sobota, 5 sierpnia 2017

II.VIII

Zamurowało mnie jak usłyszałam te słowa. Spojrzałam na Avę i Bethanie z niedowierzaniem. Chciałam się jak najszybciej obudzić z tego snu, jednak to była jawa. Ethan wyciągnął rękę i czekał, aż podam mu swoją. Ja jednak nie wiedziałam co się dzieje. Myślałam, że mimo wszystko generał Fein zgodzi się na obchód we dwoje. Myliłam się. Zostałam postawiona przed faktem dokonanym, co mnie zdenerwowało trochę. A nawet bardziej. Podałam mu swoją dłoń z lekką niechęcią i wstałam. Udałam się razem z nim do magazynu, gdzie trzymaliśmy całe umundurowanie i uzbrojenie. Wybrałam najpotrzebniejsze rzeczy i udałam się na zewnątrz. Wszystko chciałam zrobić przed nim, aby mieć czas oswoić się z całą sytuacją.
Siedziałam podparta do muru i rozmyślałam o tym, dlaczego generał nie chciał jednak ze mną pojechać. Może stało się tak przez sprawę z ostatniego dnia. Wczoraj zdradził swoją żonę.. Ze mną. Swoimi myślami odbiegłam daleko w stronę generała. Nie zauważyłam, jak stanął tuż przede mną. Dotknął mojego ramienia.
- Wszystko w porządku? - zapytał.
Ja w jednej chwili ocknęłam się i spojrzałam prosto w jego oczy. Nie odezwałam się żadnym słowem, gdyż to nie miało znaczenia. Patrzyłam prosto w niego, a on we mnie. Tę niezręczną ciszę przerwał nam Ethan, który uradowany przyszedł do nas.
- No to jedziemy, tak? - spojrzał na naszą dwójkę, która kompletnie go zignorowała.
Jednak po dłuższym momencie chrząknęłam i potwierdziłam jego słowa. Generał patrzył na mnie z rozczarowaniem. Przyzwyczaiłam się do tego. Zanim odeszłam rzuciłam tylko parę słów.
- Chcę odkryć wszystko, o czym mówiła Violet..
Damen zdziwiony moimi słowami skinął głową i odszedł. Odprowadzałam go cały czas wzrokiem, chociaż to nie miało żadnego znaczenia. Niestety liczyło się to, że za niedługo miałam jechać z Ethanem. Spojrzałam na niego bez żadnego słowa, a potem zabrałam rzeczy i udałam się do samochodu.
- Prowadź - powiedziałam podniesionym głosem.
On wsiadł do samochodu i zapiął pasy.
- Na pewno tego chcesz? - zapytał odwracając się w moją stronę.
- Prowadź - oznajmiłam.
Odpalił samochód i zaczął jechać. Droga mi się strasznie dłużyła. Nie miałam o czym z nim gadać. Słuchaliśmy tylko radia, w którym grali przeboje country. Nie dla moich uszu. Rozglądałam się za widokami. Nigdy wcześniej nie jechałam w rejony tak bardzo oddalone od Szóstki, a Centhai leżało dużo bliżej niż ta wioska. Urzekały mnie widoki. Po chwili Ethan zatrzymał się.
- Co ty robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Wysiadam.
- Dlaczego?
- Jesteśmy na miejscu - oznajmił.
Wysiadłam z samochodu i rozejrzałam się dookoła. Czy to miała być wioska? Zdziwiłam się bardzo, bo nic z niej nie zostało. Zwykłe pozostałości, a raczej pozostałości po murach obronnych. Przechodząc alejką miotałam proch. Czuć było, jak we mgle odrobina popiołu się unosi. Dosyć niedawno musiał ktoś tą wioskę spalić. Naszym zadaniem było się dowiedzieć kto i dlaczego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz