W przeciągu paru tygodni odbyło się parę jeszcze pogrzebów. To był okropny czas dla Szóstki. Na szczęście nikt nie odszedł szeregów. Dowiedziałam się, że generałowie zamierzają szukać siostry generała Feina. Chcą zaangażować trochę jednostki w to, jednak niektórzy mieli za zadanie patrolować wioski i kolonie. Dokładnie rok temu poznałam generała Feina przy patrolowaniu. Szukali kogoś - mnie. Teraz my mamy szukać i siostry generała i pilnować porządku. Ja zostałam przydzielona do sierżanta Michaela Obbe do patrolowania Piątki. Generał Fein wybrał mnie, gdyż tam również mieszkałam. A dlaczego jego? Bo widział naszą rozmowę podczas pogrzebu Kaspara. Nedia i Ava pozbierali się, a raczej starali. Już szło im lepiej, jeśli mam być szczera. Ava został przydzielony do wioski Centhai razem z Bethanie. Nedia zajmowała się wszystkim, aby po prostu mieć zajęcie. Każdy o piątej rano miał się zebrać. Punktualnie zjawiłam się przy samochodzie i tylko czekałam na Michaela. Czekając spojrzałam w stronę generała Feina, który również spojrzał na mnie. Nie był jednak zadowolony. Podeszłam do niego i powiedziałam, że to tego dnia zaprosił mnie na randkę.
- Pamiętam, panno Morrison - uśmiechnął się lekko.
Westchnęłam i spojrzałam, że Michael zjawił się. Generał patrząc w jego stronę powiedział do mnie parę słów, a potem szepnął:
- Książę czeka.
Spojrzałam w oczy Damenowi ze złością i odeszłam w stronę Michaela. On otworzył mi drzwi i po chwili odjechaliśmy.
*perspektywa generała Feina*
Patrzyłem na nią jak odjeżdża z Michaelem. Celowo dobrałem ich w parę, bo widać było, że coś jest między nimi. Może tak mogłaby zapomnieć o tym, co nas kiedykolwiek łączyło. Wiedziałem, że w głębi duszy męczyło ją to bardzo. Ja przez to, że miałem całe dnie zawalone nie mogłem myśleć o niej, jednak za każdym razem jak ją widzę serce mnie boli, że nie mogę z nią być. Nie chciałem jej niszczyć życia, a Michael jest dobrym człowiekiem. Patrzyłem w dal odprowadzając ją wzrokiem.
- Damen - zaczepił mnie Alexander.
- Co jest?
- Może w końcu powiesz Vellian, że ją kochasz?
- Słucham?
- To wreszcie posłuchaj - krzyknął. - Widzę co się z tobą dzieje tylko jak ją widzisz. Myślisz, że ona zapomniała o tych pocałunkach, o tym, co przeszliście? Faktycznie, zraniłeś ją, ale ona nadal cie kocha. Jeśli to była prawda to dalej to czuje.
- Co mi to da? Nie chce jej skrzywdzić i stracić.
- Teraz to robisz pozwalając jej jechać z innym, udając, że ciebie to nie obchodzi - poklepał mnie po ramieniu i pokazał mi resztę rzeczy, po które przyszedł. Pomogłem mu i ruszyłem do swojego biura. Po drodze zaczepiła mnie Alice.
- Witaj skarbie, co robisz? - zapytała.
- Będę robił swoją pracę - westchnąłem. - Też byś to zrobiła.
Poszedłem dalej i zamknąłem się w biurze. Zacząłem myśleć o Vellian i o tym, co Alex mi powiedział. Może faktycznie to byłby dobry pomysł. Wiedziałem, że tego jednak nie zrobię - nie chcę jej zniszczyć życia. Aby nie myśleć o tym wszystkim wziąłem się do swojej pracy i robiłem listę osób, które zostały wysłane na obchody.
*perspektywa Vellian*
Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie, tylko patrzyliśmy na wprost. Po wyjściu z samochodu zaczęliśmy obchody - ja poszłam w jedną stronę, a on w drugą. Niektórzy ludzie patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Znali mnie i nie sądzili, że będę jedną z żołnierzy. No cóż, stałam się tą właśnie, którą nie chciałam nigdy być. Weszłam do mojej dawnej szkoły i usłyszałam radio.
- Vellian, gdzie jesteś? - zapytał Michael.
Połączyłam się z nim i odpowiedziałam, że jestem w szkole i niedługo idę dalej. Wyłączyłam radio, aby mi nie przeszkadzało i poszłam dalej. Przechodziłam przez korytarz i zauważyłam moją dawną nauczycielkę Margaret Smith. Na początku zdziwiła się widząc mnie, ale później powitała mnie ciepłym spojrzeniem.
- Co tutaj robisz, kochana? - zapytała.
- Jestem na obchodach.
Bacznie obejrzała mnie od góry do dołu i mruknęła coś pod nosem. Jej uśmiech od razu znikł z twarzy.
- Myślę, że powinnaś już iść - oznajmiła mi oschle.
Zdziwiłam się, że tak mnie pożegnała i odprawiła do drzwi szkoły. Wychodząc zamknęła przede mną drzwi, abym już nie weszła. Tak generałowie byli traktowani rok temu? Poszłam dalej i bacznie obserwowałam uliczki, nie zastanawiałam się, czy Michael próbował się ze mną skontaktować. Po prostu chodziłam i sprawdzałam każdą uliczkę po kolei. Chodząc tak natrafiłam na Michaela, który siedział podparty do muru.
- Michael?
Podeszłam do niego i zauważyłam zmasakrowaną twarz chłopaka. Po chwili spojrzałam na radio i rzeczywiście próbował się ze mną skontaktować. Spojrzałam na niego.
- Pomogę ci wstać.
Próbowałam go podciągnąć, ale był ciężki i z trudem mi to przychodziło. Poradziłam sobie i jego ręka leżała na moich barkach.
- Dasz radę iść?
On tylko skinął głową i zaczęliśmy iść w stronę samochodu. Robiłam wszystko, aby nie upadł. Na szczęście bez niespodzianek przyszliśmy do samochodu. Otworzyłam drzwiczki i posadziłam Michaela. Usiadłam z drugiej strony i zaczęłam prowadzić do domu. Wychodząc zaczęłam wołać pomocy. Wybiegli generałowie i wzięli Michaela. Generał Xenvick kazał generałowi Feinowi zostać i porozmawiać ze mną, a sam zaprowadził go do domu. Generał spojrzał na mnie i zaczął wypytywać o to, co się stało. Powiedziałam wszystko ze szczegółami.
- Hm - mruknął pod nosem.
Spuściłam wzrok, aby nie patrzeć na niego. Myślami byłam przy Michaelu, bo przeze mnie mu się coś stało. Wiedziałam to na sto procent. Poczułam się niekomfortowo przy generale. Spojrzałam mu w oczy, a on kazał mi po prostu wejść do budynku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz