sobota, 8 lipca 2017

Prolog 2

Zawsze przejmowaliśmy się przyszłością naszą, naszych dzieci. Pokładaliśmy w nich nadzieje i wiarę, że odmienią nasz świat na lepszy. Co jeśli pokładając tą nadzieje pomyliliśmy się? Może uczyliśmy dzieci jak być dobrymi, ale poszły swoją drogą i zaadaptowały się do potrzeb całego świata? Gdy rodziców już nie ma i zostajemy sierotami to jesteśmy po prostu zgubieni. Rodzice nie mogą nas już ukształtować i pełni niewiedzy my kształtujemy swoją drogę. Nie odróżniamy wtedy dobra od zła, lecz obieramy opcje najbardziej do nas pasującą. Tak czy inaczej po obraniu tej drogi dowiadujemy się od innych, czy jest zła czy może dobra. My - wybrani dowiadujemy się o tym teraz, po wspólnym roku i po bitwie. Niektórych ta bitwa ukształtowała, innym zmieniła pogląd na życie - innych, garstki wcale nie dotknęła. Straciliśmy parę osób, naprawdę ważnych w naszej historii - historii Szóstki. Niektórzy z poległych dali początek nowej erze, jak śmierć Terrów. Wiele osób po wojnie odsunęło się od nas i obrało własną drogę.
Czy ja zostałam? Tak.
Całe moje życie to Szóstka i służenie jako żołnierz ku chwale Szóstki i bezpieczeństwu innym. Moi rodzice nie zaprzestaliby tego, więc jestem im to winna, chociaż wątpiłam w siebie. Każdy czasem myśli o swojej porażce, wątpi w siebie. Taka byłam przy poznaniu generała Feina. Nie byłam pewna praktycznie każdej rzeczy. To był czas drastycznych zmian, kiedy dowiadywałam się o życiu moich rodziców rzeczy, które nigdy by mi do głowy nie przyszły. Teraz wiem, co zrobili, jak przyczynili się do Szóstki i dlaczego nie żyją. Ja chcę robić to, co oni aby uczynić świat lepszym.
Jak już wcześniej wspominałam, wielu ludzi zginęło bądź usunęło się w cień. Nie  potrafię określić, która droga jest gorsza. Myślę, że śmierć poległych w walce to dla niektórych próba ucieczki, inni dali z siebie wszystko, a jednak wydali ostatnie tchnienie. Te osoby, które odeszły po prostu nas wystawiły. Nie potrafili zrozumieć że prawie stracili życie dla dobra ludzkości. Dla nich liczyło się, że omal nie stracili życia. Z takim podejściem nawet nie dało się zrobić z nich wojowników. Sprzeciwiali się rozkazom, próbowali być ponad nami. Generał Fein nie pozwolił im na to, więc odeszli i już nigdy się nie zjawili u naszych bram. Powrócili do miejsc ich przynależenia. Można powiedzieć, że od czasu bitwy poznaliśmy trochę ludzi. Po jej zakończeniu sprzątaliśmy cały ten bałagan, a generał Fein obrał własną drogę i podjął drastyczną decyzję, która zmieniła wszystko. Dosięgnął swojego przeznaczenia i poślubił Alice Howard. Mógł władać teraz Szóstką, bo ona tego potrzebowała - przywódcy. Myślicie teraz, co stało się między mną a generałem? Nic. Nasza "miłość" zwiędła jak kwiat, a może nawet jej nie było. Teraz co nam zostało? Utrzymać pokój.. Lecz jak teraz będzie? Co nas czeka? Najgorsze, jak mówią? Nie zamierzam patrzeć w przyszłość, jednak radzę wszystkim dokonywać rozsądnych wyborów, bo możecie skończyć jak ja.
Przed nami powstała Nowa Era.
Era Feinów.

1 komentarz: