sobota, 23 września 2017

II.XII

Michael wbiegł do pokoju i zaczął panikować. Nie wiedział co się właśnie stało - ja również. Vellian nie zachowałaby się w taki sposób. Nie teraz. Michael podszedł do mnie wściekły. Ja też nie mogłem opanować swoich emocji, ale próbowałem z całych sił.
- Gdzie ona jest?! - krzyknął Michael.
Spuściłem wzrok w dół i westchnąłem. Po chwili wbiegli Ava i Bethanie. Nikt nie wiedział, czemu tak się stało. Myślałem, że to moja wina. Szarpnąłem nią i oskarżyłem. Miałem jednak rację, że to nie jest ona. Patrzyłem na podłogę próbując się uspokoić i znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji. Jednak moje oczy i umysł były zamknięte. Osoba, którą kocham uciekła.

*perspektywa Vellian*

Parę dni później...

Obudziłam się w moim starym domu. Nie byłam na dworze. Pewnie zastanawiali się, gdzie jestem. Leżałam parę minut w łóżku, później wstałam i zeszłam na dół. Zaparzyłam herbatę. Podziwiałam ten dom za każdym razem jak tu przychodziłam. Usiadłam przy stole owinięta kołdrą i sączyłam herbatę. Patrzyłam dookoła mnie - wszędzie pusto, pełno kurzu. Nie dawało mi spokoju to, co Violet a później ta staruszka powiedziały. Czułam w głębi serca, że odpowiedź poznam tutaj. Upijając łyk herbaty czułam jak ciepło przeszywa całe moje ciało. Co  się ze mną działo przez te ostatnie dni? Nic nie pamiętałam po wyprawie z Ethanem. Tylko to, że tu jestem. Czułam się jakbym była pijana i film mi się urwał, ale to nie było do mnie podobne. Nie miałam przy sobie nic oprócz starych ciuchów w szafce. Wstałam z krzesła i podeszłam do lodówki. Nic tam nie było. Przecież jeszcze niedawno moi przyszywani rodzice tutaj mieszkali. Musiało być coś do jedzenia. Wspięłam się na blat, by dosięgnąć górnej półki szafki. Otworzyłam ją i przeszukiwałam w pogoni za pożywieniem. Znalazłam tam zupki gotowe do zalania wodą i inne saszetkowe jedzenie. Nie miałam wyboru i wzięłam zupkę do zrobienia. Zaparzyłam wodę i zalałam nią jedzenie. Usiadłam na kanapie i wzięłam do ręki książkę, aby zając sobie czas podczas, gdy zupa mi się parzyła. Rozsiadłam się wygodnie w kanapie. Czułam powiew zimna. Nie dziwiłam się, bo nie paliłam tutaj jeszcze. Po chwili czytania wstałam i przystąpiłam do jedzenia śmieciowego jedzenia. Kiedyś jak byłam młodsza to zajadałam się takim jedzeniem, ale odkąd znalazłam się w armii tylko zdrowa żywność. Rodzice nie raz śmiali się ze mnie, że szybko zmieniłam swoje nawyki.
Rodzice...
Pewnie się zamartwiają o mnie z innymi. Jednak musiałam zniknąć na dłuższy czas. To tylko kwestia czasu, aż znajdą mnie. Zjadłam zupę i umyłam po sobie talerz. Chwilę później pobiegłam na górę, aby wziąć gorącą kąpiel. Usadowiłam się w wannie i leżałam tak przez dłuższy czas relaksując się. Nie czułam presji czasu - w końcu mogłam zadbać o siebie. Nie ukrywam, że przysnęło mi się po dłuższym czasie leżenia w wannie. Gdy wstałam miałam wszędzie zmarszczoną skórkę. Dokończyłam kąpanie i wyszłam z wanny. Wytarłam się i ubrałam w stare ciuchy. W końcu ruszyłam na strych. Weszłam tam i poczułam powiew starości. Dawno tam nie byłam. Zaczęłam szperać i znalazłam zdjęcie mojej mamy z jakimś chłopcem. Zdziwiłam się, bo nigdy nie widziałam tego zdjęcia. Odwróciłam je i zauważyłam. że na odwrocie widniał jakiś napis, ale był rozmazany i nie można było go przeczytać. Zostawiłam zdjęcie i szukałam dalej w tym samym pudle. Zauważyłam listy do mojej mamy i od mojej mamy do.. Damena. Otworzyłam jeden z nich i zaczęłam czytać.

Witaj, Mirieen.
Pamiętam doskonale, co pisałem ci niedawno. Musimy was unicestwić. Jednak dowiedziałem się o mojej roli w tym wszytkim. Znalazłem list ojca. Nigdy nie powiedziałaś mi, że byłaś tak z nim blisko. Rozkazał mi jedną rzecz, której muszę dotrzymać. Chronić waszą córkę. I zrobię to. Jestem tego pewien, że jest dla mnie jedyną kobietą, którą nade życie ochronię. Nie będę się wahał, tylko skoczę w płomienie za nią. Mam nadzieje, że będzie tak piękna jak ty. Ukryjcie ją gdzieś, żeby nikt jej nie znalazł, a reszta będzie na mojej głowie.
Damen Fein.

Chciał mnie ocalić i ochronić. Przecież nie okazywał tego. Cały czas myślałam, że chciał mnie zabić. Przeczuwałam, że znajdę tu coś więcej. Otworzyłam drugi list - niewysłany od mojej mamy.

Damenie,
Ja chyba doskonale wiem, o co innym ludziom chodzi.. O moją córkę, prawda? Tylko co ona ma do tego?! Wolę zginąć za nią, niż oddać ją tym bydlakom.. Damenie, ona jest dla ciebie i tylko dla ciebie.. Pamiętaj.
Mirieen.

Ściskałam mocno papier. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Czy to prawda? Lab chciał mnie zabić? Ale za co?! Usłyszałam na dole skrzypienie paneli, więc odłożyłam list na bok i wzięłam baseballa. Zaczęłam po cichu schodzić na dół, aby zobaczyć, kto się pałęta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz