Obudziłam się z samego rana tak, jak mieliśmy wszyscy to zrobić. Nie chciało mi się wtedy strasznie wstawać, jednak powolnym ruchem wytargałam zwłoki z łóżka i poszłam przygotowywać się. Po niespełna godzinie zeszłam na dół i nie zauważyłam nikogo. Żadnej zbiórki - nic. Poszłam więc do jadalni i spokojnie, bez pośpiechu wzięłam talerz i nałożyłam sobie jajecznicę. Podeszłam do stołu, siadłam i zjadłam. Nie myślałam wtedy o niczym. Tylko przeżuwałam gapiąc się w ścianę. Po chwili usłyszałam, że coś zaczęło się dziać na dziedzińcu. Wstałam i pobiegłam tam jak najszybciej. Zauważyłam generała Feina i innych, którzy przygotowywali broń. Podeszłam i zapytałam, czy przydałabym się. Generał Fein spojrzał na mnie tak, jakby myślał, że widzi mnie ostatni raz. Nie dziwię się, ponieważ nikt nie wiedział, co się stanie, gdy wyjdziemy na powierzchnię. Po chwili jednak uśmiechną się i podał mi broń. Nie wiedziałam jak się zachować po tym wszystkim. Wzięłam broń i zaczęłam nabijać do niej naboje. Cedrick przyszedł po chwili i zaczepił mnie.
- Co tam, piękna? - zapytał.
Odwróciłam się do niego, czując na plecach chłodny wzrok Damena. Uśmiechnęłam się czując mega niezręczność i nabijając dalej naboje odpowiedziałam zachrypniętym głosem.
- Jest okej..
Spuściłam wzrok i dalej kontynuowałam moje zajęcie. Damen jednak musiał dopowiedzieć swoich parę słów, więc zaczął zakłócać cisze.
- Przygotowani na dzisiaj? - zapytał nas wszystkich.
Każdy spojrzał na siebie pełni obaw, co będzie. Ja odwróciłam się do niego i patrząc mu prosto w oczy powiedziałam:
- Jeśli ty nas poprowadzisz, to nie mamy się czego obawiać.
Powiedziałam to prosto z serca i bałam się, że większość nie zgodzi się z moim zdaniem, jednak na moje szczęście każdy przytaknął mi. Czemu myślałam, że oni zwątpią w generała Feina? Oni znali go lepiej i wiedzieli więcej niż ja. Generał uśmiechnął się i przytulił mnie. Nie myślałam wiele, tylko napawałam się uczuciem jego skóry blisko mojej. Dawno tego nie czułam .. tej bliskości. Pomyślałam przez chwilę, że będzie mi tego bardzo brakować, jednak musiałam trzymać moje myśli na wodzy. Odsunęłam się i jeszcze raz spojrzałam w jego oczy. Po chwili zaczęli się schodzić ludzie na dziedziniec, więc odsunęłam się od niego i kontynuowałam moją robotę.
Generał Fein razem z innymi generałami weszli na podest i zaczęli wygłaszać swoje mowy. W sumie tylko generał mówił i to rozkazem. Każdy słuchał uważnie każdego słowa, które mówił. Większość myślała, że to koniec dla nich, niektórzy spięli się bardziej, a reszta chciała się poddać. Widać było po nich wszystko. Może nie chcieli tego mówić, ale było to widać. Stałam z boku i patrzyłam na różne twarze. Spojrzałam również na generała Feina, który w tym samym momencie spojrzał w moją stronę. Uśmiechnęłam się lekko, chociaż nie byłam szczęśliwa. Dzisiaj miało zdarzyć się coś, czego nie chciałam. Nawet nie pomyślałam, że takie coś może się stać.
Pomyślałam, że muszę porozmawiać z moimi rodzicami, nim stanie się coś okropnego. Generał Fein zaczął mówić o trzech drużynach. Drużyna generała Feina miała zaatakować ostatnia, jako ta "Trzecia". Wybierał nazwiskami osoby, które razem z nim pójdą. Jedną z tych osób byłam ja. Po przydzieleniu wszystkich do drużyn każdy się rozszedł wiedząc o której godzinie mają się tutaj zebrać. Generał Fein podszedł do mnie.
- Jeśli ja polegnę - zaczął. - To ty będziesz prowadzić drużynę.
- Jak to? - zapytałam.
- Ufam, że wiesz jak to zrobić. Masz to przecież we krwi - patrzył mi prosto w oczy.
- Faktycznie, możliwe, że mam..
Poklepał mnie po ramieniu i odszedł. Zaczął rozmawiać z innymi z jego drużyny, a ja wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer do mojej mamy. Odebrała już po pierwszym sygnale, co mnie lekko zdziwiło.
- Vellian, słońce - zaczęła. - Tak dawno nie dzwoniłaś..
- Cześć mamo. Mamy tutaj naprawdę dużo roboty..
- Rozumiem - zaśmiała się. - U nas też nie ma przelewek. Tata stara się odmalować dom, bo chcemy go sprzedać jak najszybciej. Za niedługo wrócimy do szóstki i będziemy razem..
- Ja właśnie o tym chciałam z tobą porozmawiać..
- Co się dzieje, kochanie? - zapytała przerażona.
- Wybuchła wojna.. Inwazja, czy jak to tam nazwiesz..
- CO?! Dziecko, jest okej?
- Mamo, dzisiaj idziemy toczyć z tym czymś bitwę i dlatego zadzwoniłam, aby powiedzieć wam jak bardzo was kocham.. Generał Fein poprowadzi moją drużynę, więc nie macie się o co martwić.. Ale jeśli nie uda się to chcę powiedzieć... Kocham was i Ciebie, mamo..
- Też cie kocham córciu.. Mam nadzieję, że będzie okej.. Nic więcej nie mogę ci powiedzieć..
- Wiem.. muszę już kończyć.. cześć mamo..
- Pa kochanie..
Rozłączyłam się po tym. Poleciało mi mnóstwo łez, jednak szybko je otarłam. Za godzinę mieliśmy się tutaj ponownie zebrać, więc musiałam się jak najszybciej ogarnąć. Pociągnęłam nosem i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na moje ciuchy i przedmioty myśląc o tym, jak będzie mi wszystkiego brakować. Później położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Po godzinie zbiegłam na dół i dołączyłam do drużyny generała Feina. Kazał nam wziąć odpowiednie przedmioty - dokładnie powiedział, którą broń, jakie naboje oraz granaty.
Wszystko.
Po paru minutach byliśmy gotowi do wyjścia. Jednak trzymaliśmy się planu i czekaliśmy na swoją kolej. Podczas gdy pierwsze grupy wychodziły z bunkra na spotkanie tej bestii my obgadywaliśmy kolejny raz ten sam plan. Spojrzałam na zegarek, a później w stronę generała.
- Już czas - szepnęłam.
Wstaliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. To był nasz czas.
Na początku oślepiło nas światło, którego nie widzieliśmy przez parę tygodni. Zszokowani tym zjawiskiem schowaliśmy się za pierwsze lepsze ściany budynku. Zauważyliśmy bestię i usłyszeliśmy tylko rozkaz generała:
- Ruszamy!
Większość pobiegła przed siebie na bestie. Tylko słyszałam te ryki i krzyki, które dobiegały stamtąd. Przeładowałam broń i również pobiegłam. Schowałam się za filarem i spojrzałam przez lunetę. Próbowałam uspokoić siebie, swoje ciało i odmierzyć dobry, celny strzał. Próbowałam wcelować w głowę, lecz kiedy nacisnęłam spust broni ręka spadła mi lekko w dół, dzięki czemu poraniłam obcego w ramię. Od razu zwróciłam jego uwagę. Spojrzał na mnie i zaczął biec w moją stronę - ja czekałam. Bez zbędnego czasu zaczęłam celować i strzelać raz jeszcze, a potem drugi. Przed moimi nogami obcy padł na twarz. Generał Fein zauważył to i uśmiechnął się lekko. Jednak nie pomyślałam, że byłam zdolna do zabicia tego potwora. Musiałam zrobić to znowu. Poszłam bliżej tej grupy obcych chowając się to za filarami, to za pozostałościami domów. Wszędzie lała się krew, a miasto było oszpecone. Poczułam ból rozprzestrzeniający się blisko żeber, a potem krew. Odwróciłam się szybko i przed moją twarzą ukazał się człowiek. Człowiek z dwojgiem czarnych oczu i poszarpaną skórą, przez którą nie wylewała się krew i nie widać było narządów. Ten człowiek to była maszyna tryskająca cieczą. Przez chwile patrzyłam na niego bojąc się, ale później przypomniałam sobie o swoich rodzicach - biologicznych oraz przybranych. Nie mogę się bać. Nie przeładowałam broni, tylko wyciągnęłam nóż. Odepchnęłam go nogami i zrobiłam ruch nożem raniąc go w twarz. Wtedy również wyciągnął nóż i zaczęliśmy walkę. Niestety po machnięciu parę razy ręką dostałam więcej draśnięć niż on. W końcu upadłam na plecy, a obcy zbliżył mi nóż do gardła i miał już prawie przeciągnąć nim po szyi, gdy nagle z jego ciała trysnęła ciecz, a po chwili generał Fein podał mi rękę. Spojrzałam na niego, a on na mnie. To była długa chwila. Potem wyciągnął nóż z jego pleców i poszedł dalej. Zadecydowałam zrobić to samo. Biegnąc obok trupów, z którymi rozmawiałam parę godzin temu zrozumiałam, że nie możemy się poddać. Musimy wygrać.
Nadeszła walka z najważniejszym z obcych - tak myślę. Był bardzo potężny i wielki. Spojrzałam na niego nie bojąc się, ale biegnąc po zwycięstwo. Zbliżając się do niego usłyszeliśmy nadchodzący strumień mocy, a po chwili padliśmy wszyscy na twarz. Obcy zbliżył się do mnie jako do pierwszej i chwycił mnie za szyję. Wyciągnęłam broń i zaczęłam strzelać w panice. Każdy widząc to zaczął do niego strzelać - był zajęty tylko mną, jakby to o mnie chodziło. Tylko o mnie. Zostałam porażona przez jego moc, a przez mój mózg przechodziły miliony obrazów. Widziałam wizję przyszłości, moją przeszłość i najskrytsze sny. Powoli wyczerpywał ze mnie siły, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. Poczułam jak moje ciało zaczyna spadać, a potem zamknęłam oczy nie czując władania w żadnym punkcie mego ciała. Czułam, że to już mój koniec.
O nie co się dzieje z Vellian?
OdpowiedzUsuńvellian nie moze umrzec
OdpowiedzUsuńnie mogę sie doczekać kolejnych rozdziałów, kolejnej serii i epilogu. to co piszesz tak wciąga. nie mogę uwierzyć, że z Vellian będzie koniec
OdpowiedzUsuń