środa, 19 lipca 2017

II.III

Spojrzałam na Avę nie mogąc wypowiedzieć żadnego słowa. Stałam wryta w podłogę. Wiedziałam, że on się domyśla co chcę powiedzieć. Po chwili wbiegła Nedia i przytuliła go najmocniej jak potrafiła i oboje zaczęli płakać. Nie omieszkałam uronić jednej łzy, a nawet kilku. Przykro mi było, że nasz przyjaciel Kaspar odszedł. Usiadłam na łóżku i wróciłam myślami do Centhai, gdzie będąc blisko Kaspara nie chciał, by go ratować ale przed śmiercią wypowiedział te słowa.
- Zaopiekuj się Nedią i naszym dzieckiem..
Zrobiło mi się jeszcze bardziej przykro. Podłe zdarzenia, podli ludzie. Dlaczego akurat jego to spotkało? Był dobrym człowiekiem. Teraz wiem dlaczego odszedł od nas. Razem z nią. Dałby im ktoś szczęście, szanse na założenie rodziny. To była dla nich szansa. Zaczęłam się obarczać tym, że nie zdążyliśmy ich uratować.
- Przepraszam was - powiedziałam i wyszłam najszybciej jak potrafiłam.
Przed moimi oczami ukazał się generał Fein, który chciał nie tylko złożyć kondolencje. Spojrzał na mnie i otarł łzy z policzków. Uśmiechnął się lekko, a po chwili przytulił z całych sił każąc mi się wypłakać. Zaczął tłumaczyć, że w dzisiejszym świecie tak już jest. Nie każdy dostaje szanse na szczęśliwe życie. Ludzie walczyli ze sobą od lat, aby zapewnić dobrobyt swojemu kraju. Wybuchła I i II wojna światowa, ale to nie zagięło ludzi. Walczyli o swoje, niektórzy przegrywali swe szczęście. Inni odbudowali kraj, zapisali się w historii swych krajów. Później wszystko ucichło. Nie było wojen, kraje zjednoczyły się ze sobą. Pomyśleć, że jeszcze trzysta lat temu istniał Londyn, Birmingham bez kolonii, bez wojen. Dlaczego tak naprawdę Londyn, cała Anglia podzieliła się na kolonię? Wioski zostały i zaczęliśmy żyć w tym świecie, który nas teraz otacza. Spojrzał na mnie ciepłym wzrokiem. Zaczął szeptać, że Kaspar zapisał się w historii całego kraju - nie tylko Szóstki. Był jednym z żołnierzy, którzy walczyli do końca by pokonać obcych i uratować naszą ziemię, ludzi. Jest jednym z bohaterów, mimo, że zmarł od zamachu na Centhai. Generał był pewien, że walecznie walczył i zapewniał, że nie interesuje go, czy odszedł od wojska, bo był jednym z nas. Po chwili wyszła Nedia z Avą. Słyszeli słowa generała, który zaproponował stworzenie wieńca i pięknej uroczystości pożegnalnej dla niego. Ava i Nedia zgodzili się. Wiedzieli, że generał zaopiekuje się Nedią i jej dzieckiem tak jak nami wszystkimi. Znajdzie się dla niej miejsce u tych bram. Generał spojrzał na Nedię i jej również otarł łzy z policzków. Zaproponował, że zaprowadzi ją sam do jej nowego pokoju i wyjaśni gdzie co się znajduje. Ja przytuliłam Avę.
- Generał jednak może być dobrym człowiekiem - powiedział. - Nie sądziłem, że powie o Kasparu coś takiego.
- Ja również - odpowiedziałam.
- Przygotujmy się więc do ceremonii - uśmiechnął się Ava.
Widać było w jego oczach skruchę i pęknięte serce. Bardzo to przeżywał - byli dla siebie jak bracia, więc nie dziwie się. Siedzieli razem w celi, opiekowali się sobą nawzajem. Pozazdrościć czasami tej więzi między nimi. Ava i Kaspar najlepsi przyjaciele, o których można tylko pomarzyć. Ava zwierzał mi się, że pisali do siebie codziennie, codziennie mieli ze sobą kontakt mimo braku czasu i mimo odejścia Kaspara z wojska. To im nie przeszkodziło w dalszym utrzymywaniu przyjaźni. Od dziecka byli razem, wychowali się w tej samej wiosce i zawsze byli ze sobą. Kiedyś też miałam taką przyjaciółkę, przyjaciółkę, którą znałam długi czas. Ale to kiedyś o tym opowiem. Ich przyjaźni nie dało się zerwać niczym. Teraz tylko śmierć ich odsunęła od siebie. Tylko śmierć.
***
Ubrana w czarną sukienkę zeszłam na dół razem z innymi. Usiadłam obok Avy i wzięłam go za rękę.
- Kasper uważał cię za przyjaciółkę, wiesz? - oznajmił.
- Nie wiedziałam o tym - poleciały mi łzy.
Nie potrafiłam słuchać takich rzeczy. Za dużo osób straciłam w moim życiu. Westchnęłam głośno. Ocierając łzy z policzków zapytałam.
- A ty jesteś moim przyjacielem?
- Tak - odpowiedział Ava. - Zawsze będę.
Złapałam go mocniej za rękę i rozpłakałam się jak niemowlę. Po chwili Nedia zrobiła to samo. Puściłam rękę Avy i podeszłam do trumny. Tłumaczyłam sobie, że on po prostu śpi i jeszcze go zobaczę, ale niestety. Miałam świadomość, że zmarł na moich oczach. Trzymałam go, gdy umierał i nic z tym nie zrobiłam. Nie mogłam, a chciałam. Ścisnęłam jego rękę i zaczęłam wspominać dni z celi. Nie chciał mi na początku zaufać, nawet jeśli miałam dobre pomysły. Jednak później zaufał mi. Razem wymyślaliśmy plany ucieczki, a kiedy ja dałam radę dzięki generałowi uciec to wróciłam po nich. Nie zwątpił we mnie. Będąc w moim domu bawił się z nami wszystkimi. Często gotował dla nas śniadania tańcząc przy tym do muzyki, ćwiczył dzielnie. Wiedział, kim jest. Trenował ciągle, nie poddawał się i nie pozwalał nikomu się zagiąć. Nawet mi. Zwierzył mi się pewnej nocy, że zakochał się w Nedii i pytał, co może z tym zrobić. Rozmawialiśmy o tym dnie i noce, radziliśmy sobie nawzajem. Spłynęła mi kolejna łza i spadła na jego policzek.
- To nie koniec, Kaspar - szepnęłam całując go w czoło. 
Po chwili zobaczyłam ile ludzi się zebrało. W Kościele się nie mieścili. Zaczęła się ceremonia. Wszystko przebiegało pięknie - tak jakby on chciał, by się stało. Pod koniec generał wraz z innymi generałami wzięli trumnę i do przygotowanego dwa dni wcześniej grobu wsadzili trumnę. Generał Fein wygłosił piękną przemowę. Zagrał marsz tryumfalny na pożegnanie, a później zamknęli grób.
- Mimo, iż odszedł będzie w naszych sercach już na zawsze! - krzyknął generał Fein. Zaczęto podchodzić do grobu i żegnano się z nim. Naprawdę piękna ceremonia. Spojrzałam na Nedię i na jej brzuch. Owoc ich miłości. Uśmiechnęłam się, bo wiedziałam, że Kaspar będzie nad nimi czuwał. Po chwili spojrzałam w stronę Michaela. Podeszłam do niego.
- Jak się czujesz?
- A jak myślisz? - zapytał. - Tak jak ta dziewczyna.
- Przykro mi - odpowiedziałam.
- Nie znasz mnie, więc nie może ci być naprawdę przykro. Moi rodzice nie przysłużyli się armii...
- Ale ty jesteś częścią armii, więc twoi rodzice będą tutaj - krzyknęłam. - Powiedz generałowi.
- Generał wie.
- I co? - zapytałam.
- Wyrządzi im pogrzeb.. nie martw się - powiedział spokojnie, po czym odszedł.
Całej rozmowie przypatrzyła się Bethanie, która chwilę później podeszła do mnie. Spojrzała w stronę chłopaka.
- Coś jest między wami? - zapytała.
- Nie.. - odpowiedziałam patrząc w jego stronę.
- Widać, że iskrzy - poklepała mnie po ramieniu. - Niedługo zgubisz się w swoich uczuciach.
Popatrzyłam na Bethanie. Nie chciałam rozmawiać o miłości i związkach chwilę po ty, jak pogrzeb się skończył. Po prostu nie chciałam. Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej, ale niefortunnie całą sytuację obserwował generał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz