Obudziłam się i rozejrzałam dookoła. Byłam w zupełnie innym miejscu, niż Lab. Ostatnie, co pamiętałam to generał Fein wstrzykujący coś w moje ciało. Nie chciało mi się uwierzyć, że po tym wszystkim co przeszłam i co on mi zrobił, dalej uprzykrza moje życie. Wstałam powoli i podeszłam do drzwi. Uchyliłam je lekko i zaglądnęłam przez nie. Nikogo nie widziałam, więc przeszłam do drugiego pokoju.
- A gdzie ty się wybierasz? - usłyszałam kobiecy głos zza pleców.
Odwróciłam się powolnie chwytając wazon w ręce. Zauważyłam przed sobą starszą kobietę - nie staruszkę, ale jednak dużo starszą ode mnie. Wzięłam głęboki wdech i stanęłam pełna powagi.
- Kim jesteś? - zapytałam ją po czym podeszłam do niej trzymając wazon. Widziałam ten strach w jej oczach.
- Komórka "H" wytworzy za niedługo hormony, które będą wpływać na twoje zachowanie - odpowiedziała. - Niestety negatywne, ponieważ wyzwoli instynkt przetrwania.. hmm.. jak wy to mówicie.. wojowniczy..
- Słucham?
Podeszła do mnie wyciągając rękę.
- Alice Howard - uśmiechnęła się. - Generał Fein przywiózł cię tutaj.
Patrzyłam na nią z niedowierzaniem. Jak to generał Fein przywiózł mnie do tego miejsca? Po co? Zastanawiałam się nad tym, dopóki nie zauważyłam mojej przyjaciółki - Beth. Kobieta od razu przedstawiła mi ją.
- To Bethanie Clark - spojrzała na nią. - Moja siostra.
Spoglądnęłam na nią nie rozumiejąc, dlaczego ona się tu znajduje. Nie miałyśmy kontaktu od pewnego czasu przez te wszystkie zdarzenia, a raczej moją głupotę. Wiedziała, że organizacja mnie szukała, ale to tyle. Sama nie miałam pojęcia, że Bethanie jest wciągnięta w cały ten cyrk.
- Znamy się - zaśmiała się patrząc na mnie. - Vellian jest moją przyjaciółką... - podeszła do mnie. - Tak długo cię nie widziałam.
Przytuliła mnie.
- Ona również jest jedną z wybranych - wtrąciła Alice.
Popatrzyłam na Beth z niedowierzaniem. Z jednej strony ogarnęła mnie radość, że nie jestem sama w byciu wybraną, a z drugiej smutek. Smutek spowodowany, że przez te wszystkie tygodnie to ja byłam osobą, która walczyła z Labem, a konkretnie z Violet. To mnie szukali, a nie jej. Wszystko jednak było jasne - nie miała na nazwisko Hawke.
Bethanie nie wiedziała, co ma mi powiedzieć. Myślała, że wścieknę się za to, że nie powiedziała mi o swojej tajemnicy. Nie miałam jej tego za złe, ponieważ też bym to ukrywała. Nawet nie wiedziałam, dopóki generał mi nie powiedział.
Westchnęłam.
Beth wzięła moją rękę i zaprowadziła do swojego pokoju.
to jest chyba najkrótszy rozdział na twoim blogu co mnie dziwi, bo nie wiem czy miałaś na niego pomysł :D w koncu vellian jest ze swoją przyjaciółka a jednak sie smuci bo nie dowiedziala się że są takie same :o nie mogę się doczekać co będzie dalej czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńoj jak dawno mnie tu nie było i mam tyle do nadrobienia ;o rzeczywiście rozmiarowo ten rozdział jest maly, ale za to tresciwy dosyć ;p dobrze, że vellian będzie ze sowją przyjaciółką, która zna
OdpowiedzUsuńWow ! To jest świetne! Masz wielki talent do pisania !
OdpowiedzUsuńNs-w-zwierciadle.blogspot.com
dziękuję bardzo za miłe słowa!! w wolnej chwili wejdę na twój blog :)
Usuń