Czytając ten list nie rozumiałam go. Co generał Fein miał na myśli, że robił, co mógł, ale przeprasza? Co się tak właściwie stało? Okazuje się, że ja nie wiedziałam wszystkiego o tamtej sytuacji. Myślałam, że wiem. Aż do teraz. Kopnęłam pudło i położyłam się na plecach. Zamknęłam oczy. Myślałam o mojej mamie. Co tak naprawdę łączyło ją z Damenem? Co tak naprawdę ja mam z tym wspólnego? Przypominałam sobie tą sytuacje z mojego dzieciństwa. Odtwarzałam ją ciągle, mimo, że już nie pamiętałam jej tak bardzo. Strzał. Kroki. Strach. Strzał. Kroki. Strach. Kartka. Strzał. Kroki. Strach. Kartka i On. Psycholog. Oskarżenia. Wydalenie z szóstki. Psycholog.. Nie wierzył mi. Oskarżył mnie. Każdy mnie oskarżał. Wzrok. Każdy patrzył jak na zabójce. Każdy patrzył jak na zabójce.. Wydalili mnie. Wydalili z kolonii, w której się urodziłam. Nie chcieli mnie chronić. Chcieli, żeby "zabójczyni" odeszła. Chcieli tego. Tylko tego. Złapałam się za głowę, a z moich oczu popłynęły łzy.
Westchnęłam głośno i wstałam z podłogi. Kopnęłam pudło jeszcze raz, a te listy wzięłam ze sobą. Zamknęłam strych i zeszłam na dół. Zaparzyłam sobie herbaty i upiłam jej łyk. Po paru minutach wyszłam na ogród i spojrzałam na las. Z mojego okna widać go niesamowicie. Generał Fein postarał się, bo przecież zadzwonił do mnie i umówił się ze mną stojąc właśnie pod moim oknem. Westchnęłam raz jeszcze.
Opatuliłam się bluzą i usiadłam na pieńku. Upiłam kolejny łyk herbaty i spojrzałam na wszystko dookoła. To było moje dziedzictwo. TO WSZYSTKO. Cały ten dom i to, co się stało. Może nie powinnam przychodzić do niego, gdyż było w nim dużo złego i popełniona zbrodnia, ale nie mogłam. Wszystko, co znajdowało się w tym domu było moje. Zobaczyłam w oddali starszą panią, którą już gdzieś widziałam. To była kobieta, którą uratowałam. Wstałam i odstawiłam kubek na pień, podeszłam do niej.
- W czymś pomóc? - zapytałam.
- Znalazłaś to, czego szukałaś?
- Nie rozumiem o co pani chodzi... - zdziwiłam się, że wiedziała, że coś szukam.
- Powinnaś spojrzeć na ciało swoje oraz Damena. Wiele jest rzeczy, o których nie pamiętasz.
Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. Nie rozumiałam o co jej chodzi. Kobieta przeszła przez furtkę i powiedziała na ucho o balu, który miał się dzisiaj odbyć. Kazała mi włożyć suknię mojej mamy, a potem odsunęła się i poszła. Patrzyłam jak oddala się ode mnie wielce zdziwiona. Nic nie rozumiałam i nie wiedziałam. Wróciłam się do domu i pobiegłam szybko na górę. Ze starych pudeł wyciągnęłam szarą suknię balową. Obok niej było zdjęcie ojca Damena i mojej matki. Wzięłam je ze sobą nie zastanawiając się. Była młoda kiedy robiono to zdjęcie. Zabrałam wszystkie rzeczy i udałam się na zewnątrz. Miałam ze sobą plecak pełen listów i innych rzeczy, które chciałam jeszcze przejrzeć - zdjęć z Damenem również. Zaczęłam biec w kierunku posiadłości. Będąc na dziedzińcu zauważyłam generała rozmawiającego ze swoim przyjacielem i Michaelem. Sapiąc szłam dalej. Generał spojrzał na mnie i odprowadzał mnie wzrokiem. Westchnęłam głośno i szłam dalej nie dając się wyprowadzić z racjonalnego myślenia. Po chwili jednak nie było go. Na chwile stanęłam i rozglądnęłam się za nim - jego nie było. Poszłam dalej i zobaczyłam kobietę, z którą niedawno rozmawiałam. Generał znalazł się dziwnym trafem niedaleko w budynku. Nie wyglądał na szczęśliwego. Po chwili złapał mnie Michael.
- Myślałem, że cię nie zobaczę... - szepnął mi w ucho.
- Nie przesadzaj - odsunęłam się od niego.
- Nie przesadzam. Generał nie chce nas niepokoić, ale dzieje się coś złego.
- Wojna? - zapytałam.
Każdy jednak to usłyszał i wpadł w zakłopotanie. Generał podszedł do nas z fałszywym uśmiechem na twarzy i stwierdził, że powinniśmy się napawać dzisiejszym balem, niż rozmawiać o takich rzeczach. Michael spojrzał na niego dziwnie. Rzeczywiście coś się działo, a generał nie chciał nas martwić. Jesteśmy jego wojskiem, więc musiał nam o tym powiedzieć tak czy siak. Odszedł od nas a ja patrząc na Michaela splotłam ręce wokół talii i westchnęłam.
- Coś jest ewidentnie nie tak - powiedziałam.
- Słuchajmy rozkazów generała.. - odpowiedział Michael i odszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz