłem. Za mną poszedł Alexander, Avelin oraz połowa tam zgromadzonych. Każdy miał już dość rządów Terrów i terroryzującej władzy. Ale miałem plan jak strącić ją z władzy, tylko czekałem na odpowiedni moment.
Pierwszym etapem było rozbudzenie komórki "H", czyli otrucie zatrzymanych. Zrobiłem szybko z Avelin mieszankę jedzenia z komórką. Po chwili było gotowe. Alexander i Katriss poszli podać ten specyfik im. Od razu parę się potruło i zasnęło. Większość jednak nie chciała tego jeść. Zastanawialiśmy się co z tym zrobić, ale nie mogliśmy ich zmusić. Wróciliśmy więc do wymyślania następnego planu.
***
Wieczorem do naszego pokoju "narad" ktoś zapukał. Mieliśmy wszystkich w komplecie, więc nie wiedziałem, kto to mógł być. Otworzyłem i zastałem tam Amina, mojego przyjaciela, który musiał wyjechać w poszukiwaniu nowych "okazów" nadających się do serum. Nie widzieliśmy się parę miesięcy. Poklepaliśmy się po ramieniu i przywitaliśmy. Zaprosiłem go do środka.
damen jest świetny ! <3
OdpowiedzUsuńuuu Amin
OdpowiedzUsuń