Dzisiaj mieliśmy pełno pracy. Musieliśmy przygotować się na przyjazd ważnych osobistości z zakamarków Londynu. Pochodzili oni z niewielkiej wsi o nazwie Hevios. Nigdy wcześniej nie słyszałam o niej. Od rana musztrowaliśmy się i czyściliśmy bronie. Wszystko musiało być perfekcyjne. Podczas gdy trzymałam za lufę nienabitej broni, by ją wyczyścić weszła Alice. Podeszła do nas i powiedziała.
- Pokażcie żołnierze, co potraficie.
Zebraliśmy całą drużynę i zaczęliśmy pokaz swych umiejętności synchronizacji. Każdy mógł nam wtedy pozazdrościć. Szóstka od lat miała najlepszą synchronizację w wojsku niż kto inny. Na nasze nieszczęście pannie Fein nie spodobał się nasz występ i zaczęła jęczeć do każdego po kolei. Gdy podchodziła do każdego nie zauważyła swojego męża, który doglądał ją z góry. Po chwili podeszła do mnie i zaczęła do mnie wrzeszczeć. Przerwałam jej w pół słowie.
- Ty, panno Fein nie będziesz mi mówić co robię źle, a co dobrze. To może tylko rzec twój mąż, który nie wtrąca się do naszej musztry. Jeśli jesteś taka obeznana w synchronizacji to sama ją zrób - krzyknęłam jej prosto w twarz wtykając palce w klatkę piersiową. Ona od razu nie wahając się ani chwili uderzyła mnie w twarz.
- To za pyszczenie gówniarzu - odparła.
Odwróciła się i zobaczyła za swoimi plecami swego męża, który nie był zadowolony z tego, że Alice wtrąca się między nas. Bardziej jednak obchodziło go, dlaczego ja parsknęłam do niej. Generał podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy, a po chwili zapytał dlaczego. Odparłam mu krótko również bez zawahania.
- Za kłamstwa.
Odeszłam po tych słowach, reszta drużyny się rozeszła. Podszedł do mnie Ethan i przytulił, chociaż nie potrzebowałam tego. Jednak widząc generała patrzącego w moją stronę szepnęłam do niego.
- Pocałuj mnie tu i teraz..
On uśmiechnął się do mnie i przybliżył wargi do moich i oddał na nich pocałunek. Generał po tym od razu odszedł. Słychać było tylko trzask drzwi. Spojrzałam w jego stronę, ale zauważyłam Alice biegnącą za nim.
- Możesz mnie już zostawić - odparłam do Ethana.
- Nie.. - rzekł. - Ten pocałunek zawrócił mi w głowie i będę o ciebie walczyć.
Odepchnęłam go i wybiegłam z sali natykając się na kłótnie generała z żoną.
- Dlaczego ją uderzyłaś?
- Martwi cię jakaś nastolatka czy może twoja żona?! - krzyczała Alice.
- Wiesz, jakie ona posiada dziedzictwo.
- Dlatego potrzeba jej surowości!
- Ja mogę to załatwić, ale ty odsuń się od niej.
Wyszłam zza szafki, przy której się znajdowałam Spojrzałam z trudem na nich oboje. Nie chciało mi się na nich wcale patrzeć. Rozmawiali o mnie za moimi plecami, co nie było dla mnie okej. Podeszłam do nich bliżej.
- To moje dziedzictwo i moja sprawa - spojrzałam na generała. - Jeżeli się boicie to może macie o co, ale zostawcie to mnie!
Odsunęłam się i przeszłam obok nich. Nie miałam siły nawet myśleć o tym wszystkim. Usiadłam na balkonie patrząc się przed siebie. Na szczęście było już ciepło, a wszystko rozkwitło na dworze. Pałac czy willa - nie ważne jak to nazwiesz miało piękny ogród. Często przychodziłam tam. Generał Fein był na tyle dobry, że pozwolił mieszkać rodzinom żołnierzy w tym pałacu. Multum ludzi, chociaż nie było ich widać ani słychać. Generał Fein zadbał o wszystko, aby uczynić Szóstkę lepszą. Nie mieliśmy co narzekać - w przeciągu miesiąca Szóstka najlepiej prosperowała ze wszystkim. Na moją prośbę nie zburzono mojego rodzinnego domu - dalej mogłam tam przebywać, ale od słów Violet byłam tam zbyt często. Urywałam się z prób, by znaleźć coś, co natknie mnie na jakiś ślad mojego dziedzictwa. Trzymałam w ręce pamiętnik mamy i czytałam go. Zauważyłam dziwny zapis, którego nie mogłam rozszyfrować. Może to była jakakolwiek poszlaka. Nie mogłam jej jednak rozszyfrować. Siedziałam nad tym parę godzin, aż zbliżał się wieczór i musiałam ruszyć na spotkanie z osobistościami. Ubrałam się w mundur i zbiegłam szybko na dół do sali. Jednak przed salą walnęłam w generała Feina, który właśnie z takimi osobistościami rozmawiał. Spojrzał na mnie, a ja przeprosiłam go.
- Czy to twoja żona? - zapytał jeden ze zgromadzonych. - Piękna.
- Nie - zaprzeczył generał. - Nie jest moją żoną..
- Może to jest jego córka - szeptali jeden do drugiego.
- Również nie..
- My spodziewamy się dziecka - wtargnęła Alice.
Generał spojrzał na Alice ze zdziwieniem, a później na mnie. Mnie to nie wzruszyło, bo nie łączyło mnie z generałem nic oprócz związku zawodowego. Odeszłam od razu po tych słowach czując wzrok Damena na moim ciele. Po chwili od wejścia kazano nam się przygotować i zaprezentowaliśmy swoje umiejętności. Wszystko gładko wychodziło. Przechodząc obok Ethana on uśmiechnął się do mnie. Przypomniały mi się jego słowa i obrzydziły go. Nie chciałam chłopaka - chciałam być sama. Na trybunach zauważyłam generała i moich rodziców. Patrzyli w moją stronę i doglądali kroków. Wszystko jednak poszło tak jak na próbach - bezbłędnie. Na koniec prezentowaliśmy broń i parę strzałów zostało wystrzelonych. Każdy bił brawo, bo daliśmy z siebie wszystko. Rozeszliśmy się i Ethan znowu podszedł do mnie porozmawiać.
- Może teraz również się pocałujemy? - zapytał.
- Nie - odparła Bethanie odciągając mnie od niego.
Zabrała mnie na stronę do damskiej przebieralni. Miałyśmy szafki obok siebie, więc można było normalnie porozmawiać. Ściągnęłam mundur i ubrałam sukienkę, gdyż nasz występ rozpoczął bal. Ona spojrzała na mnie i zaczęła mówić.
- Przeszło ci już z Damenem, że bierzesz się za innych?
- Mnie i Damena nic nie łączyło.
- Akurat.
- Jest żonaty i nic mnie z nim nie łączy.
- Przecież sam mówił, że cie kocha!
- Puste słowa, Beth..
Bethanie zamknęła szafkę i odwróciła się plecami do mnie.
- Zmieniłaś się.. - powiedziała, po czym poszła na bal.
Spuściłam włosy i również się tam udałam. Wychodząc podeszłam po poncz do picia. Niefortunnie obok ponczu stał generał ubrany elegancko. Stanęłam obok niego i nalałam trochę picia do szklanki. Odwróciłam się i spojrzałam na tych wszystkich ludzi, którzy bawili się ze sobą.
- Dlaczego nie tańczysz? - zapytałam.
- Podziwiam - odpowiedział Damen.
- Dzięki tobie to wszystko się teraz dzieje.. Szóstka potrzebowała cię.
- Nie - westchnął. - Szóstka potrzebowała nas wszystkich i lidera, który was poprowadzi.
- Też prawda.. Alice naprawdę jest w ciąży? - odwróciłam się do niego.
On zrobił to samo, lecz wyjął mi kubek z rąk i ujął dłoń.
- Przeważnie tego nie robię, ale chciałbym, abyś ze mną zatańczyła.
Wziął mnie na parkiet na sam środek i zaczęliśmy tańczyć walca. Nie wiem, co wtedy czułam. Tańczyłam z najważniejszą osobą w Szóstce i nie sprawiało to na mnie wrażenia, bo znałam go. Znałam go przed tym wszystkim. Patrzyliśmy sobie w oczy i tańczyliśmy pełni gracji. Taniec nie był przepełniony zgrzytem, lecz widać było między mną i generałem chemię. Po piosence ukłoniliśmy się i oddaliliśmy od siebie. Wróciłam do picia ponczu i patrzenia na innych. Ethan podszedł do mnie i zaczął rozmawiać o tańcu odbytym przed chwilą. Odsunęłam się od niego i wyszłam z sali. Czułam się zdezorientowana i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Źle się czułam żyjąc w kłamstwie i bez wiedzy o tym kim jestem. Wbiegłam do mojego pokoju i szybko zdjęłam z siebie suknię, umyłam makijaż i położyłam się. Miałam nadzieję, że następnego dnia będzie lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz