Obudziłam się w białym pomieszczeniu pamiętając tylko dziwny sen. Nie wiem dokładnie co to było - czy sen, czy może prawda. Podnosiłam się delikatnie do góry czując ból głowy. Czułam się jakbym dostała w głowę czymś bardzo mocnym. Zeszłam z łóżka i zaczęłam stąpać po podłodze. Miałam wrażenie jakbym robiła to po raz pierwszy.. pierwszy od dłuższego czasu. Moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa i pragnęłam jak najszybciej dostać się do drzwi, na których mogłabym się podeprzeć. Po uciążliwej chwili chodzenia złapałam się najbliższych drzwi i pociągnęłam za klamkę. Wszyscy znieruchomieli widząc mnie wychodzącą z pomieszczenia. Zaczęłam powoli rozpoznawać osoby. Bethanie.. Ava.. Kasper.. Mój wzrok zatrzymał się jednak na Cedricku, który ucieszył się bardzo na mój widok. Niestety nie mogłam dojrzeć sprawcy moich koszmarów - generała. Zaczęłam patrzeć po wszystkich ludziach i nie mogłam go znaleźć. Poszłam więc w stronę Avy i po chwili poczułam jego wzrok na moim ciele - stał za mną. Odwróciłam się i spojrzałam na niego.
- Następnym razem pozwól mi umrzeć, nim sama będziesz chciała zrobić głupotę i się poświęcić - powiedziała Alice. - Przez ciebie generał musiał się poświęcić. Słuchaj starszych!
Generał podszedł do mnie.
- Nie jesteś nieśmiertelna Vellian, prawie zginęłaś. Pamiętasz?
- Nie - odpowiedziałam krótko.
- A co pamiętasz?
- Ciebie - westchnęłam. - Chciałeś mnie wykorzystać do badań.. - każdy spojrzał w naszą stronę. Generał nie interesował się opinią innych i nawet nie zwrócił uwagi na ich wzrok. Uśmiechnął się lekko.
- I co było dalej? - zapytał.
- Wrzuciłeś mnie do celi, a potem całowałeś się z Violet.
- Podobne do mnie - spojrzał na mnie swoim głębokim wzrokiem.
Podeszli do niego i chcieli zabrać go, ale nim go dotknęli spojrzał na resztę.
- Niestety jestem teraz tutaj z wami i dla wybranych poświęciłem życie - odwrócił się do mnie i ujął moją twarz. Chciał być czasem delikatny, ale nie wychodziło mu to. Uśmiechnął się. - I dla ciebie również coś poświęciłem.
Odwrócił się i poszedł do jakiegoś pomieszczenia - nigdy w nim nie byłam. Podeszłam do niego i zapukałam. Wchodząc spojrzałam na generała.
- Zamiast być jakimś rozpuszczonym gnojkiem powinnam stać się odpowiednim żołnierzem - zaczęłam. - Powinnam być wojownikiem jak moi rodzice. Tak to ciągle uciekam przed tym kim jestem..
- To normalne - odpowiedział. - Jeszcze jesteś młoda na to, by tak żyć. Twoje życie diametralnie się zmieniło. Wiem, że chcesz zmienić każdego po kolei i próbujesz znaleźć dobro, nawet we mnie, ale powinnaś skupić się na zaakceptowaniu tego, gdzie jesteś teraz i kim jesteś. Aby być dobrym wojownikiem musisz dokładnie przyglądać się i analizować każde rzeczy. To tyczy się ludzi. Nigdy nie wybiegaj poza granicę jutra i nie oczekuj od siebie i ludzi niemożliwego.
- Słucham?
- Nie pokładaj im wiary aż tak dużej, bo my się nie zmienimy.
Usiadłam naprzeciw niego.
- To ty musisz się zmienić i dorosnąć - westchnął. - Szybciej niż myślałaś.
- Moje plany zrujnowała jedna osoba..
- Ja.
- W chwili kiedy zacząłeś mnie szukać.
- Masz we krwi bycie wojownikiem, chyba że to nie ty jesteś Vellian Hawke tylko jakaś wybrana.
- Jestem..
W czasie naszej rozmowy ktoś zapukał do drzwi. Po otwarciu okazało się, że to Bethanie, która chciała zapytać o wysłanie kolejnych wojsk na starcie z mutantem. Generał zaprosił ją do nas i zaczął podawać jej instrukcje jak ma wyglądać wydanie kolejnych członków. Miał to wszystko pięknie przemyślane - od początku do końca wiedział co zrobić. Powiedział mi o falach, z jakich uderzymy na mutanta. On sam nie mógł określić tego stworzenia - nieprzyjaciel.. wróg. Według jego teorii mieliśmy czas na stworzenie z naszej krwi broni, która go zniczy. Dowiedziałam się, że byliśmy w trakcie tworzenia jej. Potrzebowali jeszcze mojej krwi - zabiłaby każdego człowieka ale to stworzenie również. Dowiedziałam się całego planu w przeciągu paru minut. Dalej jednak biłam się z moimi myślami, czy się nadaję do tego. Jeśli w pełni się poświęcę to nie będzie odwrotu i stanę się kimś, kim nigdy nie chciałam być. Może jednak czas się zmienić?
Wstałam i odwróciłam się do wyjścia.
- Co zamierzasz? - zapytał generał.
- Wcielić plan w życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz