sobota, 7 października 2017

II.XIV

Czytając ten list nie rozumiałam go. Co generał Fein miał na myśli, że robił, co mógł, ale przeprasza? Co się tak właściwie stało? Okazuje się, że ja nie wiedziałam wszystkiego o tamtej sytuacji. Myślałam, że wiem. Aż do teraz. Kopnęłam pudło i położyłam się na plecach. Zamknęłam oczy. Myślałam o mojej mamie. Co tak naprawdę łączyło ją z Damenem? Co tak naprawdę ja mam z tym wspólnego? Przypominałam sobie tą sytuacje z mojego dzieciństwa. Odtwarzałam ją ciągle, mimo, że już nie pamiętałam jej tak bardzo. Strzał. Kroki. Strach. Strzał. Kroki. Strach. Kartka. Strzał. Kroki. Strach. Kartka i On. Psycholog. Oskarżenia. Wydalenie z szóstki. Psycholog.. Nie wierzył mi. Oskarżył mnie. Każdy mnie oskarżał. Wzrok. Każdy patrzył jak na zabójce. Każdy patrzył jak na zabójce.. Wydalili mnie. Wydalili z kolonii, w której się urodziłam. Nie chcieli mnie chronić. Chcieli, żeby "zabójczyni" odeszła. Chcieli tego. Tylko tego. Złapałam się za głowę, a z moich oczu popłynęły łzy.
Westchnęłam głośno i wstałam z podłogi. Kopnęłam pudło jeszcze raz, a te listy wzięłam ze sobą. Zamknęłam strych i zeszłam na dół. Zaparzyłam sobie herbaty i upiłam jej łyk. Po paru minutach wyszłam na ogród i spojrzałam na las. Z mojego okna widać go niesamowicie. Generał Fein postarał się, bo przecież zadzwonił do mnie i umówił się ze mną stojąc właśnie pod moim oknem. Westchnęłam raz jeszcze.
Opatuliłam się bluzą i usiadłam na pieńku. Upiłam kolejny łyk herbaty i spojrzałam na wszystko dookoła. To było moje dziedzictwo. TO WSZYSTKO. Cały ten dom i to, co się stało. Może nie powinnam przychodzić do niego, gdyż było w nim dużo złego i popełniona zbrodnia, ale nie mogłam. Wszystko, co znajdowało się w tym domu było moje. Zobaczyłam w oddali starszą panią, którą już gdzieś widziałam. To była kobieta, którą uratowałam. Wstałam i odstawiłam kubek na pień, podeszłam do niej.
- W czymś pomóc? - zapytałam.
- Znalazłaś to, czego szukałaś?
- Nie rozumiem o co pani chodzi... - zdziwiłam się, że wiedziała, że coś szukam.
- Powinnaś spojrzeć na ciało swoje oraz Damena. Wiele jest rzeczy,  o których nie pamiętasz.
Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. Nie rozumiałam o co jej chodzi. Kobieta przeszła przez furtkę i powiedziała na ucho o balu, który miał się dzisiaj odbyć. Kazała mi włożyć suknię mojej mamy, a potem odsunęła się i poszła. Patrzyłam jak oddala się ode mnie wielce zdziwiona. Nic nie rozumiałam i nie wiedziałam. Wróciłam się do domu i pobiegłam szybko na górę. Ze starych pudeł wyciągnęłam szarą suknię balową. Obok niej było zdjęcie ojca Damena i mojej matki. Wzięłam je ze sobą nie zastanawiając się. Była młoda kiedy robiono to zdjęcie. Zabrałam wszystkie rzeczy i udałam się na zewnątrz. Miałam ze sobą plecak pełen listów i innych rzeczy, które chciałam jeszcze przejrzeć - zdjęć z Damenem również. Zaczęłam biec w kierunku posiadłości. Będąc na dziedzińcu zauważyłam generała rozmawiającego ze swoim przyjacielem i Michaelem. Sapiąc szłam dalej. Generał spojrzał na mnie i odprowadzał mnie wzrokiem. Westchnęłam głośno i szłam dalej nie dając się wyprowadzić z racjonalnego myślenia. Po chwili jednak nie było go. Na chwile stanęłam i rozglądnęłam się za nim - jego nie było. Poszłam dalej i zobaczyłam kobietę, z którą niedawno rozmawiałam. Generał znalazł się dziwnym trafem niedaleko w budynku. Nie wyglądał na szczęśliwego. Po chwili złapał mnie Michael.
- Myślałem, że cię nie zobaczę... - szepnął mi w ucho.
- Nie przesadzaj - odsunęłam się od niego.
- Nie przesadzam. Generał nie chce nas niepokoić, ale dzieje się coś złego.
- Wojna? - zapytałam.
Każdy jednak to usłyszał i wpadł w zakłopotanie. Generał podszedł do nas z fałszywym uśmiechem na twarzy i stwierdził, że powinniśmy się napawać dzisiejszym balem, niż rozmawiać o takich rzeczach. Michael spojrzał na niego dziwnie. Rzeczywiście coś się działo, a generał nie chciał nas martwić. Jesteśmy jego wojskiem, więc musiał nam o tym powiedzieć tak czy siak. Odszedł od nas a ja patrząc na Michaela splotłam ręce wokół talii i westchnęłam.
- Coś jest ewidentnie nie tak - powiedziałam.
- Słuchajmy rozkazów generała.. - odpowiedział Michael i odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz