środa, 8 lutego 2017

I.XXVI

Długo jeszcze rozmawialiśmy o sprawach mojej mamy i Damena.. raczej o ich relacji. Według nich było dziwne, że moja biologiczna matka miała tak bliskie stosunki z chłopcem. Jednak traktowała go jak przyjaciela, ale on.. On czuł coś więcej. Sam to przecież mówił. Mówiłam o mojej krwi.. że jest inna. Również byli zdziwieni, ale kochali mnie taką jaka jestem, co mnie bardzo cieszyło. DNA ojca dało mi takie, a nie inne komórki.. zdolności.
Spoglądałam w telefon siedząc przy stole. Westchnęłam i zaczęłam pisać wiadomość.

Witaj, Damenie.. generale Fein raczej.
Rozumiem, dlaczego nie chcesz być w naszej rebelii, dlaczego chcesz odejść.
Odszedłeś..
Nie o to ci chodziło, kiedy chciałeś wyzwolić nas i obalić ten Lab.
Teraz wiem, że ty nie możesz stamtąd odejść, a jedynym racjonalnym wyjściem jest zmienienie
organizacji w to, co twój ojciec stworzył. 
Nie wiem jak, ale spróbuję ci w tym pomóc..
Nie zapomnij o mnie.

Z wielkim zawahaniem wysłałam tą wiadomość. Bałam się odrzucenia przez niego, a wiem, że nadeszłoby. Albo nadejdzie. Schowałam telefon do kieszeni mojej piżamy i wstałam z krzesła. Rodzice od razu zerwali się i pytali, co się ze mną dzieje. Powiedziałam im, że całą noc siedziałam przed stosem kartek i chce się zwyczajnie przespać. Aż tak było widać, że coś jest nie tak? Weszłam powolnie po schodach i jak torpeda ruszyłam do łazienki w moim pokoju. Mocno złapałam się za brzuch - łapały mnie dziwne skurcze, których nigdy w życiu nie doznałam. Po chwili zaczęłam wymiotować płynem podobnym do krwi.. może to była krew, ale nie wiedziałam wtedy. Okropnie się czułam. Nachyliłam się nad muszlą i wyciągnęłam telefon. 

Generale. Nie wiem, czy to czytasz.. 
albo czy cie obchodzę..
ale mam straszne skurcze brzucha i wymiotuje krwią.
Proszę, pomóż.

Odstawiłam telefon gdzieś na bok i upadłam. Straciłam kompletne czucie w moim ciele, krzyczeć też nie mogłam, a próbowałam. Myślałam, że to jakiś koszmar. Jednak po chwili.. Zasnęłam.
***
Obudziłam się parę godzin później w szpitalu. Rodzice patrzyli na mnie z troską. Próbowałam się podnieść, jednak ostry ból brzucha nie pozwalał mi na wykonanie żadnego ruchu. 
- Co się stało? - zapytałam.
Po chwili za drzwiami zauważyłam generała Feina. Czy to mógł być sen? Mama przyuważyła moje zdziwienie.
- To on poinformował nas, że coś ci się stało.. - westchnęła. - Napisałaś mu i przyjechał.
Chciałam wykrztusić jakieś słowo, ale miałam spory mętlik w głowie.
- Nie podszedł do ciebie jednak. Stoi i spogląda co jakiś czas - dopowiedziała.
Patrzyłam na niego cały czas, aż w pewnej chwili nasze oczy się spotkały. Czułam, jakby generał miał wyrzuty sumienia za to, co mi się dzieje. Pewnie to zwykła grypa, czy zatrucie. Nic niezwykłego. 

1 komentarz: