- Czyś ty oszalał? - spojrzał na moją rękę, w której trzymałem papierosa. - Ty przecież nie palisz.
Kiwnąłem głową. Nie paliłem i nie miałem nawet zamiaru, ale musiałem odejść w stan ekstazy. To było głupie z mojej strony tym bardziej, że papieros jednak nie zaspokoił moich potrzeb. Zabrał mi papierosa z dłoni i ugasił go. Usiadł obok i sam westchnął. Wiem, że też nie chciał Catchera pośród nas. Spojrzał na mnie chcąc zacząć rozmowę, ale zrezygnował. Widział moje zakłopotanie. Jednak po chwili wyciągnął telefon i wykręcił numer do Vellian.
- Masz, dzwoń - powiedział mi.
Odsunąłem telefon od siebie, nie miałem zamiaru do niej dzwonić. Obiecałem, że zrobię wszystko, żeby nie było w labie słowa o pannie Hawke.
- No dalej - namawiał mnie Xenvick. - Wiem, że tego chcesz.
- Nie mogę - westchnąłem. - Obiecałem - spojrzałem na niego.
- Kochasz ją - przeszły po mnie ciarki. W jednej chwili moje serce zaczęło bić mocniej i szybciej, a przez mózg przeszło tysiące myśli. Nigdy nie odczuwałem tego uczucia, to było nowe doświadczenie. Już nie wiedziałem, czy faktycznie czułem coś więcej.
- Vellian Hawke nie istnieje w moim życiu - powiedziałem oschle.
Xenvick wstał i otrzepał się z ziemi. Pochodził wokół mnie myśląc, a później widziałem, że wpadł na genialny pomysł, o którym od razu powiedział.
- Catcher chce być z nami, prawda?
- Tak - odpowiedziałem patrząc z zaciekawieniem.
- No to przetestujmy go tak, jak jeszcze nikogo innego - powiedział. - Żeby z nami współpracować, musi się nadawać. Więc my, jako generałowie mamy za zadanie sprawdzić jego umiejętności w terenie i w grupie. Będziemy go sprawdzać na każdym kroku, szkolić. Wszystko.
- Masz rację - uśmiechnąłem się lekko.
Wstałem i razem z Xenvickiem wszedłem do środka. Podeszliśmy razem do mojego pokoju, myślałem, że Violet spała. Myliłem się. Z mojego pokoju dobiegały jęki. Wiedziałem, że między Violet i Catherem coś będzie. Obok nasz przeszła Avelin. Usłyszała te dźwięki i lekko się uśmiechnęła. Odwróciła się natychmiastowo do mnie.
- Catcher pieprzy Violet - zaśmiała się. - To ci nowość..
Przewróciłem oczami i wszedłem do pokoju jakby nic się nie działo. Oboje szybko oderwali się od siebie, a Violet chciała wszystko wyjaśniać. Wziąłem tylko swój telefon i mundur, a po chwili wyszedłem dodając:
- Catcher za 10 minut na placu - po czym zamknąłem drzwi.
***
Parę dni minęło od tego zdarzenia, a Catcher został mianowanym żołnierzem naszej armii. Miałem nad nim przewagę, bo mi podlegał. Na szczęście. Z pokoju Violet wyprowadziłem się tak, jak zerwaliśmy zaręczyny. Nie żałowałem niczego. Violet oficjalnie zaczęła związek z Catcherem. Spiłowaliśmy go razem z Xenvickiem, ale każdy w labie widział naszą nienawiść. Co mogłem zrobić, to się po prostu widzi. Xenvick zaprosił mnie na piwo. Pamiętam z tego dnia tylko tyle, że naprawdę się upiłem. Wziąłem telefon do swojej ręki i wykręciłem numer.
- Halo? - odezwała się.
- Vellian..
- Pijany jesteś - od razu usłyszała to po moim głosie. - Idź spać.
- Chciałbym cię zobaczyć... - nie wiedziałem, co mówię.
- Gdzie jesteś?
Powiedziałem jej moje położenie, po czym rozłączyła się. Nie wiedziałem, co ja robię w tej chwili. Czułem się bardzo dziwnie. Usiadłem na pobliskiej ławce próbując zapomnieć o rozmowie, która miała miejsce.
Po jakiejś godzinie usłyszałem tylko jej głos, po czym zasnąłem.
*perspektywa Vellian*
Zasnął w moich ramionach. Cieszyłam się, że Xenvick był z nim. Nie powiem, dlaczego ja się tak zamartwiałam o niego. Xenvick pomógł mi go wsadzić do samochodu, po czym kazał mi go zawieźć do siebie i omijać lab szerokim łukiem. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do siebie. Na moje szczęście byli blisko czwórki. Zapukałam do siebie do domu i powiedziałam tacie, żeby mi pomógł. Zaniósł go na górę, a później się nim zajęłam. Rozebrałam go do bielizny i przykryłam kołdrą. Sama zrobiłam to samo. Wtuliłam się lekko w jego ciało i spoglądałam na jego śpiącą twarz, po czym sama zasnęłam.
Nad ranem generał obudził się nie pamiętając nic z wczorajszego wieczoru. Patrzył przed siebie, jednak czuł moją obecność. Nie wiedziałam, jak zacząć z nim rozmowę. To było dla mnie ciężkie, ale musiałam się odezwać.
- Jak się czujesz, generale? - zapytałam.
Spojrzał na mnie i nie chciał nic mówić, a potem odwrócił się do okna i wstał.
- Nie powinienem tutaj być - oznajmił.
Tak, wiedziałam, że nie powinien. Patrzyłam na jego ciało. Nie mogłam oderwać wzroku od jego postury. Odwrócił się do mnie i zaczął zakładać swoje ciuchy. Patrzyłam na niego z zachwytem. Dobrze zbudowany mężczyzna.. Marzenie każdej dziewczyny.
Otrząsnęłam się.
TO ZABÓJCA MOICH RODZICÓW.
Odwróciłam wzrok i westchnęłam. Czułam się oszukana, bo czułam coś do mężczyzny, który zabił moich rodziców.. Nie interesowało mnie to, że chciał mnie oszczędzić - jego zadaniem było mnie zabić. Miał tyle okazji i jeszcze tego nie zrobił. Przygryzłam wargę i wstałam. Przede mną stał generał, który bez chwili zawahania przygwoździł mnie do ściany. Spojrzałam głęboko w jego oczy.
- No dalej - szepnęłam. - Zrób to!
On patrzył na mnie trzymając nóż w ręku i borykając się ze swoimi myślami. On toczył wojnę sam ze sobą, a raczej z uczuciami. Przełknęłam ślinę i oderwałam od niego wzrok. Po chwili oboje usłyszeliśmy kroki, więc zwinnie schował nóż i odsunął się.
Moja mama otworzyła drzwi wołając nas na śniadanie. Przyglądnęła się generałowi i zwróciła wzrok w moją stronę. Poczułam szybkie bicie serca i chęć bliskości., Z nim. Było mi wstyd czując wzrok mamy na sobie.
- Będę się zbierać - powiedział mojej mamie.
- Generał Xenvick miał dla ciebie wiadomość - odpowiedziałam mu.
- Wiem, pamiętam wczorajszy wieczór.
Byłam pewna, że jednak nic nie pamiętał, a jednak mnie zaskoczył. Patrzyliśmy oboje na siebie nie zwracając uwagi na moją mamę.
Teraz to ja borykałam się z myślami - byłam za słaba dla niego. Powinnam wziąć się w garść i walczyć o swoje, a nie tak łatwo się poddawać. Mama po chwili trzasnęła drzwiami, a ja zwróciłam wzrok ku podłodze.
- Wynoś się - oznajmiłam mu.
Bez gadania wyszedł z mojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć. To, co było między mną a nim było niezręczne.
Chciałam zapomnieć o nim raz na zawsze.
- Jak się czujesz, generale? - zapytałam.
Spojrzał na mnie i nie chciał nic mówić, a potem odwrócił się do okna i wstał.
- Nie powinienem tutaj być - oznajmił.
Tak, wiedziałam, że nie powinien. Patrzyłam na jego ciało. Nie mogłam oderwać wzroku od jego postury. Odwrócił się do mnie i zaczął zakładać swoje ciuchy. Patrzyłam na niego z zachwytem. Dobrze zbudowany mężczyzna.. Marzenie każdej dziewczyny.
Otrząsnęłam się.
TO ZABÓJCA MOICH RODZICÓW.
Odwróciłam wzrok i westchnęłam. Czułam się oszukana, bo czułam coś do mężczyzny, który zabił moich rodziców.. Nie interesowało mnie to, że chciał mnie oszczędzić - jego zadaniem było mnie zabić. Miał tyle okazji i jeszcze tego nie zrobił. Przygryzłam wargę i wstałam. Przede mną stał generał, który bez chwili zawahania przygwoździł mnie do ściany. Spojrzałam głęboko w jego oczy.
- No dalej - szepnęłam. - Zrób to!
On patrzył na mnie trzymając nóż w ręku i borykając się ze swoimi myślami. On toczył wojnę sam ze sobą, a raczej z uczuciami. Przełknęłam ślinę i oderwałam od niego wzrok. Po chwili oboje usłyszeliśmy kroki, więc zwinnie schował nóż i odsunął się.
Moja mama otworzyła drzwi wołając nas na śniadanie. Przyglądnęła się generałowi i zwróciła wzrok w moją stronę. Poczułam szybkie bicie serca i chęć bliskości., Z nim. Było mi wstyd czując wzrok mamy na sobie.
- Będę się zbierać - powiedział mojej mamie.
- Generał Xenvick miał dla ciebie wiadomość - odpowiedziałam mu.
- Wiem, pamiętam wczorajszy wieczór.
Byłam pewna, że jednak nic nie pamiętał, a jednak mnie zaskoczył. Patrzyliśmy oboje na siebie nie zwracając uwagi na moją mamę.
Teraz to ja borykałam się z myślami - byłam za słaba dla niego. Powinnam wziąć się w garść i walczyć o swoje, a nie tak łatwo się poddawać. Mama po chwili trzasnęła drzwiami, a ja zwróciłam wzrok ku podłodze.
- Wynoś się - oznajmiłam mu.
Bez gadania wyszedł z mojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć. To, co było między mną a nim było niezręczne.
Chciałam zapomnieć o nim raz na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz