środa, 26 lipca 2017

II.V

7 kwietnia 2345 roku

Siedziałam w ogrodzie razem z Avą i Bethanie patrząc na grób Kaspara. Wszyscy zastanawialiśmy co się stało z Piątką. Nigdy nie reagowała tak na odwiedziny Szóstki. Było to naprawdę dziwne. Nie tylko my znajdowaliśmy się w ogrodzie - Nedia razem z starszą panią z Centhai również były, lecz siedziały przy grobie. Kobieta spojrzała w moją stronę. Dalej pamiętałam jej słowa "Królowa Piątnicy". Były tak dziwne, jak słowa Violet o moim dziedzictwie. Wiedziały więcej, niż ja. Nie chciałam się pakować jednak w odszukiwanie czegoś, co nieboszczyk mi powiedział. Może to było dziwne, ale od wojny minęło trochę miesięcy i coś w koloniach zaczęło się psuć. Wiedziałam, że to co zdarzyło się wczorajszego dnia w Piątce to dopiero początek. Rozmawialiśmy na ten temat w trójkę, gdy naszą rozmowę przerwała pewna dziewczyna. Okazało się, że to była Katriss Salvade - siostra generała Amina. Poprosiła mnie na słowo. Chciała, abym jej opowiedziała o tym, co się wczoraj stało, gdyż Michael został poważnie ranny. Powiedziałam jej, że to wszystko musiało się stać podczas mojego krótkiego pobytu w moim starym liceum. Moja była nauczycielka dowiadując się, że służę Szóstce od razu wygoniła mnie za progi szkoły. Nie słyszałam radia, więc nie wiedziałam, że Michael potrzebuje jakiejkolwiek pomocy. Po prostu ruszyłam dalej i zastałam go już w takim stanie. Katriss spostrzegła, że zachowanie nauczycielki było nadzwyczaj dziwne. Nie powinna mnie wyrzucać z publicznej szkoły - szczególnie osoby umundurowanej. To wiedziałam i ja, ale nic z tym nie mogłam zrobić. Dziewczyna odeszła, a ja wróciłam do przyjaciół.
- Co chciała od ciebie? - zapytała Bethanie.
- Tylko dowiedzieć się, co się stało.. - westchnęłam. - Generał musi z innymi spisać protokół z tego zdarzenia..
- Ale przecież tak nie powinno się stać - wtrącił Ava. - Mundurowych się nie tyka.
- Rok temu Cedrick zrobił krzywdę generałowi Feinowi i mi przypominam..
- Ale on zrobił to, bo cię kochał Vellian.. 
- Dziewczyny - wstał Ava. - Najpierw wojna - niewinni ludzie ginął.. później Centhai - niewinni razem z Kasparem, teraz ktoś pobił i zanożował sierżanta.. Coś jest ewidentnie na rzeczy a wy chcecie się kłócić o faceta? 
Ava miał racje. Coś się działo i miało stać. Wszystkie sytuacje doprowadzały do czegoś, a my nie wiedzieliśmy do czego. 
- Powinniśmy znaleźć tego przyczynę.. - powiedziałam.
- Ale jak? - Bethanie spojrzała na Avę.
- Może nasza krew się nada? 
- Może..
- Możemy spróbować chociaż. Jeśli generał pozwoli.
Wstałyśmy z Beth z ławki i w trójkę udaliśmy się do biura generała, który widać było, że nie próżnował. Załatwiał wszystko i co chwilę latał z pokoju do pokoju. Współczułam mu, bo miał najważniejsze zadanie z nas wszystkich. To nie na każdego głowę. Musiał mieć łeb na karku, bo inaczej nie dawałby rady. Dopiero parę miesięcy minęło, ale dzięki generałowi Szóstka była niczym imperium. Wracając do swojego biura zagrodziłam mu drogę. Spojrzał na mnie i powiedział, że nie ma czasu. Bethanie wtedy wtrąciła i opowiedziała o zdarzeniach, które narastały i pojawiały się częściej. Generał zaprosił nas, jednak z naciskiem na chwilę. Rozmawialiśmy o pomyśle Avy, jednak generał zaprzeczył. Według niego to było za niebezpieczne, aby mieszać krew. Powiedział nam, że znajdzie razem z nami rozwiązanie. Wyszliśmy z biura i oboje Bethanie i Ava spojrzeli na mnie. Nie wiedziałam o co im chodzi, ale Bethanie od razu mi powiedziała. Chodziło o generała i moje uczucia do niego. Nie dało się ukryć, że nasze uczucia były widoczne i mimo wyparcia z obu stron jesteśmy nieszczęśliwi bez siebie. Bethanie narzuciła mi, że na siłę próbuję poczuć coś do Michaela, by zapomnieć o swojej prawdziwej miłości. Może miała rację, ale zapomniała o jednym. Generał był już zajęty, więc nie było szans na to aby się z nim związać. 
- Nie powinniśmy o tym rozmawiać teraz - stwierdziłam.
- Jasne.. - odpowiedziała.
- Może zajmiemy się tym, co się dzieje teraz?
Zbulwersowana odeszłam od nich i zapukałam do pokoju Michaela. Otworzyłam i weszłam. Zobaczyłam go zmasakrowanego, ale uśmiechniętego. Był uśmiechnięty, bo mnie zobaczył. Usiadłam obok i zaczęliśmy rozmawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz