- Jak tam?
- Okej, a u ciebie? - wiem, z początku rozmowa wydawała się niezręczna.
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się szczerze.
- Cieszę się, że wróciłeś - przytuliłam go i to dlatego, żeby zdenerwować Damena.
Nie wiedziałam i nie interesowało mnie to, czy podziała, czy nie. Jednak dowiedziałam się, że zdenerwowało go to. Wstał gwałtownie i widząc nas śmiejących się do siebie podszedł i przerwał naszą konwersację.
- Wczoraj przyszłaś opowiedzieć mi o swoim planie, więc opowiedz mi o nim, a nie wczoraj tylko zmarnowałaś mi czas - powiedział i już nie zachowywał się delikatnie.
Zdenerwowany całą sytuacją i moimi wczorajszymi słowami zachował się jak cham adekwatnie do mojego wczorajszego zachowania. Uśmiechnęłam się do niego i znowu upiłam łyk soku. Przełknęłam i wstałam.
- Miałam zamiar przyjść do generała biura i opowiedzieć o tym - uśmiechnęłam się szyderczo. - Bo tylko tam rozmawia się o takich pomysłach - zacytowałam jego słowa, po czym wzięłam tackę i zaniosłam do okienka.
Wychodząc przeszłam obok Avy, który złapał mnie w wejściu za rękę.
- Dobrze się czujesz? - zapytał.
- Jak nigdy, Ava - uśmiechnęłam się, po czym ruszyłam dalej.
Witałam się z każdą osobą po kolei, po czym poszłam na trening. Chciałam kolejny raz wyżyć się na odpowiednim do tego sprzęcie. Trening bardzo dobrze mi zrobił.
Po godzinie spędzonej na siłowni poszłam na gorącą kąpiel, a później od razu do biura generała Feina. Przed wejściem zapukałam do drzwi.
- Proszę - oznajmił.
Weszłam i pierwsze, co zauważyłam to ich dwoje. Byli w tej samej pozycji, co wczoraj - ona na jego kolanach. Generał zauważył mnie i od razu powiedział Alice, by wyszła. Pełna gniewu na mnie i na Damena, że ją wyprosił wyszła po małej sprzeczce. Oczywiście nie chciała go zostawić samego. Generał poprawił się i rzekł do mnie:
- Usiądź, Vellian.
Rozsiadłam się wygodnie na krześle tak jak wczoraj i liczyłam na luźną rozmowę na temat mojego pomysłu, ale słowa generała typu "Musimy porozmawiać" od razu popsuły wizję tego spotkania. Usiadłam prosto i splotłam ręce na kolanie.
- Słucham więc? - zaczęłam.
- Porozmawiajmy o nas, ponieważ musimy wyjaśnić sobie parę rzeczy.
- O nas? - zaśmiałam się.
- Tak - odpowiadał i mówił bardzo poważnie.
Wzięłam głęboki wdech i wydech. Ogarnęłam się mentalnie w środku i znów westchnęłam.
- Słucham - oznajmiłam.
- Vellian - zaczął. - Nie podoba mi się to, jak na mnie wczoraj naskoczyłaś. Większość z tego, co powiedziałaś było bujdą, na którą sobie nie pozwalam..
- A..alll-e.. - zaczęłam się jąkać, ale on znowu przerwał.
- Pozwól, że ja dokończę to, co mam ci do powiedzenia - oznajmił. - Sprostuję ci parę rzeczy, o których nieraz rozmawialiśmy. Tak jak usłyszałaś od Bethanie to ja i Alice zaręczyliśmy się ponownie. Kiedy ty leżałaś sobie nieprzytomna z powodu twojej głupoty zauważyliśmy, że wiele osób ginie i najlepszym sposobem na to jest ustalenie nowego władcy szóstki, a ty dobrze wiesz, co się z tym wiązało. Nie będę wchodził w szczegóły, ale wspólnie wybraliśmy Howard jako wybrankę. Dobrze się dogadujemy, więc czemu nie. Prosiłbym cię, żebyś nie kpiła z moich uczuć. Powiedziałem, że cię kocham i tak jest. Ale nie mogę jako generał pozwolić sobie na niektóre rzeczy. Przykro mi, że zabolało cię to, mnie również to boli. Tak musi być i musimy się z tym pogodzić. Miło mi, że jestem dla ciebie nikim. Mogę nim być, nawet mi to nie przeszkadza.. Jednak myśli o tym, że cie nie kocham już tak. Mam nadzieję, że w tych paru zdaniach wyjaśniłem ci wczorajszą sytuację i prosiłbym, abyś się więcej tak nie unosiła. Nie potrzebujemy teraz wrogów - westchnął. - A teraz opowiedz mi o swoim planie.
W jednym momencie zatkało mnie po jego słowach. Faktycznie rozmawialiśmy o tym wiele razy, ale fakt o ślubie mnie bardzo zabolał. Może za bardzo się uniosłam, ale nie wiedziałam, że będzie chciał o tym rozmawiać. Przełknęłam ślinę i westchnęłam.
- No więc mój plan był taki, że zorganizujemy dwa wojska, w którym jedno z nich będzie walczyć przeciwko bestii. Dzięki temu bestia będzie zajęta i drugie wojsko będzie mogło ją spokojnie zaatakować. Wymyśliłam to na podstawie słów "gdzie dwóch się bije, tam trzecie korzysta"..
Uśmiechnął się do mnie.
- Bardzo dziękuje - wstał z krzesła. - Myślę, że skorzystamy z tego planu.
Podszedł do drzwi i otworzył je.
- Teraz proszę, abyś wyszła, bo mam coś jeszcze do załatwienia.
Wstałam z krzesła i wyszłam mijając się z jego wzrokiem. Po zamknięciu się drzwi jeszcze odwróciłam się w ich stronę, ale sama nie wiem dlaczego. Taki odruch.
***
Już miałam kłaść się spać po bardzo intensywnym dniu, ale usłyszeliśmy komunikat, aby zebrać się na dziedzińcu w podziemiach. Przebrałam się na szybko i zeszłam razem z innymi. Na podeście stał generał Fein razem z generałem Xenvickiem i Salvadem. Generał chciał nam coś ważnego przekazać. Poczekał, aż wszyscy się zbiorą.
- Jutro z samego rana zbieramy się tutaj, aby podzielić was na dwie drużyny. Od jutra toczymy największą, ostateczną walkę w waszym życiu. Przygotujcie się, wyśpijcie - powiedział.
Po jego słowach każdy się rozszedł, a ja stałam jak wryta patrząc na tą trójkę. Generał zauważył mnie.
- To był bardzo dobry pomysł - uśmiechnął się. - Idź spać, bo jutro czeka nas ciężki dzień.
Westchnęłam odwracając wzrok w inną stronę i po chwili poszłam do siebie. Przebrałam ciuchy i położyłam się na łóżku.
A więc to od jutra zacznie się tak naprawdę rzeź. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz